Polskie start-upy obronne gotowe na globalny rynek

5 godzin temu

Start-upy z Polski tworzące rozwiązania na potrzeby sektora obronnego są gotowe do konkurowania na międzynarodowych rynkach. Zdaniem ekspertów za innowacyjnymi firmami z Polski przemawiają m.in. wykwalifikowane kadry. Barierami w ich rozwoju za granicą mogą być jednak m.in. komercjalizacja technologii, skalowanie biznesu czy też pozyskiwanie finansowania, z którym wiążą się skomplikowane procedury.

– Polskie start-upy zdecydowanie są gotowe na bycie konkurencyjnymi i budowanie swoich rozwiązań na arenie międzynarodowej, zarówno w Europie, jak i w Stanach Zjednoczonych. Przez wiele lat mówiono o tym, iż Polska jest zapleczem technologicznym całego świata. Mamy niesamowicie wykwalifikowanych inżynierów, programistów, więc jesteśmy całkowicie gotowi – mówi w rozmowie z agencją Newseria Aleksandra Łoś, założycielka Relayn.

Wartość ekosystemu technologicznego Polski w 2025 roku oszacowano na 56,5 mld euro. Jednocześnie jest ona liderem w Europie Środkowo-Wschodniej z 15 „jednorożcami” i wyjściami o wartości ponad 1 mld dol. Tak wynika z raportu Dealroom i Polskiego Funduszu Rozwoju (PFR).

– Czasami mamy wątpliwości i zadajemy sobie pytanie, czy jesteśmy gotowi. Na szczęście młodsze pokolenie coraz częściej mówi: stworzymy najlepszy produkt. Co za kłopot pojechać do San Francisco, dostać się do Y Combinatora. Coraz młodsze osoby z Polski zaczynają osiągać te kiedyś niewyobrażalne cele. Tak naprawdę jesteśmy globalnym liderem technologicznym, więc w końcu pokażmy światu nasz potencjał – uważa Aleksandra Łoś.

Polski ekosystem technologiczny opiera się na światowej klasy talentach inżynierskich i solidnych podstawach akademickich. Z ponad 100 tys. podmiotów z branży ICT i prawie 3 tys. średnich firm sektor ewoluuje z dostawcy usług w globalne centrum innowacji. Tak wynika z raportu Polskiej Agencji Rozwoju Przedsiębiorczości (PARP) „The IT/ICT Sector in Poland – Report 2025”. Polskie firmy dostarczają zaawansowane rozwiązania w zakresie sztucznej inteligencji, przetwarzania w chmurze, internetu rzeczy (IoT) i cyberbezpieczeństwa, a eksport usług IT i produktów ICT stale rośnie.

– Wydaje mi się, przynajmniej z mojego doświadczenia, iż osoby, które budują start-upy, kochają to ryzyko. Robimy to w dużym stopniu po to, żeby sprawdzić siebie, przesunąć granicę tego, co jest możliwe, więc zdecydowanie trzeba próbować. Founder, który się poddaje, to jest ten, który nie spróbował. Elon Musk dosyć często mówi o tym, iż founder, któremu się udaje, to jest ten, który jest w stanie znieść jak najwięcej cierpienia – podkreśla założycielka Relayn. – Oczywiście kooperacja z międzynarodowymi korporacjami nie jest łatwa. Wyrzuca nas ze swojej strefy komfortu, ale dlatego to robimy. To jest kierunek, o którym trzeba myśleć od samego początku – dodaje.

Ekspertka zaznacza, iż jeżeli chodzi o budowanie start-upów w branży defense, najtrudniejsze jest połączenie trzech aspektów, takich jak technologia, zbudowanie produktu i znalezienie klienta.

– Widzimy ogromny przyrost start-upów z branży dual-use i masową produkcję dronów, ale kluczem pozostaje znalezienie realnej przewagi konkurencyjnej – wskazuje Aleksandra Łoś. – Partner biznesowy pozyskany na wczesnym etapie pozwala dostosować produkt do potrzeb rynku, a skupienie się na innowacji buduje złoty środek. Sukces w branży defense to zbalansowana „święta trójca” technologii, produktu i klienta. jeżeli miałabym wybrać najważniejszy element, wskazałabym na zespół – szybki, zwinny i otwarty zespół zawsze sobie poradzi.

