11 miliardów dolarów wartości. Jedna z dwudziestu najbardziej cennych firm AI na świecie. Wszystko założone przez dwóch Polaków — Matiego Staniszewskiego i Piotra Dąbkowskiego. To ElevenLabs, a w poniedziałek 1 czerwca w Teatrze Wielkim w Warszawie odbył się szczyt tej firmy.
Jeśli Polacy mieli nie umieć budować skalowanych biznesów globalnych, to ElevenLabs udowodniło, iż jest inaczej. Zresztą CD Projekt też potwierdził, iż można.
Polska giełda w ostatnich dniach to miejsce, gdzie naprawdę dzieje się sporo ciekawych rzeczy. Lubawa rośnie o 31% w jednej sesji po kontrakcie z MON wartym niemal całe roczne przychody. CyberFolks robi największą transakcję ABB tego roku na warszawskim parkiecie. Text idzie pod prąd całej branży i likwiduje dział sprzedaży, zastępując ludzi własnymi agentami AI, a do tego wszystkiego odklepaliśmy jeszcze kolejną dramę z NewConnect, w którą wmieszał się Zbigniew Stonoga.
Lecimy po wszystkim po kolei.
Polacy stworzyli giganta AI, a spółki z GPW nie przestają zaskakiwać!
ElevenLabs Summit w Warszawie i polski sukces na rynku AI
W poniedziałek 1 czerwca Teatr Wielki w Warszawie zamienił się w scenę jednego z najważniejszych wydarzeń technologicznych roku. ElevenLabs Summit, zorganizowany pod hasłem „Powrót do domu”, zgromadził 2500 uczestników, więcej niż poprzednie edycje w San Francisco i Londynie. Kolejne szczyty zapowiedziano w Tokio i Bengaluru, ale to Warszawa miała być punktem kulminacyjnym. ElevenLabs założyli dwaj Polacy, Mati Staniszewski i Piotr Dąbkowski, którzy po studiach w Londynie i pracy w międzynarodowych korporacjach zaczęli budować technologię generowania głosu opartą na sztucznej inteligencji. Firma wystartowała w Wielkiej Brytanii, ale twórcy konsekwentnie podkreślają swoje polskie korzenie.
Początki nie były łatwe. Zanim pojawił się pierwszy inwestor, czeski fundusz Credo Ventures, Staniszewski odbył dziesiątki spotkań i usłyszał wiele odmów. Jak wspominał Maciej Gnutek z Credo, decyzja o inwestycji w ElevenLabs była jedną z zaledwie dwóch w historii funduszu, które zapadły jednomyślnie. Od tamtego momentu tempo wzrostu było zawrotne. W latach 2022–2026 firma pozyskała od inwestorów 781 mln USD, a jej wycena sięgnęła 11 mld USD, co czyni ją decacornem, jednym z nielicznych start-upów na świecie z wyceną przekraczającą 10 mld dolarów.

Na warszawskim szczycie Staniszewski zaprezentował dwa nowe modele sztucznej inteligencji do pracy z głosem. Pierwszy, Dubbing V2, automatycznie tłumaczy audio, zachowując przy tym oryginalne emocje i barwę głosu. Drugi, Eleven V4, to model text-to-speech nowej generacji, który potrafi szeptać, śpiewać i błyskawicznie zmieniać ekspresję. Jak tłumaczył sam Staniszewski: „Można zbudować inteligentny system, ale jeżeli AI brzmi robotycznie, to nie zyska zaufania”. Największe wrażenie zrobił jednak pokaz systemu agentowego dla turystyki. Agent AI na żywo rozpoznał na zdjęciu Teatr Wielki, zaproponował rezerwację biletów na balet, sprawdził harmonogram przylotu znajomych i przesłał bilety na telefon. Na koniec uruchomiono spersonalizowanego przewodnika po teatrze, mówiącego sklonowanym głosem Piotra Fronczewskiego.
Wydarzenie miało też wymiar biznesowy. Wiceprezes PKO BP Tomasz Pol opowiedział o strategii „AI everywhere” i potwierdził, iż bank prowadzi pilotaże rozwiązań ElevenLabs.
Inni zresztą też korzystają z rozwiązań ElevenLabs. InPost zaprezentował asystenta zakupowego AI o nazwie „von Halsky”, wbudowanego w aplikację mobilną. Umożliwia on głosowe wyszukiwanie produktów i zakup przez InPost Pay. Po udanych testach firma szykuje się do wdrożenia dla 17 mln użytkowników. Z technologii ElevenLabs korzysta też PLL LOT przy obsłudze rezerwacji, a NFZ w ramach Centralnej Rejestracji. Rozwiązanie ma ograniczyć miliony nieodbytych wizyt rocznie.

