Pierwszy raz od 16 miesięcy rentowności polskich obligacji przekroczyły 6%. I TAK, TO JEST WAŻNA WIADOMOŚĆ. To realnie komunikat dla wszystkich, iż dalszych obniżek stóp procentowych w tym roku już nie będzie w Polsce.
ALE dalej mamy się z czego cieszyć i do czego uśmiechać! Na GPW polskie spółki dalej pokazują pazur. Vercom? +23% zysku netto. Apator? +65% zysku netto. Cognor? Wielki powrót z głębokich strat do zysków, a akcje zaliczają +24% w dwa dni.
Do tego Żabka ogłasza plany podboju całego europejskiego segmentu convenience i zamierza stać się naszym własnym 7-Eleven.
To jest dziś, moi drodzy, polski rynek kapitałowy. Z jednej strony obligacje na poziomach kojarzonych z rynkami wschodzącymi i padaką, a z drugiej spółki technologiczne i przemysłowe pokazujące wyniki światowej klasy.
W tym Gospodarczym Przeglądzie rozkładam wszystkie te wątki na kawałki. Lecimy.
Polskie obligacje biją na alarm, ale GPW dalej pokazuje siłę! Koniec z obniżkami stóp procentowych?
Rentowności polskich obligacji znów powyżej 6%
Zaczynamy od tego, co wiele mediów masowych przemilcza, a co powinno być dla nas wszystkich naprawdę ważne. Po roku i czterech miesiącach przerwy rentowności polskich 10-letnich obligacji skarbowych ponownie przekroczyły psychologiczną barierę 6%. Dokładnie 19 maja krajowe notowania zakończyły dzień na poziomie 6,045%, a kolejnego dnia rano utrzymywały się w bliskich okolicach 6,03–6,04%. Są to poziomy najwyższe od stycznia 2025 roku. Dla osób lokujących kapitał w funduszach obligacji skarbowych o stałym kuponie, zwłaszcza tych długoterminowych, ten ruch oznacza chwilowe straty. Dlaczego? Cena obligacji porusza się przeciwnie do ich rentowności. jeżeli kupiliście obligacje na początku roku, to załapaliście się na solidną korektę. Podobnie zresztą jak polskie fundusze dłużne albo ETF na polskie obligacje.

Z drugiej strony, inwestor kupujący obligacje przy rentowności na poziomie 6% gwarantuje sobie średnioroczny zwrot na tym samym poziomie w ciągu 10 lat, pod warunkiem, iż utrzyma papier do momentu wykupu przez Skarb Państwa.
Wróćmy jednak do kluczowego elementu. Wzrost rentowności w Polsce nie jest odosobnionym zjawiskiem, ale wpisuje się w szerszą przecenę długu na świecie. Amerykańskie obligacje 10-letnie oscylują wokół 4,65%, niemieckie wokół 3,16%, a japońskie w pobliżu 2,76%. W Stanach Zjednoczonych papiery 30-letnie testują poziom 5,20%, a stratedzy Citi wskazują choćby na 5,50% jako kolejny punkt odniesienia.

Globalne rentowności obligacji reagują głównie na obawy związane z wyższą inflacją, które są generowane przez wojnę na Bliskim Wschodzie i wyższe ceny ropy. Konsekwencją jest wycenianie wyższych stóp procentowych. Skoro inflacja może wzrosnąć, to rynek szykuje się do tego, iż banki centralne mogą w przyszłości może choćby podnieść stopy procentowe.
Rentowności to odzwierciedlają, bo mają wyprzedzać takie ruchy. Są rynkową wyceną tego, na co rynek się szykuje. Tak jak akcje starają się z wyprzedzeniem dyskontować dobre i złe wyniki spółek, tak rentowności z wyprzedzeniem starają się dyskontować ruchy banków centralnych i innych czynników wpływających na obligacje. Oczywiście podobnie jak na rynku akcji, te wyceny nie zawsze robią to dobrze i też można tu szukać okazji.
W obecnym otoczeniu faktycznie trudno już liczyć na szybkie obniżki stóp procentowych. Prezes NBP Adam Glapiński po majowym posiedzeniu Rady Polityki Pieniężnej przyznał, iż prawdopodobieństwo podwyżki stóp wzrosło, a ich obniżenie jest dziś bardzo mało prawdopodobne.

