Polska gospodarka zaskoczyła rynki mocnymi danymi za marzec, a sprzedaż detaliczna niemal dwukrotnie pobiła prognozy – mimo pogorszenia nastrojów konsumenckich, portfele Polaków mówią więcej niż ankiety, a to zmienia perspektywy na złotego.
Opublikowane dane makroekonomiczne z Polski za marzec przyniosły w większości pozytywne zaskoczenia, co widać wyraźnie w zestawieniu odczytów z prognozami w kalendarzu ekonomicznym. Produkcja przemysłowa wzrosła aż o 9,4% r/r, ponad dwukrotnie bijąc konsensus rynkowy na poziomie 4,2% r/r – to najsilniejszy odczyt od 2022 roku. Warto jednak pamiętać, iż za częścią tego skoku stoi efekt pogodowy oraz dwucyfrowe wzrosty w subsektorze górniczym, obserwowane już drugi miesiąc z rzędu, co sugeruje pewną sezonowość tego impulsu. Wynagrodzenia brutto rosły w tempie 6,6% r/r, przewyższając prognozy (6,3% r/r), co w kontekście rosnącej inflacji CPI może budzić pewien niepokój – choć na razie oczekiwania inflacyjne pozostają zakotwiczone. Z drugiej strony inflacja PPI zaskoczyła in minus, spadając o 0,8% r/r wobec oczekiwanego zera, a produkcja budowlano-montażowa rozczarowała odczytem zaledwie +0,4% r/r przy prognozie +0,8% r/r. Zatrudnienie lekko spadło o 0,9% r/r, sygnalizując delikatne ochłodzenie rynku pracy.
Konsument pesymista, ale z otwartym portfelem – i co to oznacza dla polityki monetarnej
Kwietniowy wskaźnik nastrojów konsumenckich spadł do -14,1 pkt wobec oczekiwanych -12,3 pkt, osiągając najniższy poziom od maja 2025 roku – na pierwszy rzut oka sygnał niepokojący. Jednak znacznie bardziej miarodajnym barometrem kondycji konsumenta jest to, co faktycznie robi z pieniędzmi, a nie to, co deklaruje w ankietach – i tutaj obraz jest zupełnie inny. Sprzedaż detaliczna za marzec wystrzeliła o 9,8% r/r, niemal dwukrotnie bijąc prognozę na poziomie 6,1% r/r, co jednoznacznie potwierdza, iż Polacy wydają pieniądze w najlepsze. Jak dobrze ilustruje poniższy wykres, rozbieżność między sentymentem konsumenckim a faktyczną dynamiką sprzedaży detalicznej jest w tej chwili wyjątkowo duża – nastroje pozostają w ujemnym terytorium, podczas gdy realna sprzedaż rośnie w solidnym tempie. W długim terminie nie widać też przesadnej korelacji między tym co Polacy mówią, a tym co faktycznie robią z pieniędzmi.
Doświadczenie rynkowe wielokrotnie pokazywało, iż konsument może wyrażać niezadowolenie i pesymizm, a jednocześnie konsekwentnie zwiększać wydatki – nastroje są bowiem kategorią psychologiczną, podczas gdy sprzedaż detaliczna to twarde dane odzwierciedlające realne przepływy pieniężne. W połączeniu z rosnącymi wynagrodzeniami i silną produkcją przemysłową, całokształt danych makro rysuje obraz gospodarki, która ma się zdecydowanie lepiej, niż sugerowałyby pesymistyczne nagłówki. To jednocześnie komplikuje sytuację Narodowego Banku Polskiego – rynek wycenia w tej chwili stopę referencyjną na poziomie 3,56% za pół roku i około 3,50% w horyzoncie rocznym, co oznacza oczekiwania na łączne cięcia rzędu 25 pb w najbliższym czasie i potem pauzę. Jednak tak silne dane z realnej gospodarki, zwłaszcza dynamika płac i sprzedaży, mogą skłonić RPP do większej ostrożności i wolniejszego tempa luzowania polityki monetarnej, niż zakłada to w tej chwili rynek.
USD/PLN – złoty szuka kierunku w cieniu geopolityki
Para USD/PLN konsoliduje się w tej chwili w okolicach 3,63, a złoty pozostaje w swoistym zawieszeniu między solidnymi danymi krajowymi a globalnym kontekstem geopolitycznym. najważniejsze wsparcie wyznacza strefa 3,59, podczas gdy potencjalne wzrosty powinny być ograniczone przez okolice 3,62. Dolar zyskuje chwilowo na wartości przed nadchodzącymi rozmowami pokojowymi USA–Iran, jednak ewentualne porozumienie mogłoby otworzyć drogę do umocnienia złotego choćby w okolice 3,55. W najbliższych sesjach inwestorzy powinni uważnie śledzić zarówno doniesienia geopolityczne, jak i sygnały z RPP, które mogą przesądzić o wybiciu z obecnej konsolidacji i wyznaczyć średnioterminowy kierunek dla polskiej waluty.
Źródło: Mateusz Czyżkowski, XTB

2 godzin temu






