Prezydent Trump drenuje portfele Polaków

1 godzina temu

Wojna na Bliskim Wschodzie, choć nie doprowadziła do zakłócenia dostaw ropy, gazu i paliw do Polski, rozchwiała międzynarodowe rynki, czego skutkiem były gwałtowne podwyżki cen paliw, odczuwalne także przez polskich kierowców. W sytuacji, gdy prezydent USA Donald Trump triumfalnie ogłasza zawieszenie broni w Iranie, polski rząd zapewnia, iż nie spieszy mu się z rezygnacją z cen maksymalnych na benzynę i olej napędowy, a firmy z branży zastanawiają się, jak długo rynek będzie w stanie radzić sobie z taką zewnętrzną ingerencją.

Jeszcze 2 marca 2026 roku, kilka dni po rozpoczęciu działań wojennych w Iranie przez siły USA i Izraela, Polska Organizacja Przemysłu i Handlu Naftowego (POPiHN), zrzeszająca największe koncerny paliwowe działające w Polsce, zapewniała, iż bezpieczeństwo energetyczne Polski pozostaje niezagrożone, a krajowy sektor paliwowy jest odpowiednio przygotowany na wyzwania wynikające z aktualnej sytuacji geopolitycznej.

„Uspokajamy i zapewniamy, iż Polska dysponuje odpowiednimi rezerwami ropy naftowej oraz paliw gotowych na wypadek sytuacji kryzysowych. Nie dostrzegamy zagrożeń dla ciągłości dostaw ropy do Polski. Magazyny są pełne, a zapasy pozwolą zabezpieczyć zapotrzebowanie przez ponad trzy miesiące. Wdrożona przez krajowych uczestników rynku strategia dywersyfikacji dostaw pozwala w elastyczny sposób zaopatrzyć rafinerie w surowiec oraz bazy paliwowe w paliwa gotowe. To powoduje, iż mamy skuteczny bufor bezpieczeństwa energetycznego, który chroni Polskę przed przerwami w dostawach, choćby w przypadku znaczących zakłóceń na rynkach międzynarodowych.

Rozpowszechnianie bezpodstawnych prognoz o nadchodzących gigantycznych wzrostach cen paliw ma na celu wywołanie niekontrolowanej paniki wśród kierowców. Przywoływane odniesienia do pierwszych dni od rozpoczęcia rosyjskiej agresji w Ukrainie to manipulacja, ponieważ rynkowa sytuacja w 2022 r. miała zupełnie inny charakter niż obecnie” – czytamy w oświadczeniu POPiHN z początku marca.

Ceny paliw na huśtawce

Jednak w miarę, jak sytuacja na Bliskim Wschodzie zamiast się uspokajać – eskalowała, a Cieśnina Ormuz, przez którą przepływa ok. 20% światowych dostaw ropy naftowej, pozostawała zamknięta przez Iran, czarne prognozy rynkowe zaczęły nabierać coraz bardziej realnych kształtów. Notowania ropy naftowej szalały, a niemal każdy wpis prezydenta USA na portalu społecznościowym potrafił doprowadzić do kilkunastoprocentowych spadków bądź wzrostów.

Nie trzeba było długo czekać na gwałtowne wzrosty cen paliw na stacjach na całym świecie. Także w Polsce.

„Orlen na bieżąco monitoruje sytuację rynkową i będzie wykorzystywał dostępne narzędzia operacyjne w celu łagodzenia skutków globalnych zawirowań cenowych przy zachowaniu stabilności finansowej spółki oraz ciągłości zaopatrzenia rynku. W odpowiedzi na eskalację sytuacji geopolitycznej na Bliskim Wschodzie koncern wdrożył szereg działań o charakterze rynkowym i czasowym, których celem jest ograniczenie wpływu gwałtownych wzrostów cen paliw na odbiorców końcowych, przy jednoczesnym zachowaniu bezpieczeństwa dostaw paliw w skali kraju. Spółka uruchomiła ogólnopolską akcję promocyjną na stacjach Orlen umożliwiającą zakup benzyny lub oleju napędowego z rabatem sięgającym do 35 groszy za litr do łącznego wolumenu 400 litrów na użytkownika” – poinformowało ISBiznes.pl Biuro Relacji Publicznych i Międzynarodowych Orlenu.

Dość gwałtownie się jednak okazało, iż tego rodzaju doraźne działania samych operatorów rynkowych są dalece niewystarczające i sytuacja nabrzmiała do wdrożenia działań systemowych na szczeblu ustawowym.