Polski sektor start-upów w zakresie produkcji dronów nie jest przygotowany pod względem mocy produkcyjnych do zapewnienia istotnych możliwości wykorzystania takich rozwiązań w przypadku konfliktu zbrojnego. W II połowie 2025 roku na potrzeby Sił Zbrojnych Ukrainy wytwarzanych było ok. 200 tys. dronów miesięcznie, natomiast łączna moc wytwórcza 13 polskich firm analizowanych w raporcie „Potencjał produkcyjny startupów w zakresie pojazdów bezzałogowych w Polsce” przygotowanym przez PFR wynosiła ok. 1,6 tys. sztuk miesięcznie.

– Młode pokolenie w Dolinie Krzemowej buduje z ogromną pewnością siebie, bez lęku, iż ktoś skopiuje ich rozwiązanie. W Polsce wciąż jednak widać niepewność. Moja wiadomość dla młodych twórców jest prosta: głowa do góry i realizujcie marzenia. Droga do sukcesu nie jest łatwa i nieraz zderzycie się ze ścianą, ale najgorsze, co może się stać, to rezygnacja z walki na samym starcie – zaznacza założycielka Relayn.

– Duże przedsiębiorstwa i korporacje mają przede wszystkim kapitał ludzki i finansowy na to, żeby móc radzić sobie z takimi wyzwaniami jak nabory, przejście całej procedury i ścieżki dotacji. Posiadają zasoby, aby zrozumieć, co trzeba zrobić, żeby je otrzymać. Dla małych i średnich przedsiębiorstw jest to bardzo duży problem. One często nie wiedzą, czy mogą to zrobić, czy nie zaniechają działania tylko dlatego, iż boją się biurokratycznej procedury i skomplikowanego procesu – podkreśla Marino Papazachariou, współtwórca GrantAI.pl.

Analiza McKinseya pokazuje, iż wartość inwestycji venture capital (VC) w europejskie start-upy z branży obronnej w latach 2021–2024 wzrosła o ponad 500 proc. w stosunku do poprzednich trzech lat. Jednocześnie europejskie start-upy deeptech mają trudności z pozyskaniem finansowania na późnym etapie od krajowych inwestorów, a udział kapitału pochodzącego od inwestorów z Azji i Stanów Zjednoczonych wzrasta wówczas do prawie 50 proc.

– GrantAI wychodzi naprzeciw temu problemowi. Stworzyliśmy ten produkt po to, żeby małe i średnie przedsiębiorstwa mogły dorównać dużym. Programy na bazie sztucznej inteligencji potrafią skrócić całą procedurę naboru w bardzo znaczący sposób. Podam przykład. o ile mała czy średnia firma chce się starać o jakąś dotację, to doradca dotacyjny często spędza od tygodnia do dwóch na przygotowanie samej idei i tego, co wpisać we wniosku. Dzisiaj AI zrobi to tak naprawdę w godzinę, więc jest to duża pomoc – tłumaczy Marino Papazachariou.

Polska Agencja Rozwoju Przedsiębiorczości (PARP) podaje, iż dotychczas na realizację projektów dla start-upów przekazała ponad 2,6 mld zł i zawarła ponad 3 tys. umów. Ponadto od początku swojej działalności przekazała ponad 1,76 mld zł na zagraniczną ekspansję firm i podpisała blisko 7,8 tys. umów.

– Pozyskanie partnerów i komercjalizacja technologii są większymi problemami niż to, czy są środki. One są, tylko firmy nie potrafią ich w odpowiedni sposób wykorzystać. o ile miałbym dać jakąkolwiek radę młodym przedsiębiorcom, którzy tworzą start-upy, to najpierw rozmawiajcie z rynkiem, patrzcie na jego potrzeby i problemy. Po to żeby w pierwszej kolejności je rozwiązywać, a potem kreować swoje działania. Bardzo często obserwujemy, iż start-up powstaje pod dofinansowanie, a nie pod to, żeby rozwiązać realny problem klienta i rynku – wyjaśnia współtwórca GrantAI.pl.

