Polska energetyka zdała zimowy test, teraz czas na inwestycje

4 godzin temu
Polska energetyka zdała zimowy egzamin mimo rekordowego zapotrzebowania na energię i gaz. To jednak nie koniec wyzwań — konieczne są dalsze inwestycje. – Powinniśmy rozwijać magazyny ciepła, które będą korzystały z nadmiaru energii elektrycznej wyprodukowanej w ciągu dnia – mówi Michał Grabka z Instrat. Sezon grzewczy jeszcze się nie skończył, ale zima wyraźnie odpuściła Polakom. Z temperatury w granicach -20 ℃ (w Suwałkach odczuwalna przekroczyła -30 ℃) zaczęła zbliżać się do zera. Od początku roku rekord zapotrzebowania na gaz padł trzykrotnie, a na energię dwukrotnie. Operatorzy, zarówno Gaz-System i PSE, chwalą pracę swoich systemów, które podołały niskim temperaturom i wzmożonemu zapotrzebowaniu. Z drugiej strony w miastach zdarzały się awarie dostaw ciepła, z czego najbardziej medialna była ta w Gdańsku. Na skutek awarii elektrociepłowni PGE miasto musiało ograniczyć ogrzewanie. W ramach wsparcia mieszkańców oferowało wypożyczenie przenośnych grzejników elektrycznych. Czy energetyka zdała zimowy egzamin? Czego jeszcze brakuje? Na te pytania w rozmowie z Biznes Alert odpowiada Michał Grabka, kierownik programu badawczego energia i klimat fundacji Instrat. – W mojej ocenie polska energetyka i ciepłownictwo zdają póki co egzamin. Medialny był przykład Gdańska, gdzie elektrociepłownia uległa awarii. Należy jednak zaznaczyć, iż generacja ciepła nie została całkowicie wstrzymana. Tym samym odbiorcy nie byli pozbawieni dostaw ciepła, a te były tylko zmniejszone. Pracę przerwało jedno urządzenie, a reszta ciągle działała. W związku z bardzo niskimi temperaturami, pracowały, wedle zapewnień PGE, wszystkie źródła – nie była już więc dostępna rezerwa, która w innych warunkach powoduje, iż gdy jeden element przestaje działać inne przejmują jego rolę. Zimowa energia nie tylko z węgla Podstawą zimowego miksu są źródła konwencjonalne. Mimo tego w obecnym sezonie grzewczym swoje wielkie chwile świętowały OZE. Zwłaszcza fotowoltaika, której przez krótki moment udało się przegonić w generacji energii węgiel kamienny. No to jest niezła ciekawostka Mieliśmy dziś (19.01.26) kwadrans, w którym fotowoltaika była głównym źródłem energii w kraju, wyprzedzając węgiel kamienny. W południe #PV pracowały z mocą 8,18 GW. Ich wkład w ciągu doby to ok. 10% krajowej generacji.https://t.co/Y8KnmehWzv pic.twitter.com/tLmT7sYmJn— energy.instrat.pl (@energyinstratPL) January 19, 2026 – Patrząc na miks elektroenergetyczny w grudniu i styczniu można dostrzec, iż generacja z mocy OZE oscylowała w okolicy 20 procent. Były też widoczne okresy gdzie udział fotowoltaiki był znaczny – zauważa rozmówca Biznes Alert. Michał Grabka wskazuje, iż moce OZE mogą też pomóc , w trudnych sytuacjach jak awaria jednego z bloków gdańskiej elektrociepłowni. – Powinniśmy rozwijać magazyny ciepła, które będą korzystały z nadmiaru energii elektrycznej wyprodukowanej w ciągu dnia, np. przez fotowoltaikę, której dalszy rozwój Polska przewiduje. w tej chwili Polska posiada 25,5 GW mocy zainstalowanych w fotowoltaice i 11,2 GW w energetyce wiatrowej. Przedstawiony w grudniu projekt Krajowego Planu w Dziedzinie Energii i Klimatu zakłada wzrost do 30,5/32,5 GW w fotowoltaice i do 15,8/16,5 GW w lądowej energetyce wiatrowej (pierwsza wartość przedstawia scenariusz WEM, a druga WAM) do 2030 roku. Wartości te mają wzrosnąć do 49/43 GW i 20,4/28,8 GW do 2040 roku. Magazyny zamiast węgla Mimo sukcesów OZE, zwykle to węgiel odpowiada za generację największej ilości energii. Jaka jest jego przyszłość? – o ile spojrzeć na plany transformacji energetycznej, jak np. ostatnio opublikowany przez PSE, to widać, iż węgiel wg operatora będzie potrzebny w systemie gdy mamy skrajne warunki. Będzie pracował, chociaż jego udział będzie spadał, aż zostanie całkowicie zastąpiony. Ale to kwestia kilkunastu lat. Analityk Instrat podkreśla, iż jednostki gazowe lepiej nadają się do pracy w systemie, gdzie występuje dużo OZE. Węgiel ma bowiem wyższe minimum techniczne generacji, a proces wyłączania i ponownego włączania jest długi. Z uwagi na to, gdy węgiel działa, niekiedy konieczne są ograniczenia OZE lub eksport energii. – I tu ponownie życie pokazuje, iż Polska potrzebuje magazynów, aby zgromadzić nadprodukcję z OZE. Dywersyfikacja kluczem do bezpieczeństwa – Polskie systemy przesyłowe, zarówno gazowy jak i elektroenergetyczny, przeszły stress test – mówi Michał Grabka o rekordowym zapotrzebowaniu na energię i gaz. – Operatorom należą się słowa uznania. Po stronie systemu elektroenergetycznego, Polska polegała na całej palecie technologii: od węgla, przez gaz, po OZE. Zapewnia to bezpieczeństwo energetyczne. Michał Grabka podkreśla, iż rozwój OZE jest ważny, wraz z magazynami może wzmocnić polski system, ale potrzebne też są inne źródła, jak gaz, który stabilizuje system w czasie trudnych warunków. – Dlatego potrzebna jest rozbudowa źródeł konwencjonalnych. Co zresztą się dzieje. Spółki inwestują w moce gazowe. Ciepłownictwo musi się rozwijać Ciepłownictwo zdało zimowy egzamin. Ale czeka je transformacja, która postawi nowe wyzwania. Jak Polska może się do tego przygotować? – Przyszłość ciepłownictwa tkwi w cieple odpadowym – takim, które jest już dostępne, a w tej chwili często się marnuje. Można je zagospodarować z użyciem wielkoskalowych pomp ciepła. Jak pokazuje warszawski przykład, mogą one być instalowane np. na oczyszczalniach ścieków. Wspomniane przez Grabkę pompy ciepła różnią się od tych przydomowych. Są to instalacje rzędu parunastu-parudziesięciu megawatów. „O kilka rzędów wielkości więcej niż te co mamy w domach”. – Oczywiście w ciepłownictwie ważne jest również przechodzenie z węgla na gaz. A następnie zastępowanie go biometanem. Oczywiście gdy ten pojawi się w Polsce w akceptowalnych cenach i dużych ilościach. Dodatkowo dalszy rozwój biomasy. – Reasumując widzę przyszłość ciepłownictwa jako elektryfikację, biomasę i przejście na gaz/biometan. Marcin Karwowski
Idź do oryginalnego materiału