Szybka decyzja rządu

Po tym jak ceny ropy wzrosły w marcu o około 45%, oleju napędowego o ponad 40%, a benzyny o około 25%, Rada Ministrów 27 marca w ekspresowym tempie przyjęła na nadzwyczajnym posiedzeniu projekty ustaw wchodzące w skład pakietu CPN, czyli „Ceny Paliwa Niżej”. W jego ramach obniżono czasowo VAT na paliwa z 23% na 8% oraz akcyzę do minimalnych dopuszczalnych poziomów – na benzynę o 29 groszy, a na olej napędowy o 28 groszy za litr. Dodatkowo rząd, w drodze obwieszczenia ministra energii, wprowadził mechanizm ceny maksymalnej, wyznaczanej na podstawie średnich cen hurtowych największych sprzedawców, powiększonych o koszty operacyjne. Celem tego rozwiązania miało być zagwarantowanie, iż obniżki podatków będą w pełni odczuwalne w cenach detalicznych paliw i realnie przełożą się na niższe ceny na stacjach.

Pakiet CPN został równie gwałtownie podpisany przez prezydenta i wszedł w życie jeszcze przed końcem marca. Rząd zapewniał, iż to najdalej idący pakiet osłonowy przed podwyżkami cen paliw w Unii Europejskiej, gwarantujący Polakom najniższe ceny paliw w Europie.

Branża LPG protestuje

Pewnym zgrzytem był fakt wyłączenia spod nowych regulacji autogazu, czyli gazu płynnego LPG stosowanego jako paliwo transportowe, co zgodnie oprotestowały organizacje branżowe działające na tym rynku.

„Objęcie obniżoną stawką podatku VAT benzyny i oleju napędowego, a zarazem wyłączenie z niej autogazu oznacza pominięcie w rozwiązaniach dla ochrony rynku przed skutkami wojny w Zatoce Perskiej mieszkańców mniejszych miast i osób słabiej zarabiających. To niezrozumiałe, dlaczego to oni mają ponosić ciężar obecnego kryzysu” – przekonywał dyrektor generalny Polskiej Organizacji Gazu Płynnego Bartosz Kwiatkowski.

„LPG stanowi ważne paliwo dla części obywateli i najbliższe lata tego nie zmienią. Od wybuchu wojny na Bliskim Wschodzie z 534 USD za tonę cena LPG z dnia na dzień skoczyła do poziomu 927 USD za tonę i stale rośnie. Skoro rząd nie uwzględnił gazu płynnego w pakiecie CPN, za tę podwyżkę zapłacą obywatele” – dodawał dyrektor Polskiej Izby Gazu Płynnego Adrian Sinkowski.

Minister energii Miłosz Motyka wyjaśniał, iż rząd podjął decyzję, żeby w ramach pakietu CPN ograniczyć ceny tych paliw, które są najdroższe, ale nie wykluczył kolejnych działań, w zależności od dynamicznej sytuacji na rynku.

Branża reaguje ostrożnie

„Pakiet CPN to duża ingerencja w rynek. Monitorujemy działanie tych przepisów oraz sytuację rynkową. Obniżenie podatków to przede wszystkim rezygnacja państwa z nadmiarowych zysków. Budżet ma swoje potrzeby. Cena maksymalna nie jest podstawowym narzędziem, ale uzupełnieniem pakietu, by przedsiębiorcy nie zaabsorbowali części obniżek podatków. Jak do każdego instrumentu prawnego, który jest przyjmowany w trybie pilnym, można i do CPN mieć zastrzeżenia. Ogólnie rzecz ujmując, na obecnym etapie pakiet działa prawidłowo. Podstawową wątpliwość mam do działań Krajowej Administracji Skarbowej (KAS), która bardzo intensywnie kontroluje ceny na stacjach. Jest to absurdalne przepalanie środków publicznych. Chciałbym, by z taką samą intensywnością KAS szukała nielegalnego paliwa, co kontroluje pylony. Wszystkie przepisy powinny być stosowane ze zdrowym rozsądkiem. Intensywne kontrole skarbowe to jakieś nieporozumienie” – mówi w rozmowie z ISBiznes.pl Leszek Wiwała, prezes i dyrektor generalny Polskiej Organizacji Przemysłu i Handlu Naftowego (POPiHN).

„W scenariuszu przedłużającego się zamknięcia Cieśniny Ormuz należy liczyć się z dalszymi wzrostami cen ropy i paliw gotowych na rynkach globalnych, a co za tym idzie również na rynku krajowym. W perspektywie najbliższych kilku tygodni nie widzimy ryzyka braku paliw w Polsce, o ile krajowe ceny hurtowe i detaliczne będą podążały za cenami międzynarodowymi. Krajowa konsumpcja jest zaspokajana w około 40% paliwem pochodzącym z importu. Paliwo z zagranicy dostarczane jest drogą lądową z kilku rafinerii ościennych, a także drogą morską. Dzięki dywersyfikacji kierunków dostaw nasz rynek w perspektywie najbliższych 2-3 tygodni wydaje się być relatywnie dobrze zabezpieczony. W dłuższej perspektywie – kolejnych kilku miesięcy – w sytuacji przedłużającego się i eskalującego konfliktu na Bliskim Wschodzie rynek europejski może odczuć deficyt paliw gotowych. Szczególnie w przypadku paliw lotniczych i diesla, o które przyjdzie nam – jako Europie – konkurować z innymi rynkami (np. azjatyckim), które już dzisiaj cierpią na niedobory tych paliw” – dodaje Zbigniew Łapiński, członek zarządu, dyrektor ds. zaopatrzenia, logistyki i klientów kluczowych w spółce Anwim, będącej jednym z największych niezależnych importerów paliw do Polski, a także operatorem trzeciej największej w kraju sieci stacji paliw Moya.

