Polski sektor kosmiczny przez lata był głównie obietnicą. Dużo prezentacji, dużo strategii i bardzo mało realnego biznesu. To się zmieniło.
Dziś nie mówimy już o planach i prototypach. Mówimy o wyniesionych satelitach, działających systemach, realnych kontraktach i dodatniej EBITDA. Polska nie tylko „chce być w kosmosie”. Polska już w kosmosie jest i zaczyna na tym zarabiać.
Rok 2025 był momentem przełomowym. Projekty takie jak PIAST, Mikroglob czy CAMILA przestały być hasłami z prezentacji, a zaczęły pojawiać się w rachunkach wyników. Rynek to zauważył i kursy polskich spółek kosmicznych są dziś na historycznych maksimach.
W tym materiale pokażę wam czym różnią się modele biznesowe Creotech i Scanway oraz gdzie w tej historii kończy się narracja, a zaczyna twarda ekonomia i dlaczego to nie jest tylko chwilowa moda. Sektor kosmiczny w Polsce przestał być ciekawostką. Jest pełnoprawnym segmentem rynku.
Polski sektor kosmiczny odpalił. Dwie spółki, które naprawdę podbijają GPW!
Inwestuj z XTB! Podczas rejestracji podaj kod DNARYNKOW i odbierz darmowy kurs inwestowania dla początkujących
Załóż konto na: https://link-pso.xtb.com/pso/aKgIe
Dwie spółki, dwa podejścia do kosmosu
Na GPW mamy dwie firmy z sektora kosmicznego, z których naprawdę można być dumnym. Creotech to spółka, która projektuje i integruje kompletne systemy satelitarne. W praktyce oznacza to, iż odpowiada za całą architekturę satelity, jego podsystemy, integrację instrumentów, testy oraz przygotowanie misji do lotu i operacji na orbicie. Nie sprzedaje pojedynczych elementów, tylko gotowe rozwiązania kosmiczne, najczęściej w ramach dużych programów publicznych i instytucjonalnych. W 2025 roku kluczową częścią działalności Creotech były projekty związane z budową i obsługą własnych konstelacji oraz satelitów obserwacyjnych, co potwierdziło, iż spółka posiada kompetencje do realizacji złożonych misji o znaczeniu państwowym i obronnym.
Druga historia to Scanway, zupełnie inny model biznesowy. Tu mówimy o wyspecjalizowanym dostawcy optyki i ładunków obserwacyjnych, który coraz mocniej wchodzi w zagraniczne konstelacje i buduje swoją pozycję poprzez eksport technologii. To firma, która nie musi budować całego satelity, żeby być kluczowym elementem misji. Wystarczy, iż dostarcza oczy satelity, a bez nich cała reszta nie ma sensu.

Rok 2026: rynek przestaje pytać „czy”, zaczyna pytać „ile i jak długo”
Rok 2026 może być kolejnym przełomowym momentem dla branży. Nikt nie zadaje już pytania czy Polska potrafi, bo widać, iż potrafi. Teraz pytani brzmi, czy spółki takie jak Creotech i Scanway są w stanie swoje kompetencje zamienić w powtarzalne przychody, skalę i stabilny biznes. Na razie wszystko wskazuje, iż tak i rynek patrzy na to podobnie, bo kursy obu tych firm są w okolicach ATH. Creotech tylko w 2026 roku, czyli w niecały miesiąc zaliczył rajd o 47%, Scanway podobnie.
W horyzoncie ostatnich 12 miesięcy, obie spółki zaliczyły rajd odpowiednio o 206% i 380%.