W przypadku Polski presję na obligacje mocno wzmacniają też lokalne czynniki. Takie jak awersja do ryzyka związana z byciem rynkiem wschodzącym, czy bliskością konfliktu na Ukrainie. Swoje trzy grosze dokłada też rosnący deficyt fiskalny, który znacząco urósł w ostatnich latach i może dokładać premię za ryzyko, jakiej wymagają od naszych obligacji inwestorzy.

Czy to wszystko oznacza katastrofę? Nie. Daleko do tego. Zdecydowanie oznacza jednak, iż prawdopodobieństwo powrotu do obniżek stóp procentowych w tym roku spadło już praktycznie do zera.
Vercom pokazuje siłę technologii i automatyzacji AI
Cieszmy się jednak na razie świetnymi wynikami polskich spółek zamiast przejmować się dziaderskimi obligacjami. W ostatnim tygodniu pokazała je cała rodzina Cyberfolks. Samego Cyberfolks ani Shopera nie będę w tym materiale poruszał, bo na kanale znajdziecie moją długą rozmowę z Zarządem tych dwóch spółek publikowaną w czwartek świeżo po wynikach. Do rodziny należy jednak również Vercom. Skupmy się więc na nim, bo tutaj wyniki też były zaskakująco silne.
Na pierwszy plan wysuwa się marża brutto na sprzedaży, która wzrosła o 19% rok do roku, co jest najszybszym tempem wzrostu od 2024 roku.

Przypominam, iż zysk brutto Vercomu dużo lepiej oddaje realną skalę biznesu niż przychody, a to ze względu na pewne niskomarżowe usługi, które w konkretnych okresach mogą generować duże przychody, ale nie przekładają się analogicznie na zysk.
Opublikowane wyniki niemal zrównały się z tymi wypracowanymi w tradycyjnie najsilniejszym, czwartym kwartale ubiegłego roku.

EBITDA odnotowała wzrost o 21%. Z kolei skorygowany zysk netto wzrósł o 23% rok do roku.
Sukcesy finansowe idą w parze z dynamicznie rosnącą bazą klientów płacących, która na koniec kwartału wynosiła 131 tysięcy, co oznacza wzrost o ponad 34% w skali roku. W samym pierwszym kwartale spółka pozyskała ponad 8 tysięcy dodatkowych podmiotów.

Natomiast efektywność zarabiania na obecnej bazie klientów odzwierciedla wskaźnik Net Expansion Rate, czyli NER, który mówi o tym, o ile więcej w danym roku wydają w Vercomie ci sami klienci niż rok temu. To taki LFL dla usług SaaS. Wzrósł on do 118%, co oznacza, iż klienci, którzy rok temu płacili na przykład 100 zł, dziś płacą 118 zł. Co ważne, ten wskaźnik od dwóch kwartałów zaczął rosnąć, czyli mniej więcej od momentu, kiedy Vercom zaczął chwalić się wprowadzonymi automatyzacjami i nowymi funkcjonalnościami osiągniętymi dzięki AI. Rosnący NER pokazuje, iż te nowe narzędzia naprawdę przekonują klientów.

Co bardzo ważne w kontekście tego, ile płacą ci sami klienci, Vercom potwierdził też, iż pracuje nad podniesieniem cennika swoich usług.
Wróćmy do tych nowych funkcjonalności. W ramach platformy MailerLite rozwiązania AI zautomatyzowały proces onboardingu oraz obsługi klientów, co pozwoliło zwiększyć bazę o jedną trzecią przy zachowaniu tej samej liczby pracowników. Przełomem było udostępnienie protokołu MCP, czyli Model Context Protocol, który umożliwia agentom AI naturalną interakcję z systemami spółki. Użytkownik może opisać swoje intencje w języku naturalnym, a bot samodzielnie przygotuje newsletter lub kampanię. Dodatkowo AI obniża bariery wejścia przy usłudze Email API, pomagając mniejszym firmom generować kod i integrować systemy transakcyjne. Chodzi o to, iż agenci AI już nie tylko generują treści dla klientów i przygotowują kampanie marketingowe, ale jednocześnie pomagają odnaleźć się w procesach technicznych tym mniej technicznym klientom.
Dane operacyjne jednoznacznie udowadniają, iż nowe narzędzia AI działają. Liczba nowych rejestracji w MailerLite podskoczyła o 34% rok do roku, z czego część kont zakładana jest już całkowicie autonomicznie przez boty takie jak OpenCloud. Co więcej, w kwietniu odnotowano lawinowy, niemal trzykrotny wzrost zapytań do protokołu MCP w MailerLite, z poziomu poniżej 100 tysięcy do prawie 300 tysięcy operacji dziennie.