Na scenie pojawił się również prezydent Karol Nawrocki, który porównał założycieli ElevenLabs do Chopina i Skłodowskiej-Curie, Polaków tworzących przełomowe dzieła za granicą. Zapewnił o wsparciu państwa dla innowatorów i zapowiedział Fundusz Technologii Przełomowych. To, iż polska firma technologiczna z wyceną 11 mld dolarów wraca do Warszawy na swój największy szczyt i przyciąga prezydenta, szefa MON oraz zarządy największych spółek, mówi wiele o rosnącej pozycji Polski na technologicznej mapie świata. ElevenLabs wciąż nie jest spółką giełdową, choć od początku celuje w IPO, czyli debiut publiczny. Zgodnie z zapowiedziami akcje mogą pojawić się na giełdzie w perspektywie dwóch do trzech lat.
Lubawa z ogromnym kontraktem dla wojska
Inwestorów zaskoczyła też grupa Lubawa. Giełdowy producent wyposażenia dla wojska i służb mundurowych ogłosił podpisanie umowy, której skala wyraźnie zmienia profil spółki. W sobotę 30 maja Lubawa poinformowała o kontrakcie z Agencją Uzbrojenia na dostawę systemów maskowania i pozoracji dla programu Wisła II. Wartość zamówienia to około 586 mln zł netto. Żeby uzmysłowić sobie, jak dużo to znaczy, całoroczne przychody grupy za 2025 rok wyniosły 616,7 mln zł. Jeden kontrakt jest więc wart niemal tyle, co cała roczna sprzedaż.

Maskowanie i pozoracja to systemy służące ukrywaniu sprzętu wojskowego przed obserwacją i rozpoznaniem przeciwnika, zarówno wzrokowym, jak i elektronicznym. W praktyce chodzi o zaawansowane technologicznie siatki, osłony i makiety, które mają sprawić, iż dana pozycja lub pojazd stają się trudne do wykrycia. W dobie dronów i satelitów to element, którego znaczenie dla wojska gwałtownie rośnie.
Za realizację kontraktu odpowiada konsorcjum złożone z Lubawy, jej spółki zależnej Miranda, producenta zaawansowanych tkanin technicznych, oraz Wojskowego Instytutu Techniki Inżynieryjnej im. Profesora Józefa Kosackiego. Umowa jest wieloletnia, ale szczegółowy harmonogram i warunki pozostają objęte klauzulą poufności.
Zlecenie Wisła II może być dopiero początkiem. Równolegle Lubawa poinformowała, iż to samo konsorcjum prowadzi rozmowy dotyczące dostaw maskowania i pozoracji dla programu Narew. Konsorcjum zostało już wyznaczone jako podwykonawca w ramach kontraktów PGZ-NAREW z Agencją Uzbrojenia, a zarząd ocenia podpisanie odrębnej umowy jako „wysoce prawdopodobne”. Szacowana wartość? Ponad 2 mld zł. Gdyby oba kontrakty się zmaterializowały, łączna wartość zamówień przekroczyłaby 2,5 mld zł, czyli ponad czterokrotność rocznych przychodów grupy.
Warto zwrócić uwagę na to, jak długo informacje o tych kontraktach pozostawały ukryte przed rynkiem. Aż dziw bierze, iż to na GPW możliwe. Zaproszenie do negocjacji dotyczących Wisły II Lubawa otrzymała już 18 lutego 2026 roku. Informację podano do wiadomości publicznej dopiero po podpisaniu umowy. Podobnie z programem Narew — tu przesłanką do ujawnienia było zapewnienie finansowania 20 maja i rosnące ryzyko wycieku podczas negocjacji z wieloma podmiotami.
Reakcja rynku była wyraźna. Cena akcji w trakcie jednej sesji wystrzeliła o 31%, a w trakcie kolejnej sesji rosła o kolejne 27%.

