
Weto ustawy o ś.o.r. to decyzja prezydenta, która ma chronić polskich rolników przed nadmierną biurokracją i cyfrową inwigilacją. Tomasz Obszański, doradca etatowy prezydenta, w rozmowie z nami wyjaśnia, dlaczego wg prezydenta nowe przepisy stałyby się dla wsi prawdziwym obciążeniem.
Prezydent RP zawetował ustawę o środkach ochrony roślin. Oficjalnym powodem było przekonanie, iż prawo to uderza w rolników i zmusza ich do nieracjonalnych obowiązków administracyjnych. „To jest utrudnienie i tak naprawdę będzie przeszkadzało rolnikom” — podkreślił w rozmowie z AgroFaktem Tomasz Obszański, doradca etatowy prezydenta.
Rolnik będzie musiał wszystko wpisywać
Jednym z głównych zarzutów wobec ustawy jest obowiązek cyfrowej rejestracji każdego zakupu i zastosowania środka ochrony roślin. Tomasz Obszański tłumaczy:
Rolnik, kupując środek ochrony roślin od razu będzie musiał w systemie zamieścić, jaki to jest środek, kiedy został użyty, jaka jest data ważności, data rejestracji. A co będzie, o ile środek dzisiaj jest zarejestrowany, a jutro straci rejestrację? Ten rolnik będzie musiał zrobić wszystko, żeby ten środek zutylizować na własną rękę?
Jak uważa kancelaria prezydenta RP, w praktyce oznaczałoby to chaos i ryzyko kar dla gospodarstw, które w dobrej wierze stosowały środki zgodnie z instrukcją, ale w trakcie zmieniały się przepisy.
Kolizja przy potrzebie ponownego użycia środka
Uzupełniona ustawa o środkach ochrony roślin o elektroniczną ewidencję jest pełna niedomówień. Nasz rozmówca zwraca bowiem uwagę na powszechną sytuację ponownego użycia środka po nagłym jego zmyciu przez deszcz.
Konkretnie to, w etykiecie widnieje zapis o jednokrotnym zastosowaniu środka w sezonie. W niektórych etykietach choćby jednokrotnym na dwa sezony. Co działoby się, jeżeli rolnik niezwłocznie wpisze wykonanie zabiegu w elektronicznej ewidencji i nagle przyjdzie deszcz? Każdy nagły opad zmyje środek i konieczna będzie powtórka.
To już będzie tutaj kolizja i złamanie prawa, bo inspektor będzie miał cały podgląd w działania rolnika.
Wykluczenie rolników „analogowych”
Poza tym, jak zauważa Obszański:
Co ze starszymi osobami oraz takimi, które sobie nie radzą kompletnie z komputerami? Oni nie radzą sobie z różnymi aplikacjami. Po co wprowadzać taką narrację i straszyć. Do tej pory jest obieg papierowy ewidencji zabiegów. Rolnik ma obowiązek zapisywać na papierze wszelkie zabiegi i tak powinno dalej być.
Weto ustawy o ś.o.r. — ochrona nie tylko „małych” rolników, ale wszystkich
Krytycy ustawy wskazują, iż obciążenia biurokratyczne dotyczyłyby zarówno dużych, jak i małych gospodarstw.
Małe gospodarstwa raczej tutaj nie mają żadnej kolizji. (…) Wszyscy rolnicy mają być traktowani jednakowo. Ten duży stosuje dużo więcej, mały stosuje mniej albo wcale, bo są też gospodarstwa ekologiczne. (…) To jest, można powiedzieć, przy większych gospodarstwach nie do wykonania, bo musi być oddelegowana osoba, która będzie pilnowała ewidencji zabiegów.
Obszański zauważa, iż rolnicy już teraz toną w papierologii. Na przykład „jest tyle różnych problemów, rejestrów, iż naprawdę to tylko siedzieć i pisać”.
