Głównym impulsem cenotwórczym dla rynku walutowego w ostatnich miesiącach były oczekiwania co do długości i głębokości najnowszego cyklu zacieśniania polityki monetarnej przez banki centralne w państwach rozwiniętych. Cykl podwyżek, którego nikt nie brał pod uwagę jeszcze pod koniec zeszłego roku, stał się w opiniach większości ekspertów wymuszoną reakcją na presję inflacyjną wywołaną wojną w Iranie. Coraz więcej wskazuje jednak na fakt, iż w tej chwili trwająca narracja banków centralnych i podwyżki mogą być równie prowizoryczne co sposób, w jaki zaplanowano operacje USA w Iranie.
Najnowszych dowodów w tej sprawie dostarcza Bank Centralny Australii. RBA podjął się na ostatniej konferencji podwyżki, już piątej w tym roku, co czyni RBA jednym z bardziej jastrzębich podmiotów tego typu. Bardziej niż sama podwyżka informacyjny dla rynków jest stosunek głosów: na obecnej konferencji aż 3 z 9 członków komitetu polityki monetarnej sprzeciwiło się dalszemu podwyższeniu stóp. Mimo uporczywej presji inflacyjnej wyraźne staje się, iż coraz więcej państw rozwiniętych wyczerpuje pole do dalszych podwyżek. Taki scenariusz zaczął już być wyceniany przez rynek: obligacje Australii zaczęły zyskiwać na cenie (tracić na rentowności), a kontrakty zaczęły wskazywać spadek prawdopodobieństwa stopy ~5,1% w przyszłym roku do jedynie 30%. Rynek wyraźnie pozycjonuje się pod pauzę, nie tylko w Australii.
Nie tylko w Australii, bo trend jest globalny. Podobne sygnały zaczynają nadchodzić z BoE i EBC. Dotychczas rynek wyceniał daleko idące podwyżki stóp procentowych w Europie, z potencjałem na stopę powyżej 3%, jednak coraz częściej pojawiają się głosy wśród analityków i spekulantów, iż może być to przeszacowanie lub choćby blef. Francja nie jest jedynym słabym ogniwem w łańcuchu europejskiego systemu finansowego.
Istotnie pogarsza się również perspektywa choćby Hiszpanii. W nadchodzących wyborach w tej chwili prowadzi Partia Ludowa, która jednak ma znikome szanse na samodzielny rząd. najważniejszy jest fakt, iż Hiszpania funkcjonuje na przedłużanym budżecie z 2023 roku z uwagi na impas polityczny w kraju. Hiszpania rekompensowała nieudolną politykę fiskalną istotnym wzrostem gospodarczym, który znacznie wyprzedza większość zachodniej Unii Europejskiej, nie jest to jednak trend dany na zawsze. Spowolnienie wzrostu w Hiszpanii oznacza kolejny wzrost premii za ryzyko europejskich aktywów, co może w umiarkowanym, ale mierzalnym stopniu odbić się na oczekiwaniach względem EBC i euro.
Inaczej wygląda sytuacja w Szwajcarii. Inflacja w Szwajcarii przyspieszyła w październiku do 1,5% – jest to trzeci z kolei miesiąc przyspieszenia inflacji. W przeciwieństwie jednak do większości głównych banków centralnych SNB ma istotne pole do manewru w tej sprawie, a rynek już zaczyna wyceniać niemal pewną podwyżkę w przyszłym roku, co stoi w sprzeczności z deklaracjami SNB, który zapowiadał brak takowych. Nie należy się zatem dziwić wzrostowi franka względem euro o niemal 3% w zeszłym miesiącu.
W okolicy godz. 10:30 za euro zapłacimy 4,4225 PLN, za franka 4,8359 PLN, dolar amerykański kosztować będzie 3,9520 PLN, a funt 5,3031 PLN.
Autor: Kamil Szczepański, Analityk Rynków Finansowych XTB

3 godzin temu