Nowe kontrakty trafiają jednocześnie do spółki, która notuje najlepsze wyniki w historii. W 2025 roku skonsolidowane przychody grupy wzrosły o 21%, a zysk netto o 25%.

CyberFolks, Vercom i największa transakcja ABB na GPW
Inwestorzy mają więc powody do zadowolenia. Powody do zaskoczenia mają za to inwestorzy CyberFolks i Vercom. Jakub Dwernicki, prezes CyberFolks, nie przestaje zaskakiwać. Trzeba jednak oddać, iż w trakcie mojej ostatniej rozmowy z nim, którą mogliście obejrzeć na kanale, nie kłamał, mówiąc, iż Vercom na pewno losu Shopera nie powieli i nie zostanie włączony do grupy.
Nie zostanie. CyberFolks przeprowadził przyspieszoną budowę księgi popytu, czyli ABB, na akcje Vercomu. ABB to procedura, w której duży pakiet akcji trafia na rynek w ekspresowym tempie, często w ciągu jednego wieczoru. Sprzedający ogłasza chęć zbycia, banki inwestycyjne zbierają oferty od instytucji, czyli funduszy, TFI i OFE, a następnie ustala się cenę i przydziela akcje. Całość trwa kilka godzin zamiast tygodni, jak przy klasycznej ofercie.
CyberFolks sprzedał 4,34 mln akcji Vercomu po 120 zł za sztukę, łącznie za 520,8 mln zł. Po transakcji CyberFolks dalej pozostaje największym akcjonariuszem Vercomu z 30% udziałem, wcześniej było to blisko 50%, co daje mu prawo do powoływania dwóch członków rady nadzorczej i dalszą konsolidację wyników finansowych Vercomu w swoich sprawozdaniach. Cena 120 zł za akcję oznacza dyskonto na poziomie około 14% względem kursu z dnia ogłoszenia transakcji. Szczerze mówiąc, to dość sporo. Średnie dyskonto w tego typu transakcjach ABB wynosi mniej więcej 9%. Wyższe dyskonto od średniej sugeruje, iż popyt instytucjonalny nie był szczególnie mocny. W praktyce oznacza to, iż w krótkim terminie kurs Vercomu może nie rosnąć dynamicznie, bo rynek musi „strawić” nową podaż. Sama transakcja nie zmienia jednak w żaden sposób perspektyw biznesowych Vercomu i nie wpływa na fundamenty spółki.

Naturalne jest, iż w kolejnych dniach rynek reaguje spadkiem do ceny transakcji, bo jest ona pewnym punktem odniesienia o akceptowalnej dla rynku cenie. Trzeba pamiętać, iż dyskonto w ABB jest czymś naturalnym. Za kupowanie dużego pakietu akcji za jednym zamachem każdy chciałby dostać sensowną zniżkę. Gdyby akcjonariusz chciał to sprzedawać na rynku, męczyłby się znacznie dłużej i możliwe, iż zepchnąłby cenę jeszcze niżej swoją podażą.

