Polski eksport rolno-spożywczy wszedł w 2026 rok z wyraźną zmianą akcentów. Niemcy, czyli od lat najważniejszy odbiorca polskiej żywności, ograniczyły zakupy, co mocno odbiło się na strukturze sprzedaży zagranicznej. Jednocześnie dane pokazują, iż polskie firmy nie stoją w miejscu. Coraz aktywniej szukają nowych rynków i zwiększają sprzedaż m.in. do Francji, Turcji, Belgii, Szwecji, państw Afryki, a także do Rosji i Białorusi.
Polska żywność szuka nowych klientów. Wzrosty od Turcji po AfrykęPoczątek roku przyniósł spadek polskiego eksportu rolno-spożywczego o 1,8 proc. rok do roku, ale za tą jedną liczbą kryje się znacznie bardziej złożony obraz. Część tradycyjnych odbiorców kupuje mniej, natomiast inne kraje zwiększają zamówienia na polską żywność. To pokazuje, iż eksport coraz mocniej się dywersyfikuje.
Niemcy ograniczyły zakupy polskiej żywności
Największym odbiorcą polskiej żywności pozostają Niemcy, ale w styczniu i lutym 2026 r. eksport na ten rynek spadł aż o 8 proc.. Ze względu na skalę sprzedaży oznaczało to największy ubytek wartościowy – około 188 mln euro, czyli blisko 800 mln zł.
Jak wskazuje Mariusz Dziwulski, ekspert rynku rolno-spożywczego PKO BP, początek 2026 r. przyniósł spadek eksportu o 1,8 proc. rok do roku, ale nie musi to oznaczać utrzymania takiej tendencji w kolejnych miesiącach. Na wyniki wpływały zarówno ceny w kluczowych kategoriach, jak i zmiany wolumenów sprzedaży.
Spadek sprzedaży do Niemiec przełożył się na udział tego kraju w polskim eksporcie rolno-spożywczym. Udział Niemiec spadł do 23,7 proc., czyli do najniższego poziomu od dekady. To istotny sygnał dla całej branży, bo pokazuje, iż choćby największy i najbliższy rynek nie gwarantuje stałego wzrostu.
Mniej kupują także Wielka Brytania i USA
Niemcy nie były jedynym dużym kierunkiem, który ograniczył zakupy. Spadki odnotowano również w eksporcie do Wielkiej Brytanii i Stanów Zjednoczonych, czyli innych ważnych odbiorców polskiej żywności.
Mimo tego całkowity eksport rolno-spożywczy spadł tylko o 1,8 proc. To oznacza, iż część strat została zrekompensowana przez wzrost sprzedaży do innych krajów. Innymi słowy: polski eksport tracił na jednych rynkach, ale zyskiwał na innych.
Dla producentów i eksporterów to bardzo istotne. Zbyt duże uzależnienie od kilku odbiorców zwiększa ryzyko, zwłaszcza gdy zmieniają się ceny, kursy walut, popyt konsumencki lub polityka handlowa.
Francja wyrasta na coraz ważniejszego odbiorcę
Jednym z najmocniejszych kierunków wzrostu jest Francja. W styczniu i lutym 2026 r. eksport polskiej żywności na ten rynek wzrósł o 8 proc., czyli o blisko 50 mln euro. Francja osiągnęła udział na poziomie 7,6 proc. w wartości polskiego eksportu rolno-spożywczego z pierwszych dwóch miesięcy roku.
To nie jest jednorazowy wyskok. Jak zauważa Grzegorz Rykaczewski, ekonomista Pekao SA, już w 2025 r. dynamika eksportu żywności z Polski do Francji przekroczyła 20 proc., a w ostatnich czterech latach utrzymywała się powyżej 10 proc.
Francja staje się jednym z najważniejszych motorów wzrostu polskiej sprzedaży zagranicznej. To rynek wymagający, ale jednocześnie chłonny i stabilny, co dla polskich firm ma duże znaczenie.
Turcja mocno zwiększa zakupy. Wołowina napędza eksport
Wśród państw z największym wzrostem wyróżnia się również Turcja. Zakupy polskiej żywności wzrosły tam o 41 proc., co przełożyło się na dodatkowe 36,6 mln euro.
Dużą rolę odgrywa tu mięso wołowe. Turcja jest rynkiem trudnym i zmiennym, a polityka ma tam duży wpływ na handel. Mimo to polscy eksporterzy wykorzystują dostęp do tego rynku, co wspiera krajową branżę wołową.
To przykład kierunku, który może być bardzo atrakcyjny, ale wymaga stałego monitorowania sytuacji. W eksporcie do Turcji liczy się nie tylko cena i jakość, ale również stabilność regulacyjna i decyzje polityczne.
Belgia, Szwecja i inne kraje UE też kupują więcej
Wzrosty widać również na kilku rynkach unijnych. Belgia zwiększyła zakupy o blisko 14 proc., czyli o 29 mln euro. Podobną dynamikę odnotowano w przypadku Szwecji.
To ważne, bo pokazuje, iż mimo rosnącego znaczenia państw pozaunijnych, Unia Europejska przez cały czas pozostaje podstawowym obszarem zbytu dla polskiej żywności. Zmienia się jednak układ sił wewnątrz samej UE. Mniejsza sprzedaż do Niemiec może być częściowo równoważona przez lepsze wyniki na innych rynkach Wspólnoty.
Eksport do Rosji wzrósł. To budzi uwagę
Jednym z najbardziej zaskakujących elementów danych jest wzrost eksportu do Rosji. Wartość sprzedaży zwiększyła się o około 15 mln euro. Według prof. Łukasza Ambroziaka, wzrost o 21 proc. wynikał głównie z większej wysyłki wyrobów ciastkarskich i piekarniczych.