Rok 2025 był dla polskiego sektora kosmicznego dobry nie dlatego, iż pojawiły się nowe strategie czy ambitne zapowiedzi, ale dlatego, iż kilka kluczowych projektów weszło w fazę realizacji. To właśnie ten moment, w którym rynek zaczyna oddzielać firmy zdolne do dowożenia złożonych programów od tych, które dobrze radzą sobie głównie na etapie koncepcji i wniosków grantowych. W 2025 roku polski sektor kosmiczny po raz pierwszy w takiej skali pokazał, iż potrafi przejść przez ten filtr.
PIAST, Mikroglob, CAMILA: trzy filary, które zrobiły różnicę
Projekt PIAST był tu najważniejszym symbolem zmiany jakościowej. Wyniesienie satelitów na orbitę i nawiązanie stabilnej, dwukierunkowej łączności oznaczało potwierdzenie, iż najważniejsze systemy działają w rzeczywistym środowisku kosmicznym. Szczególnie istotne było to w kontekście wcześniejszych doświadczeń, gdzie problemy z zasilaniem zepsuły misję EagleEye. W przypadku PIAST system dystrybucji energii zadziałał poprawnie. Z punktu widzenia całego polskiego sektora kosmicznego oznacza to posiadanie własnych umiejętności projektowania, wynoszenia i operowania satelitami wraz z pełnymi prawami własności intelektualnej. To chyba najważniejsza informacja, bo dzięki Creotech, Polska po raz pierwszy posiada takie kompetencje.
Drugim filarem dobrego 2025 roku był projekt Mikroglob, czyli program budowy wojskowej konstelacji satelitarnej realizowany na zlecenie Agencji Uzbrojenia. Projekt o wieloletnim horyzoncie, który w 2025 roku zaczął realnie przekładać się na przychody spółek zaangażowanych w jego realizację. Rozpoznane przychody po trzech kwartałach 2025 roku stanowiły jedynie 14% całkowitej wartości kontraktu. Całość ma generować przychody do końca pierwszego kwartału 2027 roku. Mikroglob jest też istotny z innego powodu. Projekty o znaczeniu obronnym należą do najbardziej wymagających pod względem niezawodności, bezpieczeństwa i zgodności z procedurami, a ich realizacja buduje wyjątkowo silne referencje.
Trzecim elementem układanki był projekt CAMILA, czyli cywilna konstelacja satelitarna realizowana w formule konsorcjum i finansowana ze środków związanych z udziałem Polski w Europejskiej Agencji Kosmicznej. CAMILA pełniła w 2025 roku podwójną rolę. Z jednej strony generowała przychody i pozwalała na praktyczne wykorzystanie rozwijanych technologii, a z drugiej stanowiła pomost między projektami stricte publicznymi a przyszłymi zastosowaniami komercyjnymi. Dzięki temu spółki mogły rozwijać rozwiązania, które później mogą być oferowane nie tylko instytucjom publicznym, ale również klientom prywatnym i zagranicznym. Rozwój tej gałęzi jest istotny w długiej perspektywie, bo kontrakty publiczne bywają kapryśne i zależne od aktualnej polityki, a klienci prywatni charakteryzują się większą powtarzalnością generowanego popytu.
Wszystkie te projekty łączy jeden wspólny mianownik. Przestały być kosztami rozwojowymi, a zaczęły funkcjonować jako źródło przychodów oraz realnych referencji rynkowych.
Kosmos naprawdę jest już inwestowalny. choćby w polskim wydaniu.
Wiceprezes ds. finansowych Creotech stwierdził nawet, iż „Creotech przestał być firmą, w której dotacje są istotną częścią przychodów. W tej chwili przychody są głównie komercyjne”.
To moment przełomowy, bo przechodzimy powoli z fazy start-upu, kiedy trzeba patrzeć na to, jak gwałtownie przepalamy gotówkę na badania i kiedy możemy liczyć na to, iż wpadnie nam kolejny grant od rządu, do fazy wzrostu, kiedy pojawiają się realne zamówienia, a spółka osiąga rentowność i jest w stanie utrzymywać się bez dotacji i napływu kapitału od inwestorów.
Widać to również gołym okiem na wykresie przychodów. Creotech po trzech kwartałach 2025 roku odnotował wzrost przychodów o ponad 300%.

Scanway również rośnie w imponujący sposób o niemal 90% rok do roku. W samym 2025 roku dynamika była może nieco gorsza od Creotech, ale nie dajcie się zmylić prostym porównaniom, bo tutaj ten wzrost trwa już od dłuższego czasu i jest bardziej systematyczny.

