Rentowność benchmarkowych dziesięciolatek spadła do najniższego poziomu od marca 2022 roku. Rynek dyskontuje marcową obniżkę stóp RPP, a Polska umacnia swoją pozycję wśród najbardziej poszukiwanych emitentów w regionie CEE.
Na polskim rynku obligacji skarbowych dokonuje się zmiana, której nie można pominąć w żadnym podsumowaniu inwestycyjnym pierwszego kwartału 2026 roku. Rentowność 10-letnich papierów benchmarkowych (10YPLY.B) w drugiej połowie lutego spadła poniżej psychologicznej bariery 5% – poziomu, który rynek długu traktował jako graniczną linię oddzielającą erę drogiego pieniądza od nowego otwarcia. 19 lutego wskaźnik osiągnął 4,88%, czyli najniższy poziom od marca 2022 roku – jeszcze sprzed gwałtownego cyklu podwyżek stóp, jaki nastąpił w odpowiedzi na eksplozję inflacji. Na piątkowej sesji (20 lutego) rentowność nieco odbiła do 4,99%, ale trend spadkowy z ostatnich tygodni pozostaje nienaruszony: w ciągu czterech tygodni dochodowość obniżyła się o blisko 20 punktów bazowych, a w perspektywie 12 miesięcy – o 87 punktów bazowych.
Spadek rentowności (mechanizm odwrotnie skorelowany z ceną papierów) oznacza, iż polskie obligacje drożeją. Dla Skarbu Państwa to sygnał jednoznacznie pozytywny: niższa rentowność na rynku wtórnym przekłada się na korzystniejsze warunki obsługi nowo zaciąganego długu na przetargach pierwotnych. Dla inwestorów instytucjonalnych – funduszy emerytalnych, towarzystw ubezpieczeniowych i funduszy inwestycyjnych – oznacza to aprecjację portfeli obligacyjnych i potwierdza słuszność ekspozycji budowanej od jesieni ubiegłego roku.
Dlaczego teraz? Inflacja, RPP i nowa projekcja
Bezpośrednią przyczyną przełamania poziomu 5% był styczniowy odczyt inflacji CPI, opublikowany przez Główny Urząd Statystyczny. Ceny towarów i usług konsumpcyjnych wzrosły w styczniu 2026 roku o 2,2% w ujęciu rocznym – wobec 2,4% w grudniu 2025 roku. To najniższy odczyt od blisko dwóch lat i wartość wyraźnie wpisująca się w cel inflacyjny Narodowego Banku Polskiego (2,5% +/- 1 pkt%). Choć rynkowy konsensus zakładał spadek do 1,9%, sama tendencja dezinflacyjna – dwa miesiące z rzędu poniżej celu NBP – otworzyła przestrzeń do dalszego łagodzenia polityki pieniężnej.
Rada Polityki Pieniężnej na lutowym posiedzeniu (3–4 lutego) zdecydowała o utrzymaniu stóp procentowych bez zmian – stopa referencyjna pozostaje na poziomie 4,00% Była to druga pauza z rzędu po intensywnym cyklu obniżek w 2025 roku, kiedy to RPP sześciokrotnie (w maju, lipcu, wrześniu, październiku, listopadzie i grudniu) zredukowała koszt pieniądza łącznie o 175 punktów bazowych – z 5,75% do 4,00%. Lutowa pauza nie oznacza jednak końca cyklu. Sygnały płynące od członków Rady jednoznacznie wskazują na rosnący konsensus w sprawie marcowej obniżki. Jak stwierdził jeden z gołębich członków RP: „Argumentów przeciw obniżce nie ma”.
Posiedzenie marcowe, zaplanowane na 3–4 marca, będzie się odbywać z towarzyszeniem najnowszej projekcji makroekonomicznej NBP, co historycznie sprzyja podejmowaniu decyzji o zmianie stóp. Rynkowy konsensus analityków zakłada obniżkę o 25 punktów bazowych – do poziomu 3,75%. Część domów maklerskich, w tym TMS Brokers, określa tę obniżkę jako „niemal przesądzoną”.
