
Boom kredytowy napędza rynek
Pierwszy kwartał przyniósł wyraźne ożywienie na rynku finansowania. O kredyt mieszkaniowy wnioskowało 144 tys. osób, czyli o 47 proc. więcej niż rok wcześniej i o 83 proc. więcej niż w 2024 r. Szacunkowo udzielono około 70 tys. kredytów o łącznej wartości 31 mld zł. Ponad połowa tej kwoty trafiła do siedmiu największych aglomeracji.
– Pierwszy kwartał 2026 r. przyniósł wyjątkowo dynamiczny wzrost na rynku kredytów mieszkaniowych – mówi dr hab. Waldemar Rogowski, Główny Analityk Grupy BIK.
Na popyt wpływały m.in. obniżki stóp procentowych NBP oraz wzrost wynagrodzeń. Jednocześnie decyzje zakupowe przyspieszała niepewność geopolityczna i obawy o inflację.
Deweloperzy ograniczają nowe inwestycje
Po stronie podaży widać większą ostrożność. W pierwszym kwartale deweloperzy wprowadzili do sprzedaży 8,8 tys. mieszkań na siedmiu głównych rynkach. To najniższy wynik od trzech lat i spadek o 23 proc. kwartał do kwartału oraz o 29 proc. rok do roku.
Największe spadki nowych inwestycji odnotowano we Wrocławiu, Katowicach, Łodzi i Poznaniu. W Warszawie liczba nowych mieszkań spadła o 24 proc., a w Krakowie o 19 proc.
Mimo tego sprzedaż utrzymała się na relatywnie wysokim poziomie. W pierwszym kwartale sprzedano 12,7 tys. mieszkań, co oznacza wzrost o 31 proc. rok do roku.
Oferta mieszkań zaczęła się kurczyć
W związku z przewagą popytu nad podażą oferta deweloperów zaczęła spadać. Na koniec kwartału wynosiła 58,9 tys. mieszkań, czyli o 5 proc. mniej niż na koniec 2025 r.
– Zaskakująco dobre wyniki marcowej sprzedaży nie wystarczyły do powtórzenia dobrego wyniku sprzedaży z pierwszego kwartału 2025 roku. Wpłynęły jednak na zmianę nastroju po obu stronach rynku deweloperskiego, co w połączeniu z malejącą ofertą spowodowało, iż prognozy dla rynku mieszkaniowego w największych polskich miastach są bardziej optymistyczne niż kwartał temu – mówi Katarzyna Kuniewicz, dyrektorka badań rynku Otodom.
Rynek wtórny odzyskuje znaczenie
Inaczej wygląda sytuacja na rynku mieszkań z drugiej ręki. W tym segmencie podaż zaczęła rosnąć, a liczba ofert na koniec marca wyniosła 41,6 tys. To wzrost o 3 proc. względem początku roku. Najwięcej nowych ofert pojawiło się w Trójmieście, Poznaniu i Warszawie.
Popyt na rynku wtórnym był zróżnicowany regionalnie. W Poznaniu i Wrocławiu liczba zapytań rosła, natomiast w Krakowie i Katowicach spadała.
– Wzmożony ruch w tym segmencie to także efekt obaw o przyszłość. Jak wynika z badania Otodom i Kantar z marca 2026 r., aż 59 proc. respondentów spodziewa się dalszego wzrostu cen mieszkań, przy czym wśród osób najbardziej aktywnie poszukujących nieruchomości odsetek ten wynosi aż 62 proc. To, w połączeniu z pogarszającymi się wskaźnikami makroekonomicznymi, takimi jak rosnąca inflacja CPI oraz rosnący wskaźnik WIBOR 6M, skłaniało kupujących do szybszego zamykania transakcji – wyjaśnia Paweł Jarząbek, menedżer ds. badań rynku i analiz Otodom.
Ceny rosną nierównomiernie
Na rynku pierwotnym ceny przez cały czas rosną. W pierwszym kwartale wzrosły o 1,6 proc. względem poprzedniego kwartału i o 6,4 proc. rok do roku. Największe wzrosty odnotowano w Trójmieście, gdzie ceny nowych mieszkań były wyższe o 18 proc. w skali roku.
Na rynku wtórnym ceny były bardziej stabilne. Średni wzrost wyniósł około 2 proc., czyli poniżej inflacji, co oznacza realną stabilizację wartości mieszkań.
Mimo niepewności geopolitycznej rynek mieszkaniowy ma szansę utrzymać pozytywny trend w drugim kwartale. Na aktywność kupujących przez cały czas wpływać będą stopy procentowe oraz rosnące dochody gospodarstw domowych. Dostępność kredytów jest relatywnie dobra, co wspiera zarówno popyt, jak i nastroje na rynku nieruchomości.
Przeczytaj także:
- Mieszkania nie dla seniorów. Polska nie jest gotowa na starzenie
- System kaucyjny rośnie szybciej niż infrastruktura. Konsumenci korzystają, ale narzekają na dostępność
- GPW chce więcej kapitału. Kluczowa zmiana już na horyzoncie
- Nowy sposób na zatrzymywanie wody w miastach. Naukowcy z UJ mają rozwiązanie na ulewy i susze

1 godzina temu