Dwa miejsca w łańcuchu wartości: integrator kontra dostawca kluczowego komponentu
Z czego to wynika i czym obie firmy się różnią? jeżeli patrzysz z boku na dwie spółki z tego samego sektora, które w 2025 roku rosną bardzo mocno, to najłatwiej wpaść w pułapkę myślenia, iż one robią to samo, tylko w innej skali. W praktyce Creotech i Scanway są ustawione na zupełnie innych odcinkach łańcucha wartości i to determinuje wszystko: rytm przychodów, profil ryzyka, zależność od zamówień publicznych oraz tempo budowania rynku zagranicznego.
Creotech działa jako integrator dużych projektów kosmicznych. To spółka, która bierze na siebie odpowiedzialność za złożone programy, często realizowane dla instytucji publicznych. W takim modelu naturalnie pojawiają się duże kontrakty, duże etapy realizacji i duże rozliczenia, ale też większa koncentracja na kilku kluczowych programach. W 2025 roku świetnie było to widać w strukturze działalności, bo segment Space po trzech kwartałach 2025 odpowiadał za niemal 90% przychodów Creotech.

To jest firma, która rośnie skokowo, w rytmie kamieni milowych projektu, akceptacji etapów i harmonogramu rozliczeń. Dla inwestora to znaczy tyle, iż wyniki mogą wyglądać spektakularnie, ale ich rozkład w czasie bywa nierówny, bo zależy od tego, kiedy formalnie “wpada” etap kontraktu.
Scanway stoi po drugiej stronie tej samej układanki. To wyspecjalizowany dostawca ładunków optycznych, czyli w uproszczeniu teleskopów i systemów obrazowania, które trafiają na satelity budowane przez innych integratorów. Taki model z definicji sprzyja bardziej systematycznemu wzrostowi, bo produkt jest węższy, bardziej powtarzalny i łatwiej go replikować pomiędzy różnymi klientami. Scanway może obsługiwać kilka programów równolegle, bo nie odpowiada za całą misję i całą platformę satelitarną, tylko za konkretny element o wysokiej wartości. Dlatego tempo wzrostu jest zwykle bardziej “seryjne” i stabilniejsze, zwłaszcza gdy spółka buduje portfel zamówień u wielu odbiorców.
Różnicę dobrze widać na przykładzie udziału w projektach krajowych. W PIAST i CAMILA Creotech pełni rolę głównego wykonawcy, lidera integracji oraz podmiotu, który spina projekt w całość. Scanway jest tam dostawcą instrumentów optycznych, czyli komponentu krytycznego, ale tylko jednego z elementów większego systemu. W CAMILA wprost widać to po backlogu Scanway z tego tytułu, szacowanym na około 3,5 mln EUR. To jest typowa pozycja podwykonawcza w dużym programie, gdzie integrator zbiera największą część wartości kontraktu, a wyspecjalizowany dostawca dostarcza konkretną technologię i buduje dzięki temu referencje oraz powtarzalny produkt na przyszłość.
Zagranica i zależności: eksport jako przewaga Scanway, instytucje jako tarcza i hamulec Creotech
To prowadzi nas do kolejnej osi porównania, czyli segment zagraniczny. Mocniejszy komponent zagraniczny był po stronie Scanway. W 2025 roku spółka rozliczała kontrakty dla klienta z Azji Południowej w ramach rekordowej umowy o wartości 9,0 mln EUR, a do tego rozwijała współpracę z Nara Space z Korei Południowej oraz Marble Imaging z Niemiec. To jest profil firmy, która już w fazie wzrostu buduje eksport i dywersyfikację geograficzną, co z czasem może ograniczać zależność od jednego kraju i jednego źródła finansowania.
Sam kontrakt dla klienta z Azji stanowi lwią część przychodów Scanway, a w przypadku Creotech Polska dalej odpowiada za ponad 70% przychodów.

Creotech w większym stopniu opiera się na projektach instytucjonalnych i programach o charakterze publicznym, szczególnie tych powiązanych z budową zdolności całego państwa. To z jednej strony działa jak mocny stabilizator, bo takie programy mają wieloletni horyzont i wysoką barierę wejścia. Z drugiej strony oznacza większą ekspozycję na tempo decyzji po stronie instytucji, harmonogramy przetargowe i formalne etapy odbiorów. Krótko mówiąc, to profil spółki, której wyniki często rosną w dużych paczkach, gdy projekt przechodzi przez kolejne fazy i zaczyna się rozliczanie głównych etapów.
Co poza kosmosem: kwanty w Creotech i przemysłowe „widzenie” w Scanway
Warto też spojrzeć na to, czym obie firmy zajmują się poza kosmosem. To pokazuje, jak dywersyfikują ryzyko i gdzie mogą powstać dodatkowe strumienie wzrostu.
W Creotech kluczowym dodatkiem jest segment kwantowy, który po trzech kwartałach 2025 odpowiadał za 9% przychodów. Ważniejsze od samego udziału jest jednak to, iż to obszar rozwijany jako osobna noga biznesu, która przygotowuje się do wydzielenia jako osobno notowana spółka Creotech Quantum. Jej debiut giełdowy planuje się na 2026 rok.
Segment kwantowy w praktyce oznacza technologie związane z dystrybucją klucza kwantowego i szerzej z bezpieczną komunikacją, czyli tematykę, która może mieć zastosowania cywilne, instytucjonalne i dual use. Na poziomie inwestorskim to jest opcja na to, iż firma nie będzie w przyszłości właścicielem produktów, które da się sprzedawać bardziej powtarzalnie. Prognozy dla globalnego rynku komputerów kwantowych są bardziej niż imponujące.

