Polska na granicy stresu wodnego. Braki wody przestają być incydentem

59 minut temu

Spadki ciśnienia, wieczorne problemy z wodą w kranach i apele o ograniczenie podlewania ogrodów przestają być lokalną ciekawostką. Coraz więcej gmin w Polsce sygnalizuje, iż sieci wodociągowe pracują na granicy wydolności. Problem jest szczególnie widoczny tam, gdzie gwałtownie przybywa nowych domów i osiedli, a infrastruktura wodna nie nadąża za rozwojem zabudowy.

Polska na granicy stresu wodnego. Braki wody przestają być incydentem

Na sytuację nakładają się dwa zjawiska: susza i rosnące zużycie wody. Efekt mieszkańcy odczuwają najczęściej rano i wieczorem, kiedy pobór jest największy. Wtedy w części miejscowości pojawiają się spadki ciśnienia, a czasem również czasowe braki wody.

Polska ma mało wody. To już stres wodny

Polska należy do państw o jednych z najmniejszych zasobów wodnych w Europie. Na jednego mieszkańca przypada około 1600 mł wody rocznie. To poziom określany jako stres wodny, czyli sytuacja, w której zasoby wody są niskie w stosunku do potrzeb ludności, gospodarki i rolnictwa.

Dla mieszkańców miast i wsi oznacza to, iż dostęp do wody nie może być traktowany jako coś pewnego niezależnie od pogody, rozwoju zabudowy i stanu sieci. W okresach suchych oraz przy dużym poborze wody lokalne systemy wodociągowe mogą nie wytrzymywać obciążenia.

Piaseczno i Bielsk z problemami. Woda wieczorami ledwo leci z kranu

W ostatnich dniach problemy zgłaszały m.in. gminy Piaseczno i Bielsk. Samorządy apelują do mieszkańców o rozsądne korzystanie z wody i ograniczenie podlewania ogródków. W niektórych rejonach wodociągi nie są już w stanie zapewnić odpowiedniego ciśnienia.

Mieszkańcy skarżą się, iż wieczorami woda „ledwo leci z kranu”, a zwykłe korzystanie z prysznica staje się problemem. W gminie Bielsk odnotowano wzrost poboru wody o jedną czwartą, a w Piasecznie część infrastruktury pracuje już na 100 proc. swojej wydajności.

To pokazuje, iż problem nie dotyczy wyłącznie odległych prognoz klimatycznych. On już pojawia się w codziennym życiu mieszkańców.

Nie tylko susza. Sieci nie nadążają za nową zabudową

Choć susza pogłębia problemy, eksperci podkreślają, iż przyczyną nie jest wyłącznie brak opadów. Coraz większym wyzwaniem staje się przeciążenie infrastruktury wodnej. W wielu miejscach sieci projektowano wiele lat temu, dla zupełnie innej liczby odbiorców.

Dziś do tych samych systemów podłączane są kolejne domy, bloki i osiedla. Szczególnie widoczne jest to na przedmieściach dużych miast, gdzie rozwój zabudowy często wyprzedza modernizację sieci.

– Samo apelowanie do mieszkańców o oszczędzanie wody jest działaniem doraźnym. Ono może chwilowo ograniczyć problem, ale go nie rozwiązuje. W wielu miejscach sieci były projektowane dla zupełnie innej liczby odbiorców i dziś po prostu pracują na granicy wydolności – mówi Szczepan Gorbacz, prezes Amargo, firmy zajmującej się m.in. systemami magazynowania wody i bezpieczeństwem infrastruktury.

Największy problem rano i wieczorem

Spadki ciśnienia najczęściej pojawiają się w godzinach szczytu. Rano mieszkańcy przygotowują się do pracy i szkoły, a wieczorem podlewają ogrody, korzystają z pralek, zmywarek i łazienek. Gdy tysiące osób jednocześnie pobierają wodę, przeciążona sieć zaczyna tracić stabilność.

Dlatego wodociągi apelują, aby w czasie największego poboru nie podlewać trawników i ogrodów, nie napełniać basenów i ograniczyć zużycie tam, gdzie nie jest ono konieczne. Takie działania mogą pomóc doraźnie, ale nie zastąpią inwestycji w infrastrukturę.

Potrzebne zbiorniki, magazynowanie i stabilizacja ciśnienia

Eksperci wskazują, iż same komunikaty o oszczędzaniu wody nie wystarczą. Potrzebne są rozwiązania, które zwiększą odporność sieci na przeciążenia. Chodzi m.in. o zbiorniki buforowe, systemy magazynowania wody oraz układy stabilizacji ciśnienia.

Takie zabezpieczenia mogą być szczególnie ważne w budynkach wielorodzinnych, szpitalach, szkołach, obiektach publicznych i nowych osiedlach. W praktyce pozwalają one ograniczyć ryzyko sytuacji, w której przy dużym poborze mieszkańcy zostają bez odpowiedniego ciśnienia w kranach.

– Potrzebujemy dziś nie tylko rozbudowy sieci, ale też lokalnych zabezpieczeń zwiększających odporność budynków i osiedli na przeciążenia oraz sytuacje awaryjne. Szczególnego znaczenia nabiera to w budynkach wielorodzinnych, szpitalach, obiektach publicznych czy rozwijających się strefach podmiejskich – podkreśla Szczepan Gorbacz.

Woda staje się elementem bezpieczeństwa

Przez lata dostęp do wody był traktowany jako oczywistość. Dziś coraz wyraźniej widać, iż stabilne dostawy są jednym z podstawowych elementów bezpieczeństwa mieszkańców, rolnictwa, usług publicznych i lokalnej gospodarki.

Jeśli susza będzie się pogłębiać, a nowe osiedla przez cały czas będą powstawać szybciej niż modernizowana jest infrastruktura, problemy ze spadkami ciśnienia mogą stać się coraz częstsze. Dla gmin oznacza to konieczność planowania inwestycji nie tylko w drogi i kanalizację, ale także w bezpieczne, wydajne i odporne systemy zaopatrzenia w wodę.

Popowice: ciężarówka z kurczakami przewróciła się na DK45. Kierowca trafił do szpitala
Idź do oryginalnego materiału