W długim terminie takie transakcje nie są jednoznacznie złe. Poprawiają free float spółki, czyli ilość akcji w dostępnym handlu, a tym samym także płynność. Im większa płynność, tym bardziej atrakcyjna spółka dla dużych funduszy, które muszą inwestować spory kapitał i nie mogą go lokować w małych podmiotach, gdzie płynność jest słaba, bo wtedy przez swoją skalę zakupów będą mieć zbyt duży wpływ na zachowanie ceny akcji.
Dlaczego CyberFolks zdecydował się na sprzedaż? Jak wyjaśnił prezes Dwernicki, środki mają finansować dalszy rozwój grupy, przede wszystkim przejęcia innych firm. CyberFolks buduje europejską grupę technologiczną obsługującą e-commerce. w tej chwili firma współpracuje z około 270 tysiącami merchantów, generujących łącznie 40 mld EUR wartości sprzedanych towarów rocznie. Cel to 100 mld EUR GMV do 2030 roku, co stanowiłoby 8–10% całego europejskiego rynku e-commerce. W historii grupa przeprowadziła już około 50 akwizycji, z których Dwernicki za nieudaną uważa tylko jedną. Ostatnie duże przejęcia to Shoper i PrestaShop, sfinalizowany w lutym 2026, które dodały 230 tys. aktywnych sklepów do grupy i wzmocniły pozycję na rynkach Europy Zachodniej. Kolejne prawdopodobnie będzie już niedługo i nie będzie ono małe.
Text likwiduje dział sprzedaży i stawia na agentów AI
Spore zmiany również dotknęły Text, czyli dawny LiveChat, który pożegnał się ze swoim zespołem sprzedaży. Z kilkunastoosobowego zespołu odeszło 13 osób, a jego zadania przejmuje dział „customer success”, wspierany przez inżynierów, prawników i zespół finansowy.

Decyzja ma charakter strategiczny i wiąże się z filozofią, którą Text chce sprzedawać swoim klientom. Spółka dostarcza narzędzia do obsługi klienta, w tym rozwiązania oparte na sztucznej inteligencji. Jej główny przekaz biznesowy brzmi: dział wsparcia klienta nie musi być centrum kosztów, może generować przychody. Prezes Ciepły wprost powiedział: „Wierzymy, iż możemy zrealizować tę obietnicę, ale musimy zacząć od siebie”. Innymi słowy, jeżeli firma namawia klientów do przemodelowania sposobu, w jaki myślą o obsłudze i sprzedaży, to sama powinna być tego żywym dowodem.
Zamiast tradycyjnego działu sprzedaży Text stawia na małe, niezależne zespoły, które mają pracować bliżej klientów i korzystać z własnych produktów oraz automatyzacji. Jak podkreśla Ciepły, historycznie używanie własnych rozwiązań przez cały zespół było istotną częścią DNA firmy i spółka chce do tego wrócić.
Mimo likwidacji klasycznej sprzedaży, Text nie rezygnuje z pozyskiwania dużych klientów enterprise. Wręcz przeciwnie, ma w tym pomóc zdobyta w maju atestacja SOC 2 typ 2. To niezależny audyt potwierdzający, iż firma skutecznie i stale chroni dane klientów w dłuższym okresie. Dla dużych organizacji taki certyfikat bywa warunkiem wejściowym do jakichkolwiek rozmów o współpracy, szczególnie na rynkach zachodnich.
Kluczowym argumentem za zmianą są jednak wstępne wyniki agentów sprzedażowych AI, które Text wdraża u swoich klientów. W grupie testowej agent AI zwiększał sprzedaż średnio o 30% w porównaniu z człowiekiem. To mocna liczba, która, jeżeli potwierdzi się na większej skali, może uzasadniać dość radykalną reorganizację. Text przed zmianami zatrudniał około 280 osób, głównie na umowach B2B. Likwidacja 13-osobowego zespołu nie jest więc rewolucją kadrową, ale sygnałem kierunku, w jakim zmierza firma. Warto obserwować, czy model „customer success zamiast sprzedaży” przełoży się na wyniki w kolejnych kwartałach, bo na razie to przede wszystkim odważna deklaracja.
Warto przypomnieć, iż tej spółce jak mało komu potrzebna jest zmiana strategii. Zyski i przychody od kilku lat topnieją, a cena akcji szoruje po dnie.