Scanway ma z kolei segment Industry. Spółka rozwija technologie takie jak HYDRA oraz aplikacje przemysłowe, na przykład rozwiązania do kontroli jakości w procesach produkcyjnych. To próba wykorzystania tych samych kompetencji, które są potrzebne w kosmosie, tylko na rynku przemysłowym. Rdzeń jest ten sam: optyka, obrazowanie, elektronika, oprogramowanie do przetwarzania obrazu i algorytmy, które potrafią z obrazu wyciągnąć informację pomiarową. Różnica polega na tym, iż zamiast satelity i orbity masz linię produkcyjną, halę, taśmę i bardzo konkretne wymagania typu: wykryj wadę, zmierz odchyłkę, odrzuć produkt, udokumentuj jakość.

Co tam realnie robią i produkują? Na przykład systemy wizyjne do kontroli jakości. To są zestawy składające się z kamer lub modułów optycznych, oświetlenia, elektroniki sterującej i oprogramowania, które analizuje obraz w czasie rzeczywistym. W zastosowaniach przemysłowych liczy się powtarzalność i prędkość. Linia jedzie, produkty lecą seriami, a system ma bez zatrzymywania procesu wykrywać defekty, błędy montażu, uszkodzenia powierzchni, odchyłki wymiarowe albo problemy z nadrukiem i etykietą.

Czyli ostatecznie Creotech i Scanway rosną na tym samym trendzie, ale ich silniki są nieco inne. Creotech to integrator dużych programów, mocniej powiązany z kontraktami publicznymi i rozliczaniem etapów. Scanway to dostawca wyspecjalizowanej technologii optycznej, z bardziej rozwiniętym komponentem zagranicznym i potencjalnie bardziej powtarzalnym modelem wzrostu. Creotech rozwija projekty kwantowe, które już w tym roku zostaną wydzielone do osobnej spółki, a Scanway wykorzystuje swoje kompetencje z kosmosu na halach przemysłowych.
Katalizatory 2026: test skalowania, flight heritage i „odblokowanie wartości”
Rok 2026 jest dla obu spółek momentem potencjalnie przełomowym, bo przynosi zestaw katalizatorów, które mogą realnie zmienić położenie całych organizacji.
W przypadku Creotech pierwszym katalizatorem jest to o czym już wspomniałem, czyli wydzielenie segmentu kwantowego i debiut Creotech Quantum planowany na II kwartał 2026 roku. Z perspektywy rynku to klasyczny moment odblokowania wartości, bo do tej pory segment kwantowy był ukryty wewnątrz grupy i rozliczany razem z działalnością kosmiczną. Jednocześnie w roku 2025 ciągnął wynik EBITDA całej grupy w dół, bo generował stratę podczas gdy segment kosmiczny już zarabiał. Taka sytuacja jest niekorzystna, bo łączy dwie gałęzie na różnych etapach rozwoju i przyciąga oraz odpycha różnych inwestorów. Segment kosmiczny, jak już powiedzieliśmy zamknął za sobą fazę start-upu, a wszedł w fazę rentownego wzrostu, tymczasem segment kwantowy jest dalej na znacznie wcześniejszym etapie rozwoju.