Według doradcy prezydenta RP takie działania mają zastraszyć i zniechęcić rolników do ziemi:
To jest takie zniechęcanie rolników do ziemi. To jest taka narracja, która pozwala PSL-owi na to, żeby te gospodarstwa się pomału zamykały, wycofywały. No niestety albo upraszczamy, albo po prostu wprowadzamy coś, co sprawi, iż się rolnik zniechęci całkowicie do pracy. Ministerstwo powinno robić wszystko, żeby polscy rolnicy czuli się bezpiecznie i czuli się dobrze.
„To przesada” — cyfrowa kontrola czy wsparcie?
Doradca prezydenta nie kryje oburzenia wobec koncepcji przerzucenia obowiązków na ośrodki doradztwa rolniczego, które i tak dzisiaj są niedofinansowane. Co zresztą proponowało ministerstwo, porównując e-ewidencję ze składaniem wniosków. Wielu bowiem rolników wspomaga się w tym aspekcie doświadczeniem doradców i sprzętem ODR.
Z każdym zabiegiem lecieć do Ośrodka Doradztwa Rolniczego i wpisywać? To bez sensu. To jest jedna wielka głupota.
Podobnie krytykuje wcześniejsze pomysły, jak np. obowiązek robienia zdjęć przy wywozie obornika:
Proszę pani, czy to nie jest głupota? Nie wiem, kto takie rzeczy wymyśla, żeby po prostu maksymalnie utrudnić i zdenerwować rolnika. Jak tego nie zrobi, to będzie ukarany.

Weto ustawy o ś.o.r. to decyzja prezydenta, która ma chronić polskich rolników przed cyfrową inwigilacją. Oto wymagania e-ewidencji
fot. zrzut ekranu
Zaproponowane regulacje to „kręcenia bata” na polskiego rolnika
Według doradcy, weto nie jest politycznym gestem, ale realną obroną polskich gospodarstw. Prezydent już w kampanii wyborczej był sojusznikiem rolników i w tym względzie nic się nie zmieniło:
Rolnik, jak żołnierz ma bronić bezpieczeństwa, w tym wypadku żywnościowego kraju. (…) Organizacje rolnicze muszą widzieć w panu prezydencie sojusznika, któremu zależy na polskim rolnictwie. Dlatego będzie robił wszystko, aby polski rolnik cieszył się szacunkiem, szedł z podniesionym czołem i czuł się potrzebny polskiemu społeczeństwu.
Obszański zwrócił uwagę, iż dzisiaj problemem wsi są niskie ceny płodów rolnych i brak realnego wsparcia, a nie kolejne rejestry i aplikacje.
Weto ustawy o ś.o.r. — będziemy wszystko wyjaśniać
Tomasz Obszański daje do zrozumienia, iż wszelkie decyzje prezydenta Karola Nawrockiego będą wyjaśniane szczegółowo.
Będziemy mówić, jak to faktycznie wygląda. Niestety spór pewnie będzie, ale są organizacje rolników, które widzą, iż ministerstwo rolnictwa, iż rząd manipuluje. Rozmawiamy i będziemy dyskutowali z organizacjami rolniczymi, będziemy się spotykać, przegadywać, żeby po prostu była jednomyślność w przekazie. Żeby rolnicy widzieli w panu prezydencie sojusznika, któremu zależy na polskim rolnictwie. Człowiek, który będzie robił wszystko, aby polski rolnik szedł z podniesionym czołem i czuł się potrzebny polskiemu społeczeństwu.
Prezydenckie weto zatrzymało wejście w życie przepisów, które — jak wskazuje doradca — groziły lawiną biurokratycznych obowiązków i cyfrową inwigilacją. Jednocześnie jednak spór z rządem i Brukselą pozostaje otwarty. Weto ustawy o ś.o.r. jest dziś symbolem walki o to, by wieś nie została przytłoczona nadmierną kontrolą, ale mogła liczyć na rzeczywiste wsparcie.