Polacy puszczają z dymem miliardy. Te pieniądze mogłyby pracować na emerytury

43 minut temu

Wydatki Polaków na papierosy choćby 70-74 mld zł rocznie – wynika z szacunków Finax. Osoba paląca jedną paczkę dziennie przeznacza na ten cel ok. 725 zł miesięcznie, czyli ponad 8,7 tys. zł rocznie. Tymczasem regularne inwestowanie takiej kwoty przez 30 lat mogłoby – według poglądowych wyliczeń firmy – zbudować kapitał liczony w setkach tysięcy złotych, a w bardziej dynamicznym wariancie choćby przekroczyć 1 mln zł.


Według danych Eurobarometru papierosy pali ok. 27 proc. dorosłych Polaków. To oznacza, iż ten nałóg może mieć choćby 8 mln osób. Przy średniej cenie paczki papierosów na poziomie 23,85 zł codzienny wydatek gwałtownie zmienia się w poważne obciążenie dla domowego budżetu.


Finax zwraca uwagę, iż papierosy są zwykle traktowane jako niewielki codzienny koszt. Dopiero dłuższa perspektywa pokazuje skalę wydatków. Pieniądze przeznaczane na paczkę dziennie mogłyby zasilać poduszkę finansową, kapitał emerytalny albo długoterminowe cele rodzinne, np. edukację dziecka.


– Większość palaczy nie postrzega papierosów jako dużego obciążenia finansowego, bo to stosunkowo niewielki codzienny wydatek. Problem widać dopiero wtedy, gdy spojrzymy na niego długoterminowo. Jedna paczka dziennie to dziś koszt porównywalny z regularnym oszczędzaniem i inwestowaniem na przyszłość. Dla wielu osób kwota ta mogłaby stać się fundamentem dodatkowego zabezpieczenia emerytalnego. Zwłaszcza iż prognozy dotyczące przyszłych emerytur z ZUS pozostają skrajnie niepokojące – komentuje Dominik Baldowski, analityk rynkowy firmy Finax.

Ile można zbudować, inwestując zamiast palić?


Jaką kwotę można byłoby zgromadzić przy regularnym inwestowaniu równowartości jednej paczki papierosów dziennie? Finax to wyliczył, przyjmując, iż miesięcznie palacz wydaje około 725 zł miesięcznie.


W wariancie bardziej zrównoważonym, czyli przy portfelu 60/40 i średniorocznej stopie zwrotu 6 proc., po 10 latach kapitał mógłby wynieść około 115 tys. zł. Po 20 latach zgromadzona kwota oscylowałaby wokół 320 tys. zł, a po 30 latach regularnego inwestowania wynosiłaby około 688 tys. złotych.


Portfel 60/40 oznacza, iż większa część pieniędzy jest inwestowane w akcje, a ta mniejsza – w obligacje. Akcje są zwykle bardziej ryzykowne, ale mogą dawać wyższy potencjalny zysk. Obligacje uznaje się za mniej zmienne, choć także nie są całkowicie pozbawione ryzyka.


W bardziej dynamicznym wariancie, czyli przy portfelu akcyjnym 100/0 i średniorocznej stopie zwrotu 10 proc., wyniki byłyby wyższe. Według Finax po 10 latach kapitał mógłby wynieść około 139 tys. zł, po 20 latach mniej więcej 499 tys. zł. Natomiast po 30 latach inwestycja przyniosłaby choćby 1,43 mln zł.

Procent składany działa najmocniej w długim terminie


Ekspert Finax wskazuje, iż przy regularnym inwestowaniu duże znaczenie ma procent składany. To mechanizm, w którym zyski z inwestycji zaczynają pracować razem z wpłacanym kapitałem. W uproszczeniu: zarabiają nie tylko pieniądze wpłacane co miesiąc, ale także wcześniejsze zyski.


Dlatego im dłuższy okres inwestowania, tym większe znaczenie może mieć czas. Przy 30-letnim horyzoncie końcowa wartość inwestycji nie wynika wyłącznie z sumy wpłat, bo dużą część mogą stanowić wypracowane zyski.