Tymczasem mówiąc o biznesie kwantowym mówimy o spółce, która działając jako osobny podmiot może być wyceniana naprawdę wysoko. Samo wydzielenie oznacza, iż inwestorzy po raz pierwszy dostaną oddzielną wycenę dla technologii kwantowych, zamiast traktować je jako dodatek do kosmosu. Dla spółki matki to potencjalna poprawa przejrzystości i skupienie się w wynikach na kluczowym obszarze działania.
Kolejnym katalizatorem jest Creotech Geo, czyli spółka zależna, która ma ogłosić swoją strategię oraz pierwsze projekty w I lub II kwartale 2026 roku. Tu mówimy o obszarze danych geoprzestrzennych, który może spinać kompetencje kosmiczne z analizą danych i zastosowaniami cywilnymi. Samo ogłoszenie strategii jeszcze nie tworzy wyników, ale rynek będzie bardzo uważnie patrzył na to, czy za strategią pójdą konkretne kontrakty i partnerstwa, zarówno w sektorze publicznym, jak i komercyjnym.
Równolegle trwa kontynuacja projektu Mikroglob – dalsze rozpoznawanie przychodów z jednego z największych kontraktów w historii spółki. To element najważniejszy finansowo. Mikroglob to projekt rozłożony w czasie, więc 2026 rok oznacza kolejne etapy realizacji i kolejne transze przychodów. Dla inwestora to istotne, bo to właśnie te rozliczenia w największym stopniu napędzają skalę wyników w średnim terminie.
W przypadku Scanway katalizatory 2026 roku mają inny charakter, bo spółka funkcjonuje w bardziej produktowym i międzynarodowym modelu. Pierwszym wydarzeniem jest planowane przeniesienie notowań na Rynek Główny GPW n NewConnect. To nie zmienia fundamentów biznesu, ale ma znaczenie dla płynności, widoczności i dostępu do nowej grupy inwestorów, w tym funduszy, które często trzymają się z daleka od małego parkietu NC. W praktyce to często warunek konieczny, aby spółka była traktowana jako poważny gracz.
Drugim, znacznie ważniejszym katalizatorem jest budowanie tzw. flight heritage, czyli historii lotów. W kosmosie to jedna z najtwardszych walut. W 2026 roku Scanway ma kilka kluczowych punktów: misję z Intuitive Machines w drugiej połowie roku, wyniesienie dwóch satelitów w ramach konstelacji Marble Imaging w IV kwartale oraz dostawy modeli lotnych dla Nara Space. Każda udana misja oznacza, iż teleskopy Scanway działają w realnych warunkach orbitalnych, co drastycznie obniża barierę sprzedaży dla kolejnych klientów.

Na końcu jest strategia produkcyjna, czyli dojście do zdolności wytwarzania kilkunastu ładunków optycznych rocznie, w przedziale cenowym od 0,5 do 2,0 mln EUR za sztukę. To punkt, w którym Scanway próbuje przejść z modelu projektowego do półseryjnej produkcji. jeżeli się uda, kluczową zmianą będzie stabilizacja przychodów kwartalnych i mniejsza zmienność wyników, co z punktu widzenia rynku często bywa ważniejsze niż sam poziom wzrostu.
Czyli rok 2026 rok to dla Creotech test skalowania dużych programów i monetyzacji technologii kwantowych, a dla Scanway test seryjności, flight heritage i eksportu. W obu przypadkach to moment, w którym rynek przestaje słuchać deklaracji, a zaczyna bardzo chłodno patrzeć na wykonanie. Teraz staje się jasne, czemu ceny akcji rosą wykładniczo, ale to nie koniec, bo poza katalizatorami specyficznymi, które dotyczą konkretnych firm, w 2026 roku mamy do czynienia z jeszcze dwoma ważnymi wydarzeniami, które przełożą się na popularność całego sektora kosmicznego.
Dwa wydarzenia ponad spółkami i twardy finał: „test wykonania” dla całego sektora
W przypadku Polski jest to decyzja o znaczącym zwiększeniu składki do Europejskiej Agencji Kosmicznej na lata 2026 do 2028. Polska zadeklarowała składkę do ESA na poziomie 731 mln EUR, co oznacza wyraźny wzrost o około 47% względem poprzedniej perspektywy z lat 2023-2025 i plasuje nasz kraj w czołówce europejskich płatników.
Najważniejszy wzrost dotyczy tzw. programów opcjonalnych, z których środki wracają do polskich firm w postaci kontraktów. Polska przeznaczyła na nie ok. 550 mln EUR, co oznacza w praktyce podwojenie wcześniejszych wpłat na ten cel.
Co więcej, Prezes Creotech Instruments, Grzegorz Brona, zwrócił uwagę na dodatkowy czynnik zwiększający pulę dostępnych pieniędzy. W poprzedniej perspektywie (2023–2025) znaczna część środków nie została wykorzystana. Środki te nie przepadają, ale przechodzą na obecną perspektywę, co oznacza, iż faktyczna kwota dostępna na kontrakty dla Polskich firm będzie sumą nowej, wyższej składki oraz pieniędzy przeniesionych z lat ubiegłych.
Żeby zrozumieć tą zależność trzeba pojąć działanie mechanizmu Geo-Return. W ramach programów opcjonalnych obowiązuje mechanizm zwrotu geograficznego, czyli zasada, zgodnie z którą zdecydowana większość wpłaconych środków musi wrócić do firm z kraju członkowskiego w formie kontraktów. W praktyce oznacza to, iż ponad 90% środków z tej puli ma trafić do polskich podmiotów realizujących projekty dla ESA, czyli Europejskiej Agencji Kosmicznej.
Ten mechanizm ma jeszcze jedną, często niedocenianą zaletę. Projekty realizowane dla ESA pozwalają firmom przejść z fazy badań i prototypów do fazy gotowych systemów i produktów, przy relatywnie niższym ryzyku finansowym po stronie spółki. Dzięki temu technologie rozwijane w ramach kontraktów instytucjonalnych mogą być później komercjalizowane na rynku prywatnym, już z certyfikatem „działało w kosmosie”.