Pewna niespodzianka miała miejsce też w narracji zarządu na temat wyczekiwanej akwizycji. Zarząd doszedł do wniosku, iż obecna rewolucja technologiczna stwarza na tyle dużo okazji do organicznego wzrostu, iż temat akwizycji schodzi nieco na dalszy plan. Nie znika, ale poszukiwanie firmy do przejęcia traci priorytet.
Ostatnim istotnym filarem strategii wzrostu Vercomu w minionym kwartale było zawarcie bezpośredniej umowy z Meta. Ten strategiczny deal otwiera drogę do pełnego wdrożenia kanału WhatsApp w ramach flagowej usługi Message Flow. WhatsApp jest jednym z najbardziej oczekiwanych narzędzi przez klientów enterprise z uwagi na swoją popularność w Europie i USA.
Wpisuje się to w rynkowy trend ewolucji komunikacji marketingowej w stronę dwustronnej konwersacji. Chodzi o trend, w którym coraz częściej możecie odpowiadać na komunikaty reklamowe przychodzące na wasz telefon, a nie tylko je biernie odbierać i czytać. Już dziś niektóre rozwiązania umożliwiają odbiorcom komunikatów reklamowych odpowiadanie na nie. Czasami można już w ten sposób zmienić termin dostawy czy sfinalizować zakupy. A to tylko będzie się rozwijać i generować coraz większy ruch na platformach CPaaS typu Vercom. Więcej komunikatów równa się więcej pieniędzy dla Vercomu. Pozostaje mi tylko przyklasnąć. Serio, naprawdę warto cieszyć się, iż mamy takie podmioty na parkiecie.

Apator korzysta z modernizacji infrastruktury, ale ma swoje ryzyka
Solidne wyniki pokazał też toruński Apator, producent urządzeń pomiarowych takich jak liczniki prądu, gazu, wody i ciepła. Zamknął pierwszy kwartał tego roku z wyjątkowo dobrymi wynikami. Przychody spółki wzrosły o 17%, a zysk netto wystrzelił aż o 65%, osiągając ponad 20 mln zł. Bardzo mocno wzrosła też EBITDA, bo o 35%. Dzięki temu marża EBITDA skoczyła z 12,3% do 14,2%.

Głównym motorem świetnych wyników okazał się segment gazowy, który urósł aż o 57%. To zasługa dużego krajowego kontraktu na inteligentne e-gazomierze, który jest związany z modernizacją polskiej sieci gazowej. Ten sukces z nawiązką zrekompensował słabszą sprzedaż za granicę.

Z kolei sprzedaż liczników prądu zwiększyła się o solidne 13%. Gorzej zachowywał się obszar wody i ciepła, a to ze względu na mroźną zimę, która ograniczyła prace przy wodociągach. Mimo wszystko wyniki okazały się lepsze od oczekiwań, a kurs akcji wystrzelił po wynikach choćby o 7%.

Przed spółką jednak dalej stoją poważne wyzwania, które wynikają z jej modelu działalności. Apator nie sprzedaje swoich produktów osobom prywatnym, ale dostarcza je wielkim, zmonopolizowanym spółkom infrastrukturalnym, takim jak PGE czy Enea.
Kontrakty z takimi podmiotami zdobywa się w dużych przetargach. Ceny dostaw są w nich ustalane z góry na długi czas, natomiast koszty produkcji firma ponosi na bieżąco przez cały okres trwania umowy. To sprawia, iż Apator jest mocno narażony na zmiany cen surowców. w tej chwili na rynkach mocno drożeją surowce niezbędne do produkcji aparatury, zwłaszcza miedź i srebro.

Firma do tej pory obroniła się przed wzrostem cen surowców dzięki kontraktom terminowym, czyli wcześniejszemu zabezpieczeniu cen dostaw surowców.
Te ochronne umowy w końcu jednak wygasną, a wtedy Apator będzie musiał kupować surowce po znacznie wyższych cenach. Dodatkowym problemem są drożejące komponenty elektroniczne, których ceny rosną przez boom na budowę centrów danych.
Zarząd otwarcie przyznaje, iż nie będzie w stanie w pełni przenieść rosnących kosztów na klientów. choćby jeżeli umowy zawierają klauzule waloryzacyjne pozwalające na korektę cen, to nie są one skonstruowane tak, by podnosić ceny w skali jeden do jednego. Taka sytuacja podnosi ryzyko, iż marża spółki w drugiej połowie roku ulegnie pogorszeniu.

