Udział pojazdów elektrycznych w łącznej liczbie rejestracji samochodów osobowych w Polsce był w I kwartale 2026 roku niemal identyczny jak w Stanach Zjednoczonych. Można by pomyśleć, iż to całkiem zacne towarzystwo, w końcu USA to jeden z trzech głównych światowych rynków dla „elektryków” poza Chinami i Europą. Jednak gdy uważniej przyjrzymy się liście krajów, które zdecydowanie wyprzedziły nas w tej klasyfikacji, sytuacja nie wygląda już tak optymistycznie.
W drugiej połowie 2025 roku, w szczytowym okresie popularności programu dopłat do zakupu samochodów elektrycznych „NaszEauto”, o którym wiadomo było, iż zakończy się z powodu wyczerpania puli środków w wysokości 1,18 mld zł gdzieś na początku obecnego roku, zakupy „elektryków” na rodzimym rynku wystrzeliły z miesiąca na miesiąc bijąc kolejne rekordy sprzedaży i udziału w rynku. Dzięki temu w całym 2025 roku udział BEV w rejestracjach nowych samochodów w Polsce wyniósł 7,2% w porównaniu do 17,4% średnio w całej Unii Europejskiej, a w samym grudniu rekordowe 11,3% wobec 22,6% w UE. Oznacza to, iż w ostatnim miesiącu minionego roku więcej niż co dziesiąty samochód rejestrowany nad Wisłą miał napęd czysto elektryczny. To wciąż plasowało nas wyraźnie poniżej unijnej średniej windowanej przez najbardziej rozwinięte rynki, takie jak Dania (prawie 81%), Holandia (65%), Irlandia (62%), Finlandia (53%) czy Szwecja (43%), ale pozwoliło nam wyprzedzić chociażby takie kraje, jak Włochy, Hiszpania, Grecja, Węgry czy Rumunia. W sumie znajdowaliśmy się na 16. miejscu wśród 27 państw UE, czyli pod względem udziału „elektryków” w rejestracjach wyprzedzaliśmy aż 11 innych państw Wspólnoty i mogłoby się wydawać, iż to świetny punkt wyjścia do tego, żeby zacząć nadrabiać zaległości względem europejskich liderów.
Problem w tym, iż dla wszystkich obserwatorów naszego rynku było jasne, iż po zakończeniu programu „NaszEauto”czeka nas ponowne tąpnięcie sprzedaży „elektryków”. W momencie startu programu Ministerstwo Klimatu i Środowiska zapowiadało, iż będzie to ostatni program dopłat do zakupu pojazdów elektrycznych w Polsce i na razie nic nie wskazuje na to, żeby resort miał w tej kwestii zmienić zdanie.
Jakiś czas temu wiceminister klimatu i środowiska Krzysztof Bolesta informował, iż „na dzień dzisiejszy” MKiŚ podtrzymuje deklarację, iż program „NaszEauto” będzie ostatnim programem wsparcia zakupu samochodów elektrycznych. Zastrzegł jednak wówczas, iż resort będzie monitorować sytuację na rynku i analizować także inne regulacje pojawiające się w Europie. Być może zatem ta furtka nie została jeszcze ostatecznie zatrzaśnięta, tym bardziej, iż analogiczny program wsparcia z budżetem do 3 mld euro ponownie ruszył w tym roku na największym europejskim rynku elektromobilności, czyli w Niemczech. Według szacunków ta kwota powinna wystarczyć do wsparcia zakupu choćby 800 tys. samochodów (w pełni elektrycznych oraz hybryd plug-in) do końca 2029 roku. Jednakże choćby gdyby polski rząd zmienił zdanie, pozostaje jeszcze kwestia wygospodarowania środków na ten cel, bo program „NaszEauto” był finansowany z Krajowego Planu Odbudowy.
Zgodnie z przewidywaniami, po tam jak budżet programu „NaszEauto” wyczerpał się pod koniec stycznia obecnego roku (łącznie złożono w nim ponad 41 tys. wniosków opiewających na kwotę 1,3 mld zł), sprzedaż „elektryków” dość wyraźnie zwolniła. W efekcie po pierwszym kwartale obecnego roku udział pojazdów elektrycznych wśród wszystkich rejestracji na polskim rynku powrócił do poziomu 5,8%. To mniej niż w całym 2025 roku i niemal dwukrotnie mniej niż w grudniu 2025 r., aczkolwiek jednocześnie przez cały czas był to wzrost względem analogicznego okresu 2025 roku (w I kwartale 2025 ten udział sięgał 4,4%). Po sześciu miesiącach obecnego roku udział BEV jeszcze się skurczył – do 5,3%, ale wciąż pozostawał powyżej analogicznego okresu poprzedniego roku, kiedy wynosił 4,4%.