Znajdziesz tam więcej wartościowych treści o inwestowani, giełdzie i rynkach.
DNA Rynków – merytorycznie o giełdach i gospodarkach
Excellence, Zbigniew Stonoga i nerwowa reakcja rynku NewConnect
Na sam koniec jeszcze mała aferka, ale to w sumie NewConnect, więc czego innego można by się spodziewać. Zbigniew Stonoga, postać dobrze znana z polskiego życia publicznego, opublikował za pośrednictwem „Gazety Stonogi” nagranie, na którym widać pracownika linii produkcyjnej podnoszącego dozowniki do butelki z podłogi i wkładającego je z powrotem do butelek ze słodkim syropem. Stonoga twierdzi, iż produkty Excellence stanowią „realne i bezpośrednie zagrożenie zdrowia, a choćby życia” i zapowiada kolejne materiały.

Excellence to producent syropów, napojów, wód funkcjonalnych i suplementów diety, który większość produktów wytwarza pod markami własnymi sieci handlowych: Biedronka, Lidl, Dino, Carrefour. Spółka jest notowana na NewConnect, alternatywnym rynku GPW przeznaczonym dla mniejszych firm.
Rynek na te doniesienia zareagował nerwowo. Kurs Excellence spadł z około 0,515 zł do 0,378 zł w ciągu tygodnia, co oznacza przecenę o prawie 27%.

W pojedynczych sesjach akcje traciły po 8% i 17%. Dla małej, nisko płynnej spółki na NewConnect tego typu ruchy nie są niczym nadzwyczajnym. Tak naprawdę wystarczy kilku sprzedających, żeby wykres zanurkował.
Film ma pochodzić od niezadowolonego pracownika, który został zwolniony. Według relacji, które pojawiły się w mediach społecznościowych, pracownik uważa, iż stracił pracę po tym, jak odmówił podłączenia jacuzzi, prawdopodobnie na prywatne potrzeby kogoś z kierownictwa. Sfrustrowany miał przekazać kompromitujące nagrania Stonodze.
Osobny, ale równie interesujący wątek dotyczy pożyczki dla Marcina Ciecierskiego, przewodniczącego rady nadzorczej Excellence i jednocześnie głównego akcjonariusza z 63,35% udziałem w kapitale. 3 czerwca spółka opublikowała ogłoszenie o zwołaniu Walnego Zgromadzenia na 30 czerwca wraz z projektami uchwał. Uważni obserwatorzy zdążyli przejrzeć dokumenty i znaleźli w nich projekt uchwały nr 23, dotyczącej wyrażenia zgody na udzielenie przez spółkę pożyczki konsumenckiej przewodniczącemu rady nadzorczej w kwocie 1,5 mln EUR, z oprocentowaniem nie niższym niż 4% w skali roku, na okres minimum 5 lat. To prawie tyle, co cały roczny zysk netto spółki.

Kilka godzin później pojawił się jednak drugi komunikat, korekta raportu. Spółka wyjaśniła, iż „omyłkowo zamieszczono nieprawidłowy plik z projektami uchwał” i opublikowała poprawioną wersję dokumentów. Po korekcie uchwała o pożyczce z pliku zniknęła. Czy pierwotnie miała trafić pod głosowanie i została wycofana pod presją afery, czy wydarzyło się tam coś innego? Tego nie wiemy. Tak czy inaczej, typowa śmierdząca sprawa z NewConnect, a wy mnie pytacie, czemu ja tam nie inwestuję? xD
Do zarobienia,
Piotr Cymcyk

2 godzin temu
Obserwuj 