Drugim strukturalnym katalizatorem, tym razem o charakterze rynkowym i globalnym, jest potencjalny debiut giełdowy SpaceX planowany na 2026 rok. Taki event nie zmienia fundamentów polskich spółek, ale może znacząco wpłynąć na nastroje inwestorów i wyceny całego sektora kosmicznego. Wejście SpaceX na giełdę byłoby pierwszym tak dużym i czysto kosmicznym IPO, które przyciągnęłoby kapitał globalny, fundusze tematyczne i inwestorów instytucjonalnych zainteresowanych ekspozycją na space economy.

W praktyce takie wydarzenia działają jak reflektor. Nagle cały sektor trafia na radary inwestorów, rośnie liczba porównań, benchmarków i analiz, a mniejsze spółki zyskują na widoczności, choćby jeżeli działają lokalnie. Dla rynku to często moment, w którym kosmos przestaje być niszowym dodatkiem, a zaczyna funkcjonować jako pełnoprawny segment technologiczny. Mówiąc wprost SpaceX może rozkręcić globalną modę na kosmos. I właśnie w takim otoczeniu lata 2026 do 2028 mogą być dla polskiego sektora kosmicznego znacznie bardziej sprzyjające niż wszystko, co widzieliśmy do tej pory, a na GPW może zacząć pojawiać się więcej podmiotów z tego sektora.
Kosmos na GPW właśnie przestał być opowieścią o przyszłości. Stał się testem wykonania. Rynek nie będzie już nagradzał samych ambicji, grantów i ładnych roadmap. Będzie patrzył na jedno: czy kompetencje da się zamienić w powtarzalne przychody, skalę i marżę.
Creotech i Scanway są dziś w miejscu, w którym wiele spółek technologicznych nigdy nie dochodzi. Mają działające produkty, sprawdzone technologie i realne referencje z orbity. To ogromna przewaga. Ale jednocześnie to moment, w którym taryfa ulgowa się kończy. Każde opóźnienie, każdy niedowieziony kontrakt i każda słabsza realizacja będą rozliczane dużo brutalniej niż wcześniej.
Jeśli kosmos w Polsce ma być trwałym biznesem, a nie jednorazowym rajdem kursów, to właśnie lata 2026–2027 pokażą, kto potrafi przejść z fazy „umiemy” do fazy „zarabiamy systematycznie”, a dla inwestora to jest dokładnie ten moment, w którym warto przestać patrzeć na wykresy, a zacząć patrzeć na model biznesowy i wykonanie.
Bo kosmos jest dziś jednym z najbardziej wymagających rynków świata. Tylko nieliczni na nim naprawdę wygrają.
Inwestuj z XTB! Podczas rejestracji podaj kod DNARYNKOW i odbierz darmowy kurs inwestowania dla początkujących
Załóż konto na: https://link-pso.xtb.com/pso/aKgIe
Do zarobienia!
Piotr Cymcyk

2 godzin temu