– Największym problemem młodych firm nie jest dziś sama technologia czy finansowanie, ale wyjście na rynek międzynarodowy. Polskie start-upy zbyt często budują rozwiązania, opierając się wyłącznie na rodzimych realiach, a główną barierą w ekspansji jest brak kontaktów. Trudno wyobrazić sobie sukces globalnego biznesu tworzonego przez kilku Polaków bez relacji zewnętrznych, gdy konkurują oni z zespołami z Indii czy USA, które są potężnie wspierane przez fundusze z Emiratów Arabskich – tłumaczy Michał Sękowski, specjalista w Centrum Rozwoju MŚP w PARP.

Polska Agencja Rozwoju Przedsiębiorczości, która realizuje projekt „Start-ups Are Us” w ramach programu Fundusze Europejskie dla Nowoczesnej Gospodarki 2021–2027 (FENG), organizuje krótkoterminowe programy bilateralne, które polegają na zagranicznych misjach wyjazdowych.

– Program merytoryczny i kierunki naszych wizyt zawsze dopasowujemy do potrzeb konkretnych branż, łącząc wyjazdy do Europy, Azji czy Stanów Zjednoczonych. Dotychczasowe sześć edycji przyniosło uczestnikom wymierne sukcesy – nawiązane relacje gwałtownie przekuwają się w projekty pilotażowe i komercjalizację na rynkach docelowych. Nasze misje organizujemy tak, aby start-up mógł precyzyjnie zmapować rynek i wybrać dla siebie optymalny kierunek rozwoju – podkreśla Michał Sękowski.

W styczniu br. odbyła się czwarta misja wyjazdowa „Start-ups Are Us” dla polskich start-upów z sektora edtech. Trzynaście innowacyjnych firm rozwijających technologie edukacyjne odwiedziło Wielką Brytanię. Wyjazd stanowił okazję do nawiązania międzynarodowych relacji, zdobycia wiedzy o specyfice brytyjskiego rynku, a także zaprezentowania swoich rozwiązań potencjalnym partnerom i inwestorom.

– Dotychczas kilka firm związanych z technologiami dedykowanymi obronności uczestniczyło w naszym programie, m.in. w edtechowym. Jedna z nich zajmowała się VR-ową edukacją związaną z odrzutowcami. Staramy się myśleć o tym, iż obronność jest teraz jedną z ważniejszych rzeczy w nadchodzącym czasie – zaznacza specjalista w Departamencie Wsparcia Przedsiębiorczości PARP.

Dla przedsiębiorstw zainteresowanych wyłącznie sektorami obronnym i dual use PARP przygotował celowaną ofertę programów w ramach programu Fundusze Europejskie dla Nowoczesnej Gospodarki. Są to: Startup Booster Poland – DeepTech Goes Dual oraz STEP (Platforma na rzecz Technologii Strategicznych dla Europy) – Technologie obronne, którego ogłoszenie nastąpi pod koniec br.

Ekspert PARP podkreśla także, iż to, czy start-upy powinny samodzielnie próbować zaistnieć na rynku europejskim, czy też w łańcuchach dostaw, zależy od specyfiki danego rozwiązania. Również od tego, na ile jest ono niekopiowalne i zabezpieczone know-how.

– Pójście do wielkiej korporacji z łatwo kopiowalnym rozwiązaniem bywa dla małej firmy śmiertelnie niebezpieczne. Globalni gracze dysponują kapitałem, który pozwala im wdrożyć cudzy projekt znacznie efektywniej, dlatego kluczem jest silne zabezpieczenie własnego know-how. W ramach naszych programów mentoringowych i akceleracyjnych pomagamy innowatorom bezpiecznie przejść przez te procesy – podsumowuje Michał Sękowski.

Idź do oryginalnego materiału