„Polska jest kurnikiem Europy”. Kolejna obietnica Donalda Tuska nie została spełniona

3 tygodni temu
Zdjęcie: Ferma drobiu Źródło:Pixabay


W Polsce rośnie liczba przemysłowych ferm drobiu, co wywołuje protesty mieszkańców z powodu smrodu, zanieczyszczeń i zagrożeń zdrowotnych. Sytuacja się pogarsza.


W Polsce działa prawie 1300 ferm przemysłowych drobiu, a liczba ta ciągle rośnie. Ekspansja przemysłu drobiarskiego stwarza poważne problemy środowiskowe i zdrowotne, a prawo sprzyja dużym koncernom. Mieszkańcy lokalnych społeczności protestują, ale ich głos jest często ignorowany. Potrzebne są zmiany w przepisach i większa przejrzystość w procesie wydawania pozwoleń, aby ograniczyć negatywne skutki tej działalności.


„Polska staje się kurnikiem Europy” – alarmuje portal next.gazeta.pl w obszernym artykule, który szczegółowo opisuje rosnący problem przemysłowych ferm drobiu w naszym kraju.


Jak czytamy, co miesiąc powstają u nas średnio 2-3 nowe przemysłowe fermy drobiu. Produkcja jest ogromna, miliardy kur są hodowane i zabijane, z czego połowa mięsa trafia na eksport. Okoliczni mieszkańcy borykają się z problemami takimi jak smród, zanieczyszczenia i zagrożenia zdrowotne, ale ich protesty pozostają bez odpowiedzi.


Niespełnione obietnice


22 marca mieszkańcy wschodniej Polski protestowali przed Kancelarią Premiera, domagając się działań od Donalda Tuska i przypominając mu obietnice wyborcze.


„Tworzący dziś rząd politycy tuż przed wyborami jeździli po Polsce i obiecywali rozwiązać problem zagłębi fermowych. Teraz mają władzę, ale nie wywiązują się z obietnic” – powiedział Bartosz Zając z Koalicji Stop Fermom Przemysłowym.


Co ciekawe, Maria Koźlakiewicz, świeżo upieczona posłanka Koalicji Obywatelskiej, jest zaangażowana w kilka biznesów drobiarskich. Pochodzi z rodziny założycieli firmy Cedrob, która jest największym producentem drobiu w Polsce. Chociaż nie zdobyła mandatu w wyborach, w Sejmie zajmie miejsce wyjeżdżającego do Strasburga Marcina Kierwińskiego.


Ferm cały czas przybywa


„Next” ustalił, iż od początku 2023 roku w Polsce powstały 32 nowe fermy, a 23 kolejne czekają na zatwierdzenie. Największy problem stanowią fermy przemysłowe, czyli miejsca, gdzie przebywa co najmniej 40 tys. kur, a często choćby 60 tys. lub więcej w jednym kurniku.


W kilku regionach Polski rozwijają się "kurze zagłębia". Dla firm koncentracja produkcji jest korzystna ekonomicznie, ale dla mieszkańców oznacza to nagromadzenie problemów. Fermy emitują szkodliwe substancje do wody, gleby i powietrza.


Ponadto brakuje łatwego dostępu do informacji o nowych fermach, ponieważ żadna instytucja państwowa nie publikuje takich danych. W procesie wydawania pozwoleń nie bierze się pod uwagę istniejącej koncentracji kurników w regionie.


Kurzy problem na Mazowszu


Na północnym Mazowszu, szczególnie w trójkącie Żuromin – Mława – Ciechanów, hoduje się dziesiątki milionów kur. Największa ferma we Wróblewie może pomieścić 2,5 miliona brojlerów, co daje 17 milionów ptaków rocznie.


Na Mazowszu od początku 2023 roku powstało 12 nowych ferm, a 11 kolejnych jest w drodze. Fermy mogą powstawać choćby w bliskim sąsiedztwie parków narodowych. Przykładem jest Marianowo na Podlasiu, gdzie 2,7 mln kur będą hodowane 4 km od Narwi.


Brak rekcji na protesty


Protestów w sprawie ferm przemysłowych jest coraz więcej, ale rzadko okazują się skuteczne. Często mieszkańcom trudno dowiedzieć się o planach budowy ferm odpowiednio wcześnie, by móc odpowiednio zareagować..


"A jeżeli choćby gwałtownie zareagują, to nie ma gwarancji, iż przyniesie to efekt. Wielka ferma może praktycznie bez żadnych ograniczeń pojawić się za siatką każdego z nas. Prawo w Polsce jest po stronie potężnych koncernów" – mówi Bartosz Zając i dodaje, iż jedynym ratunkiem są miejscowe plany zagospodarowania, a tych większość gmin w Polsce nie posiada.


Istnieje jednak szansa, iż do końca 2025 r. to się zmieni, ponieważ do tego czasu większość gmin w Polsce musi uchwalić plany ogólne. To jeden z punktów wpisanych do KPO.


Bakteria w drobiu z Lidla


W kontekście zagrożeń zdrowotnych, wczorajsze doniesienia o jakości drobiu w Lidlu są niepokojące. Badania wykazały obecność superbakterii w co trzecim opakowaniu kurczaka sprzedawanego w tej sieci. To szokujące odkrycie podkreśla ryzyko związane z intensywną hodowlą drobiu i stosowaniem antybiotyków, co może prowadzić do rozwoju bakterii odpornych na leczenie.
Idź do oryginalnego materiału