Za wcześnie jednak na panikowanie. Ceny surowców do tego czasu mogą spaść. To po pierwsze. Po drugie, do tego czasu być może pokaże się też szereg nowych umów, które obronią kurs. Apator jest w końcu jedną ze spółek, która jest cichym beneficjentem całej transformacji energetycznej, o której tworzyłem dla Was niedawno pełny materiał.
Cognor wraca do gry po trudnym okresie dla rynku stali
Ostatnio dostaliście też materiał o rynku stali i jego potencjalnych polskich beneficjentach. No i cyk. Nie trzeba było wiele czekać. Cognor, krajowy przetwórca złomu i producent stali, ma za sobą bardzo wymagający okres, bo poprzedni rok przyniósł firmie wyraźny spadek przychodów o 9,3%, a dodatkowo strata operacyjna, czyli ta związana z główną działalnością firmy, pogłębiła się z minus 26 milionów złotych do minus 91 milionów złotych. Europejscy producenci stali musieli wtedy mierzyć się ze słabym otoczeniem cenowym, wywołanym rekordowym i dumpingowym eksportem z Chin, szczególnie w segmencie budowlanym. Do tego wysokie ceny energii w Unii Europejskiej również utrudniały rentowną produkcję.
Jednak już najnowsze dane za pierwszy kwartał 2026 roku przyniosły przełom. Kurs akcji Cognoru rósł o prawie 24% w dwa dni i znalazł się najwyżej od listopada ubiegłego roku.

Przychody spółki wzrosły w pierwszym kwartale o 8,8%. Co ważniejsze, firma zanotowała 12 milionów złotych zysku operacyjnego, co trzykrotnie przewyższyło rynkowe prognozy. Strata netto wyniosła 1,1 miliona złotych, jednak rynek oczekiwał aż 7 milionów złotych straty. Przedstawiciele zarządu przewidują, iż już w drugim kwartale spółka osiągnie zysk netto, czyli wróci do rentowności, a trend poprawy jest trwały.

Pozornie może się wydawać, iż wzrost rentowności to efekt wyższych cen stali i wyższych spreadów z początku 2026 roku. Miały pomóc w tym unijne mechanizmy ochrony rynku, które weszły w życie 1 stycznia. Główną rolę odegrał tu system CBAM, polegający na doliczaniu kosztów emisji dwutlenku węgla do cen towarów importowanych spoza Unii Europejskiej. Innymi słowy jest to system, który nakłada dodatkowe cła na tani zagraniczny import. W przyszłości ma również pomóc mechanizm Safeguard, wprowadzający limity sprzedaży dla zagranicznych dostawców, co jednocześnie chroni lokalnych hutników. Dzięki tym regulacjom wzrosły wspomniane spready, czyli marże stanowiące różnicę między ceną gotowych produktów a ceną złomu używanego do produkcji. To właśnie na tej różnicy zarabia hutnik.
Jednak jak mówi CFO Cognoru: „W I kwartale spready w Ferrostalu były wypadkową kontraktów zawieranych jeszcze pod koniec 2025 r. Nie widać więc jeszcze odzwierciedlenia wyższych marż, są natomiast widoczne już większe wolumeny”.
To oznacza, iż efekty nowych ceł i ochrony lokalnego rynku będą widoczne w wynikach w pełni dopiero w kolejnych kwartałach 2026 roku.