Jak zaznacza Grzegorz Rykaczewski, po kilku latach spadków można mówić o pewnej odwilży. Co istotne, wzrost eksportu do Rosji jest dość zróżnicowany produktowo, choć dominują produkty wysokoprzetworzone.
Nie jest to wyłącznie polskie zjawisko. Dodatnią dynamikę eksportu żywności do Rosji pokazały także inne kraje europejskie, m.in. Francja, Włochy, Litwa, Hiszpania, Łotwa i Niemcy. Włoski wzrost był według eksperta prawie dwukrotnie większy niż polski.
Na razie jest jednak zbyt wcześnie, by mówić o trwałej zmianie w relacjach handlowych między firmami z UE a rosyjskimi odbiorcami.
Białoruś kupuje więcej jabłek i piwa
Wzrost sprzedaży odnotowano również w eksporcie na Białoruś. Wartość wysyłki zwiększyła się o około 13 mln euro, a dynamika wyniosła 29 proc.
Za wzrost odpowiadały przede wszystkim jabłka i piwo. To pokazuje, iż w przypadku niektórych kierunków znaczenie mają konkretne kategorie produktów, a nie szeroki wzrost całego koszyka eksportowego.
Dla sadownictwa każdy dodatkowy rynek zbytu ma znaczenie, szczególnie w latach dużej podaży i presji cenowej na rynku krajowym.
Afryka i rynki egzotyczne podbijają statystyki
Największe wzrosty procentowe pojawiły się w krajach, które dotąd miały niewielki udział w polskim eksporcie. Burkina Faso zanotowała wzrost o 992 proc., Mauretania o 410 proc., Mali o 254 proc., a Nigeria i Angola o ponad 180 proc.
Wysokie dynamiki pojawiły się także w eksporcie do Wybrzeża Kości Słoniowej, Libanu i Filipin. Trzeba jednak pamiętać, iż w przypadku małych rynków procenty mogą być mylące.
Jak wyjaśnia prof. Łukasz Ambroziak, tam gdzie wcześniejsza wartość sprzedaży była niska, choćby pojedyncza większa dostawa może znacząco zmienić statystyki. Jeden kontener lub jeden większy kontrakt potrafi wygenerować bardzo wysoki procentowy wzrost.
Dobrym przykładem są Filipiny. Wzrost eksportu podobny wartościowo do wzrostu sprzedaży do Czech dał tam ponad 50-procentową dynamikę, podczas gdy w Czechach przełożył się jedynie na 1,2 proc. wzrostu.
Drób, pszenica, wieprzowina i mrożonki otwierają nowe kierunki
Za wzrostami na poszczególnych rynkach stoją różne produkty. Do Demokratycznej Republiki Konga sprzedaż zwiększały głównie drób i pszenica. Do Korei Południowej mocniej trafiały wieprzowina oraz mleko i śmietana. Do RPA wzrost napędzała pszenica, do Serbii masło i mrożonki owocowe, a do Wybrzeża Kości Słoniowej pszenica oraz przetwory zbożowe.
To pokazuje, iż polski eksport nie opiera się już wyłącznie na kilku tradycyjnych kategoriach. przez cały czas mocne pozostają zboża, drób i mleczarstwo, ale coraz większe znaczenie mają produkty wysokoprzetworzone oraz specjalistyczne segmenty rynku.
Karma dla zwierząt i czekolada rosną w siłę
Wśród kategorii eksportowych szczególnie wyróżnia się karma dla zwierząt domowych. Jak wskazuje Mariusz Dziwulski, segment ten w ostatnich latach dynamicznie rozwinął się w Polsce właśnie dzięki rosnącemu eksportowi.
Od 2018 r. wartość eksportu karmy dla zwierząt rosła średnio o 17 proc. rocznie. To bardzo mocny wynik, pokazujący, iż Polska buduje pozycję nie tylko jako eksporter surowców i podstawowej żywności, ale też produktów o wyższej wartości dodanej.
Podobnie wygląda sytuacja w przypadku czekolady, której eksport rośnie średnio o 13 proc. rocznie. Głównym odbiorcą pozostają rynki Unii Europejskiej.
Polska żywność potrzebuje wielu rynków, nie jednego odbiorcy
Dane z początku 2026 r. pokazują, iż polski eksport rolno-spożywczy znajduje się w okresie przebudowy. Spadek sprzedaży do Niemiec jest istotnym sygnałem ostrzegawczym, ale jednocześnie wzrosty na innych rynkach pokazują odporność i elastyczność branży.
Coraz większe znaczenie mają Francja, Turcja, kraje Afryki, Ukraina, Szwajcaria, Korea Południowa i inne rynki pozaunijne. O część kierunków zabiegają także politycy, czego przykładem są działania dotyczące Japonii i Korei.
Wniosek dla eksporterów jest jasny: im szersza mapa odbiorców, tym mniejsze ryzyko uzależnienia od jednego rynku. Początek roku pokazał, iż choćby największy partner handlowy może ograniczyć zakupy, dlatego przyszłość polskiej żywności będzie zależała od umiejętności zdobywania nowych, stabilnych i dobrze płacących odbiorców.

1 godzina temu
![Ceny paliw: Stabilizacja diesla i droższa benzyna od wtorku [PROGNOZA]](https://agroprofil.pl/cms/wp-content/uploads/2024/03/paliwo.jpg)












