Polska ma najgorsze wyniki w gospodarce ściekowej spośród państw nadbałtyckich. Z raportu fundacji Race for the Baltic i Agencji Wspierania Ochrony Środowiska wynika, iż choćby 200 mln mł ścieków rocznie może trafiać do gleby, wód gruntowych, rzek i ostatecznie do Morza Bałtyckiego. To ilość odpowiadająca niemal jednej trzeciej objętości jeziora Śniardwy. Eksperci ostrzegają, iż problem zagraża nie tylko środowisku, ale także zdrowiu mieszkańców – alarmuje agencja Newseria Biznes.
Gospodarka ściekowa w Polsce na tle państw bałtyckich
Polska pozostaje najsłabszym ogniwem wśród państw basenu Morza Bałtyckiego pod względem gospodarki ściekowej. Według autorów raportu poziom zgodności z wymogami unijnej dyrektywy ściekowej wynosi w Polsce 70–77 proc., podczas gdy w pozostałych państwach regionu osiąga od 96 do 100 procent.
W kraju działa około 2,5 mln indywidualnych systemów odprowadzania ścieków, obejmujących szamba i przydomowe oczyszczalnie. Około jednej czwartej mieszkańców Polski nie jest podłączona do sieci kanalizacyjnej. Oznacza to, iż blisko 10 mln osób korzysta z indywidualnych rozwiązań.
– Morze Bałtyckie to ekosystem, który wymienia wodę raz na 30 lat, więc to, co do niego trafia, pozostaje tam przez dekady i bardzo trudno podlega procesowi regeneracji. W związku z tym to, co możemy zrobić tu i teraz, co jest w naszej mocy, to przede wszystkim zredukowanie zanieczyszczeń, które spływają z lądu. To jest praca u źródeł, jak np. zapewnienie dobrych praktyk przeładunku w portach, zabezpieczenie odpadów przy produkcji nawozów, dobra praktyka nawożenia w rolnictwie, a także gospodarka ściekowa – mówi agencji Newseria Marcin Kotlarek, prezes Fundacji Race for the Baltic.
Dalsza część artykułu jest pod materiałem filmowym
Nawet 80–90 proc. ścieków może nie trafiać do oczyszczalni
Dane GUS pokazują, iż w 2024 roku odebrano około 45 mln mł nieczystości ciekłych. Tymczasem, według szacunków ekspertów, do oczyszczalni powinno trafiać ponad 250–300 mln mł ścieków rocznie.
Oznacza to, iż choćby 80–90 proc. ścieków z indywidualnych systemów może być odprowadzanych poza oficjalnym systemem oczyszczania.
– Oznacza to, iż 80–90 proc. ścieków nie trafia do oczyszczalni. To jest 200 mln mł, a dla porównania Śniardwy, największe jezioro w Polsce, mają 600 mln mł. Czyli co roku ścieki o objętości 1/3 jeziora Śniardwy trafiają do gruntów, wód gruntowych czy jezior. To olbrzymia skala – podkreśla Marcin Kotlarek.
Eksperci wskazują, iż ścieki odpowiadają za około 35 proc. ładunku fosforu trafiającego do Morza Bałtyckiego. Nadmiar tego pierwiastka prowadzi do eutrofizacji, zakwitów glonów i sinic oraz powstawania stref beztlenowych, które niszczą ekosystem morski.
Zanieczyszczone wody gruntowe i zagrożenie dla zdrowia
Konsekwencje niewłaściwej gospodarki ściekowej odczuwają nie tylko rzeki i Bałtyk. Nieszczelne szamba oraz nielegalne zrzuty ścieków do gruntu powodują zanieczyszczenie gleby i wód gruntowych, z których korzystają mieszkańcy wielu terenów wiejskich.
Helena Goderska, dyrektorka Biura Realizacji Projektów w Agencji Wspierania Ochrony Środowiska, zwraca uwagę na sytuację województwa podkarpackiego. Według przedstawionych danych do środowiska może tam trafiać ponad 95 proc. ścieków z indywidualnych systemów. Oznacza to około 13,7 mln mł nieczystości rocznie – niemal dwukrotnie więcej niż ilość ścieków, która dostała się do Wisły podczas awarii oczyszczalni Czajka w Warszawie.
Eksperci ostrzegają, iż do środowiska przedostają się bakterie chorobotwórcze i substancje chemiczne zagrażające jakości wody pitnej.
– To ma wpływ na zdrowie publiczne. Ostatnio przypominam sobie Olecko, gdzie przez kilka dni nie było dostępu do wody, bo nastąpiło zatrucie bakteriami coli w lokalnych wodociągach. Dodatkowo ludzie też cierpią lokalnie, bo cieknące szamba zatruwają wodę w studniach, skąd na terenach wiejskich często jest pobierana woda – mówi Marcin Kotlarek.
Stare szamba i niewystarczający nadzór gmin
Autorzy raportu wskazują kilka przyczyn problemu. Jedną z nich jest zły stan techniczny wielu szamb i przydomowych oczyszczalni ścieków. Część instalacji jest przestarzała lub wykonana z materiałów niespełniających odpowiednich standardów. Ich modernizacja wymaga wielomiliardowych nakładów finansowych.
Drugim problemem jest niewłaściwa eksploatacja instalacji oraz zbyt rzadkie opróżnianie zbiorników.
Eksperci zwracają również uwagę na niewystarczający nadzór gmin nad gospodarką ściekową. W wielu samorządach obowiązują różne zasady dotyczące częstotliwości wywozu nieczystości, a około dwie trzecie gmin nie posiada systemów informatycznych umożliwiających monitorowanie wywozu ścieków przez mieszkańców.
– Po pierwsze, gminy bardzo często nie mają określonych jednolitych standardów. W niektórych wytyczne określają wywóz szamba wtedy, kiedy się przepełni, a w innych raz na kwartał. Są to często bardzo płynne, nomen omen, standardy – mówi Marcin Kotlarek.
Jak dodaje, gminy powinny tworzyć precyzyjne regulaminy, prowadzić skuteczny monitoring wywozu ścieków oraz dbać o podłączanie nieruchomości do kanalizacji tam, gdzie jest to wymagane.
Tylko co piąta gmina jest kontrolowana przez WIOŚ
Raport wskazuje również na niewystarczający nadzór nad samorządami ze strony wojewódzkich inspektoratów ochrony środowiska.
– Tylko 20 proc. gmin rocznie jest kontrolowanych przez WIOŚ – podkreśla Marcin Kotlarek.
Zdaniem autorów publikacji skuteczniejsza kontrola oraz cyfryzacja monitorowania gospodarki ściekowej mogłyby znacząco ograniczyć skalę nielegalnych zrzutów.
Kampania „Bałtyk zaczyna się na lądzie” przypomina o źródłach zanieczyszczeń
Na problem zwraca uwagę kampania edukacyjna „Widzisz sinice?”, prowadzona przez Fundację Race for the Baltic w ramach projektu „Bałtyk zaczyna się na lądzie”.
Jej celem jest uświadomienie, iż stan Morza Bałtyckiego zależy nie tylko od działań podejmowanych na wybrzeżu. Równie istotne są decyzje dotyczące gospodarki ściekowej, rolnictwa czy ochrony wód podejmowane setki kilometrów od morza. Eksperci podkreślają, iż ograniczenie zanieczyszczeń u źródła jest jednym z najważniejszych działań na rzecz poprawy jakości wód i ochrony jednego z najbardziej wrażliwych mórz świata.
Źródło: Newseria Biznes

1 dzień temu