Znajdziesz tam więcej wartościowych treści o inwestowani, giełdzie i rynkach.
DNA Rynków – merytorycznie o giełdach i gospodarkach
Program SAFE i zamówienia obronne szansą dla Cognoru
Ważnym impulsem dla nastrojów inwestorów stały się informacje o programie SAFE. Polska jako pierwsza w Unii Europejskiej podpisała umowę na pożyczkę do 43,7 miliarda euro na zakupy zbrojeniowe, z czego około 20 miliardów złotych trafi do kraju w formie zaliczki. Cognor obok Creotechu i Lubawy znalazł się na liście beneficjentów SAFE, co tylko dodatkowo napędziło wystrzał kursu akcji po wynikach. Zarząd studzi jednak nadmierny optymizm rynkowy, wskazując na wyzwania organizacyjne po stronie państwowego koncernu PGZ, który jest głównym zleceniodawcą.
Na wydanie tych miliardów zostało tylko 4,5 roku, tymczasem zaawansowanie wielu projektów w spółkach Skarbu Państwa jest niskie i często znajduje się na etapie rozpoznawania. Zdaniem zarządu spółki, pełne wykorzystanie tej puli może wymagać specustawy lub prywatyzacji PGZ.
Mimo sceptycyzmu, dla samego Cognoru program SAFE oznacza ogromne możliwości. Spółka jest jedynym w Polsce producentem stali do wytwarzania amunicji artyleryjskiej kalibru 155 mm, a to właśnie te projekty są w tej chwili najbardziej zaawansowane. Firma dostarcza również blachy do pojazdów wojskowych i współpracuje z innymi krajami Unii Europejskiej. Połączenie nowoczesnych mocy produkcyjnych, ochrony europejskiego rynku i zamówień obronnych pozwala zakładać, iż Cognor powraca do dobrych wyników finansowych i odrobi część strat z poprzednich lat.
Żabka chce zostać europejskim liderem convenience
Na sam koniec jeszcze została nam Żabka i jej nowe ambitne cele. Nowy dyrektor generalny Grupy Żabka, Tomasz Blicharski, który przejmie stery firmy 1 stycznia 2027 roku, stawia przed spółką jasny cel. Chce, aby sieć stała się europejskim liderem wśród sklepów typu convenience, czyli placówek nastawionych na szybkie i wygodne zakupy.
Wykorzystując doświadczenia z polskiego rynku, Żabka zamierza wejść w lukę na podzielonym europejskim rynku, gdzie globalni gracze, tacy jak właściciel sieci 7-Eleven, nie prowadzą działalności we wszystkich krajach. Blicharski, obecny szef do spraw strategii, zastąpi na stanowisku Tomasza Suchańskiego, który przekształcił Żabkę w nowoczesną sieć ze sporą ofertą gotowych posiłków.
Obecnie Żabka posiada blisko 13 tysięcy sklepów w Polsce, a w 2024 roku rozpoczęła ekspansję w Rumunii, gdzie ma już 204 placówki. Dalszy kierunek rozwoju nie został jeszcze ostatecznie wybrany, ponieważ zarówno rynki wschodnie, jak i zachodnie mają swoje plusy i minusy. Europa Wschodnia oferuje silniejszy wzrost konsumpcji i niższe bariery wejścia, ale tamtejsze rynki są zwykle mniejsze. Z kolei rozwinięty Zachód to większe gospodarki i szansa na wyższe przychody, jednak wymagałby zmierzenia się ze skomplikowaną konkurencją i zbudowania od nowa relacji z dostawcami. Ekspansja ma przebiegać stopniowo i przynieść widoczne efekty do 2030 roku. Firma chce skupić się na budowaniu realnej wartości, a nie tylko na zwiększaniu samych przychodów, co będzie wymagało wzmocnienia logistyki, technologii i obszaru zakupów.

Na krajowym podwórku Żabka kontroluje około 11% rynku handlu spożywczego. Mimo niesprzyjających zmian demograficznych firma wciąż widzi przestrzeń do rozwoju. Blicharski zauważa, iż niepokoje wokół polskich konsumentów wynikają głównie z ostrej rywalizacji między sieciami dyskontowymi. Żabka działa jednak w innym segmencie, co w pewnym stopniu chroni ją przed wojnami cenowymi. Doświadczenie zdobyte podczas rozwoju na jednym z najtrudniejszych rynków ma być jej głównym atutem przy wchodzeniu do innych krajów.
Wyceniana na 6,5 miliarda dolarów spółka zadebiutowała na giełdzie w październiku 2024 roku. Od tamtego momentu jej akcje zyskały 11%, co jest wynikiem słabszym od warszawskiego indeksu WIG20, który w tym samym czasie wzrósł o 58%.

Na zachowanie kursu wpłynęła wyprzedaż akcji przez dotychczasowych inwestorów. Fundusz CVC Capital Partners zmniejszył swoje udziały z 67% do 38%. Ze względu na to, iż czas, przez który fundusze prywatne trzymają swoje udziały, jest z założenia ograniczony, firma bierze pod uwagę dwa scenariusze. Żabka może z powodzeniem działać jako samodzielny podmiot z dużym rozproszeniem akcji albo przyciągnąć inwestorów strategicznych, dla których stałaby się platformą do rozwoju na rynkach, gdzie nie są jeszcze obecni.
Do zarobienia,
Piotr Cymcyk

14 godzin temu
Obserwuj ![Roland Garros 2026: Kiedy Iga Świątek gra z Sarą Bejlek? [TRANSMISJA]](https://i.iplsc.com/-/000MUFPGWX06X4RI-C321.webp)