To sprawia, iż Maciej Mazur, dyrektor zarządzający Polskiego Stowarzyszenia Nowej Mobilności (PSNM), pozostaje ostrożnym optymistą co do wyników sprzedaży pojazdów elektrycznych w Polsce w całym 2026 roku. W jego ocenie, wyniki tegorocznego marca okazały się pozytywnym zaskoczeniem, bo to był poziom porównywalny do czerwca, lipca czy sierpnia 2025 roku, kiedy program „NaszEauto” już się rozpędzał. Zastrzega przy tym, iż pozostało za wcześnie, żeby przesądzać, czy taki trend utrzyma się w kolejnych miesiącach roku, ale według niego widać pierwsze symptomy sugerujące, iż mimo zakończenia programu dopłat 2026 rok wcale nie musi być znacząco gorszy od poprzedniego.
Inna sprawa, iż choćby gdyby całkowita sprzedaż samochodów elektrycznych w tym roku była zbliżona lub tylko nieznacznie niższa od ubiegłorocznej, to przy jednoczesnym wzroście całego rynku motoryzacyjnego – według danych IBRM Samar po I półroczu polski rynek nowych samochodów osobowych urósł o pond 9% – udział „elektryków” w całym motoryzacyjnym torcie i tak by się musiał zmniejszyć.
W pierwszych miesiącach obecnego roku sprzedaż samochodów elektrycznych w Polsce notowała wzrost w liczbach bezwzględnych – w I półroczu ten wzrost według Samaru sięgnął 15,5%, a nabywców znalazło 16 461 elektrycznych osobówek, w porównaniu do 14 252 rok wcześniej. W drugim półroczu o wzrosty rok do roku będzie już jednak znacznie trudniej, bo w ubiegłym roku był to okres wzmożonej sprzedaży wywołanej finiszem programu „NaszEauto”.
Pomimo tego Polska znajduje się coraz niżej na globalnej liście państw o największym udziale BEV w sprzedaży nowych samochodów. Jak wynika z wyliczeń profilu Car Industry Analysis, osiągnięte przez Polskę 5,8% udziału pozwoliło nam na zajęcie zaledwie 48. miejsca na świecie po I kwartale obecnego roku.
Na szczycie tego zestawienia – niezmiennie od lat – znajduje się Norwegia, gdzie ten udział zbliża się do 98%. Z państw europejskich wysoko były także Dania (3. miejsce i 80% udziału), Finlandia (5. miejsce i 46,9% udziału), Szwecja (6. miejsce i 40,7% udziału) oraz Belgia (7. miejsce i 34,7% udziału).
Generalnie jednak Polskę wyprzedzają aż 23 kraje unijne, za nami znalazły się jedynie Czechy, Słowacja i Chorwacja.
Co więcej, znacząco wyższy udział rejestracji „elektryków” notują również tak egzotyczne z naszego punktu widzenia kraje jak Wietnam (33,1% udziału), Urugwaj (29,8%), Tajlandia (28,3%), Indonezja (15,9%), Kolumbia (14,2%), Izrael (11,1%) czy Egipt (10,8%).
W tym kontekście tylko nieznacznie wyższy niż w Polsce udział BEV w Stanach Zjednoczonych (5,9%), wynikający z zamieszania związanego ze wsparciem zakupu „elektryków” oraz rosnącą popularnością hybryd, a także niższy niż nad Wisłą udział na tak dużych rynkach motoryzacyjnych, jak Brazylia (5,2%), Indie (4,3%) czy zdominowana przez hybrydowe Toyoty Japonia (2,2%), może stanowić dla nas tylko niewielkie pocieszenie. Tym bardziej, iż wiele wskazuje na to, iż na koniec obecnego roku możemy się znaleźć na tej niechlubnej liście jeszcze niżej.
Tabela: Udział BEV w rejestracjach samochodów osobowych w poszczególnych krajach w I kwartale 2026 r. (w %)
Źródło: Car Industry Analysis
1 godzina temu














