Pompa ciepła. Temat na wrześniową rozkminę.

oszczednymilioner.pl 3 dni temu

W tym roku zima okazała się wyjątkowo mroźna. Podrożał pellet, a internet zalały wpisy o „rachunkach grozy” za pompy ciepła. Część z nich, kompletna propaganda, ale np. Newsweek opisał sytuację dość rzeczowo. Do tego mogę dodać sytuację mojej kuzynki, użytkującej na jesieni wiejski dom. Spróbujmy zatem znaleźć złoty środek.

Fakt 1. Pompy ciepła są drogie.

Trudno z tym dyskutować. Systemy powietrze-woda, kosztują 50-60 tys. zł, powietrze-powietrze – połowę ceny. przez cały czas sporo drożej niż piec gazowy czy na drewno. Ma sens tylko wtedy, gdy dostajemy wysoką dotację.

Fakt 2. Pompa ciepła dobrze działa w konkretnych warunkach.

W wielkim skrócie – ogrzewanie niskotemperaturowe (podłogówka), dobrze ocieplony dom. Kompletnie nie sprawdzą się w starej kostce z czasów PRL-u, choćby jeżeli ktoś trochę ją dociepli. Stąd biorą się rachunki grozy.

Fakt 3. Kto szuka „najtaniej”, płaci w eksploatacji.

Większość żalących się na forach popełnia dwa błędy – ignoruje fakt 2 (czyli łączy pompę ciepła ze słabo ocieplonym domem z grzejnikami naściennymi) oraz wybiera najtańsze urządzenie. Przepis na katastrofę, ponieważ tanie pompy no name nie trzymają deklarowanych parametrów. W zimne dni, gdy zużycie jest największe, żeby utrzymać zadaną temperaturę wewnętrzną, włącza się grzałka i ze sprawności 3.5 robi się 1.5, czyli grzejemy o 50% drożej niż nietanim gazem.

Fakt 4. Ile faktycznie kosztuje eksploatacja pompy ciepła?

Załóżmy, iż kupiliśmy dobre urządzenie, mamy ocieplony, nowoczesny, niezbyt wielki dom. Zapotrzebowanie na energię 12.000 KWh/rok. Kupując prąd z sieci – zapłacimy ok. 5.000 zł/sezon.

Gdybyśmy wybrali dom mały (poniżej 100 m2) i utrzymywali wysoki standard energetyczny – zejdziemy jeszcze o połowę do 6000 KWh/rok i 2500 zł/sezon.

A jeżeli zignorujemy warunki? Dom taki jak mój potrzebuje 20.000 KWh. Dodatkowo, większość czasu, włączy się grzałka. No i nagle robi się 12.000 zł/sezon. A mówimy o relatywnie niewielkiej powierzchni.

Fakt 5. Spróbujmy porównać pompę z drewnem, pelletem i węglem.

Stańmy na chwilę po stronie tych, co uważają „do pomp zmusza nas ta zła UE”. Oni do tej pory używają jednego z trzech źródeł: ekogroszku (1300 zł/tonę/7000KWh spalanego ze sprawnością 80%), drewna kawałkowanego (300 zł/t/4000 KWh spalanego ze sprawnością 70%), pelletu (2000 zł/t/5000KWh, ponownie 70% sprawności systemu). I weźmy te trzy wartości:

  1. Dom mój – stary, niedocieplony 20.000 KWh. Pompa ciepła 12.000 zł. Ekogroszek – 4500 zł, drewno – 2100 zł, pellet – 10.000 zł. Wszystkie metody deklasują pompę.
  2. Dom nowy, ocieplony 12.000 KWh. Wartości 60% poprzednich, więc od 1300 zł (drewno), przez 2700 zł (węgiel), aż do 6000 zł za pellet i 5000 zł pompa ciepła.
  3. Dom nowy, mały, ocieplony 6000 KWh. Drewno – 650 zł, węgiel – 1350 zł, pellet 3000 zł i pompa ciepła 2500 zł.

W tych dwóch przypadkach widać niewielkie różnice, zwłaszcza o ile porównujemy źródła bezproblemowe (pellet/pompa ciepła). Drewno wygrywa zdecydowanie, stąd wszyscy, którzy kupią je tanio (właśnie 200 zł/m3) i porąbią zyskają. Gdyby cena miała wzrosnąć do 500 zł/m3 (gotowe), przebijamy węgiel i cały interes przestaje się kalkulować.

Na koniec historia kuzynki. Grzejąc 100m2 wiejskiego, nieocieplonego domu murowanego, zużywała 1500 KWh/m-c w listopadzie 2025 (1800 zł). W styczniu 2026 byłyby to wartości astronomiczne w okolicach 3600 zł/m-c. Nic dziwnego, iż bohaterka artykułu Newsweeka postawiła w salonie kozę.

Idź do oryginalnego materiału