Polska na tle regionu – silna pozycja wśród emitentów CEE
Kontekst regionalny jest istotny dla pełnego zrozumienia wagi bieżącego ruchu rentowności. Na tle państw Europy Środkowo-Wschodniej Polska wyraźnie się wyróżnia. Według tabel rentowności publikowanych przez PAP Biznes na dzień 23 lutego, węgierskie 10-latki oferowały 6,47%, a czeskie – 4,40%. Polska, z rentownością w okolicach 4,95%, sytuuje się zatem pomiędzy tymi dwoma benchmarkami, ale dynamika zmian jest wyraźnie na jej korzyść: w ciągu roku rentowność polskich papierów spadła o ponad 87 pb., podczas gdy Węgry przez cały czas zmagają się z kosztami obsługi długu przekraczającymi 6,5%.
Minister Finansów i Gospodarki Andrzej Domański skomentował przebicie bariery 5% na platformie X, podkreślając, iż „inwestorzy doceniają stabilną politykę gospodarczą, dynamiczny wzrost i spadającą inflację„. Monika Kurtek, główna ekonomistka Banku Pocztowego, wskazała w wypowiedzi dla PAP Biznes, iż „inwestorzy patrzą globalnie, porównują dług do PKB, a także porównują nas do innych państw europejskich – my jesteśmy w tej stawce na całkiem przyzwoitej pozycji”.
Polska utrzymuje dług publiczny na poziomie relatywnie niskim wobec PKB w porównaniu z wieloma krajami strefy euro, co w połączeniu z dynamiką wzrostu gospodarczego (3,6% w 2025 roku według GUS, z prognozami na 3,7–3,8% w 2026 roku) czyni z polskich papierów skarbowych atrakcyjne aktywo w portfelach globalnych.
Potwierdzeniem tej atrakcyjności była rekordowa emisja obligacji samuraja z 6 lutego 2026 roku: Polska uplasowała czterotranszową emisję w jenach na łączną kwotę 211,6 mld JPY – największą w historii polskich emisji na rynku japońskim – z kuponami od 1,88% (trzylatki) do 3,65% (dwudziestolatki). Bloomberg odnotował, iż Polska rozważa także emisję w dolarach, frontloadując zagraniczne finansowanie na potrzeby rekordowych potrzeb pożyczkowych w 2026 roku.
Jak nisko mogą zejść rentowności?
Analitycy Erste Group prognozują, iż rentowność polskich 10-latek zakończy 2026 rok na poziomie 4,8%, ze spreadem wobec niemieckiego benchmarku przez cały czas ulegającym zawężeniu. Model prognostyczny World Government Bonds idzie dalej, wskazując 4,49% na koniec czerwca 2026 roku. Trading Economics szacuje 4,93% na koniec bieżącego kwartału i 4,70% w horyzoncie 12-miesięcznym.
Perspektywa dalszych obniżek stóp RPP – analitycy spodziewają się docelowego poziomu stopy referencyjnej w okolicach 3,50% do końca 2026 roku – oraz utrzymująca się na umiarkowanym poziomie inflacja stanowią trwałe wsparcie dla cen obligacji. TFI PZU w opinii opublikowanej na początku lutego oceniło polskie obligacje skarbowe jako „top pick” na 2026 rok, argumentując, iż „w żadnym momencie 2026 roku inflacja w Polsce nie przekroczy celu NBP„, co pozwala oczekiwać dalszego łagodzenia polityki monetarnej.
Ryzyka nie zniknęły: rekordowe potrzeby pożyczkowe budżetu (deficyt szacowany na 6,5% PKB), globalna niepewność handlowa związana z nowymi cłami Trumpa oraz potencjalne odbicie inflacji w drugiej połowie roku – to czynniki, które mogą wyhamować rajd na rynku długu. Na razie jednak trend jest jednoznaczny. Po blisko czterech latach, w których polskie obligacje skarbowe funkcjonowały w reżimie drogiego pieniądza – z rentownościami sięgającymi choćby 9% w szczycie z jesieni 2022 roku – rynek wraca do normalności. A przebicie bariery 5% jest tego najczytelniejszym sygnałem.
Źródła: NBP, MF, PAP Biznes, OANDA TMS Brokers, KIG

5 godzin temu