– Dla wielu osób 700 zł miesięcznie to równowartość dodatkowego oszczędzania na emeryturę. W długim terminie takie regularne kwoty mogą przełożyć się na realny kapitał dający większe bezpieczeństwo finansowe w przyszłości. Musimy oczywiście pamiętać, iż rynki finansowe nie gwarantują zysków, a rzeczywiste wyniki inwestycyjne mogą się różnić. Wyliczenia oparte na historycznych danych pokazują jednak siłę regularnego inwestowania i procentu składanego – komentuje Dominik Baldowski.


Przedstawione wyliczenia mają charakter poglądowy. Rynki finansowe nie gwarantują zysków, a rzeczywiste wyniki zależą od sytuacji rynkowej, kosztów inwestowania, wybranego portfela i czasu trwania inwestycji.

Palenie to nie tylko koszt zdrowotny


Przy obecnej liczbie palaczy roczne wydatki Polaków na papierosy można oszacować na ok. 70-74 mld zł. To szacunek orientacyjny, ponieważ nie każdy pali dokładnie jedną paczkę dziennie, a ceny papierosów różnią się w zależności od marki.


Skala jest jednak duża. Dziesiątki miliardów złotych rocznie mogłyby budować oszczędności gospodarstw domowych albo finansować inne potrzeby. Zamiast tego są wydawane na produkt, który generuje także koszty zdrowotne i gospodarcze.


Według wyliczeń Polskiego Towarzystwa Zdrowia Publicznego koszty związane z paleniem mogą sięgać choćby 92 mld zł rocznie. Chodzi m.in. o leczenie chorób spowodowanych przez tytoń, absencje chorobowe, niższą produktywność pracowników oraz koszty przedwczesnych zgonów.


Z perspektywy finansów osobistych palenie jest więc podwójnym obciążeniem. Po pierwsze, oznacza regularny wydatek, który ogranicza możliwość oszczędzania. Po drugie, może zwiększać przyszłe koszty związane ze zdrowiem i jakością życia.


– Finansową niezależność rzadko buduje się jedną wielką decyzją. Najczęściej powstaje dzięki małym wyborom powtarzanym konsekwentnie przez lata. Rzucenie palenia może być jednocześnie inwestycją w zdrowie, jakość życia i przyszłą stabilność finansową – podsumowuje ekspert z Finax.


Dominik Baldowski dodaje, iż alternatywą dla niezdrowych wydatków może być budowanie poduszki finansowej i systematyczne inwestowanie z myślą o przyszłości. Jednym z rozwiązań są produkty w ramach III filaru emerytalnego.


III filar to dobrowolne oszczędzanie na emeryturę poza ZUS i pracowniczymi systemami emerytalnymi. Do tej grupy należą m.in. IKE, IKZE oraz Ogólnoeuropejski Indywidualny Produkt Emerytalny, czyli OIPE. Ten ostatni działa w Polsce na zasadach zbliżonych do IKE i został stworzony m.in. z myślą o osobach, które pracują lub mieszkają w różnych krajach Unii Europejskiej.

Wydatki na papierosy widać dopiero po latach


Wyliczenia Finax pokazują, iż pozornie niewielkie codzienne decyzje mogą mieć duży wpływ na finanse w długim terminie. Wydatki na codzienne papierosy to nie tylko bieżący koszt, ale też utracona szansa na budowanie kapitału.


W praktyce rzucenie palenia nie oznacza automatycznie, iż ktoś zacznie inwestować całą zaoszczędzoną kwotę. Pokazuje jednak skalę pieniędzy, które regularnie wypływają z domowego budżetu. jeżeli choć część z nich zaczęłaby pracować na przyszłość, po latach mogłaby realnie poprawić bezpieczeństwo finansowe gospodarstwa domowego.




Polecamy również:



  • Szara strefa ma się dobrze. Szczególnie tam, gdzie państwo najmocniej podnosi podatki

  • Paliwo drożeje, Orlen liczy miliardy. Teraz zaczyna się spór o podatek od nadmiarowych zysków

  • Pożary to dopiero początek. Woda staje się strategicznym problemem Polski

Idź do oryginalnego materiału