Ucierpi marża stacji paliw

Relatywnie pozytywnie wprowadzenie pakietu CPN ocenia także Unimot, drugi ze znaczących, niezależnych importerów paliw.

„Zakładamy, iż większość z tych działań będzie stymulować rynek. Mamy nadzieję, iż te działania będą ograniczały spadek popytu, bo już widzimy, iż on raczej spada. To co będzie działać negatywnie, to maksymalna marża detaliczna. Marża na poziomie 30 groszy jest niższa niż średnia marża, którą zakładaliśmy w budżecie naszych stacji paliw Avia, która wynosi ok. 40 groszy. Mniej więcej taką marżę, choćby trochę wyższą czasami, posiadają także inni operatorzy. Policzyliśmy jaki będzie to miało wpływ na nasze wyniki i utratę marży, o ile ta sytuacja miałaby trwać około kwartału, to ok. 3 mln zł, czyli ok. 1 mln zł miesięcznie” – powiedział prezes Unimotu Adam Sikorski w trakcie cyklicznie publikowanego komentarza wideo na temat wpływu sytuacji na Bliskim Wschodzie na rynek.

„Obecną, zmienną sytuację rynkową wciąż kształtują wydarzenia geopolityczne. Wpływają one zarówno na ekonomię importu paliw, jak i ogólną dynamikę podaży. Grupa MOL na bieżąco dostosowuje się do zmieniających się warunków rynkowych kładąc nacisk na elastyczność operacyjną oraz efektywne rozwiązania w zakresie dostaw. jeżeli chodzi o ceny, w naszej opinii, główną rolę powinny odgrywać mechanizmy rynkowe. Narzędzia fiskalne – stosowane w sposób celowy i przewidywalny – mogą pełnić funkcję uzupełniającą w łagodzeniu krótkoterminowych zakłóceń. MOL konsekwentnie działa w kierunku zapewnienia przewidywalności operacji i stabilności rynku” – ocenia z kolei biuro prasowe MOL.

Nie ma zagrożenia dla ciągłości dostaw

Orlen stoi na stanowisku, iż z perspektywy bezpieczeństwa dostaw do Polski i Europy eskalacja konfliktu na Bliskim Wschodzie nie stanowi w tej chwili zagrożenia dla działalności operacyjnej Grupy Orlen.

„Spółka dysponuje zdywersyfikowanym portfelem dostaw ropy naftowej opartym na wielu kierunkach geograficznych oraz długoterminowych kontraktach z wiarygodnymi partnerami, w tym m.in. z koncernami Aramco i Equinor. Surowiec trafiający do zakładów Orlenu pochodzi z basenu Morza Śródziemnego, Afryki Północnej i Zachodniej, Skandynawii, obu Ameryk oraz z krajowego wydobycia, co znacząco ogranicza ryzyko związane z zakłóceniami w pojedynczych regionach świata. Dodatkowo, elastyczność zakupowa i operacyjna Grupy Orlen umożliwia uzupełnianie portfela dostaw poprzez zakupy spotowe, co pozwala gwałtownie reagować na zmieniające się warunki rynkowe. Taka struktura zaopatrzenia sprawia, iż choćby w przypadku przejściowych napięć geopolitycznych, Orlen pozostaje dobrze przygotowany na różne scenariusze, a stabilność dostaw ropy do Polski i regionu jest zachowana” – informuje koncern.

Rynek gazu bezpieczny dzięki dywersyfikacji

Największa polska firma zapewnia, iż w kwestii gazu ziemnego dysponuje zróżnicowanym i stabilnym portfelem zaopatrzenia opartym na własnym wydobyciu w Polsce i Norwegii, dostawach realizowanych gazociągiem Baltic Pipe oraz LNG pozyskiwanym z różnych kierunków świata, w szczególności ze Stanów Zjednoczonych.

„Import LNG z Kataru odpowiadał w 2025 roku za około 10% zapotrzebowania generowanego przez Orlen i jego odbiorców, co oznacza, iż ewentualne ograniczenia z tego kierunku nie mają kluczowego znaczenia dla bilansu dostaw. Dzięki elastyczności portfela kontraktów spółki i przy możliwościach infrastrukturalnych Polski Orlen jest w stanie gwałtownie uzupełnić niezbędne wolumeny gazu ziemnego. Spółka posiada możliwość elastycznego uzupełniania wolumenów na rynku spot z wykorzystaniem dostaw LNG z każdego miejsca na świecie, np. z takich kierunków jak Norwegia, Nigeria czy Trynidad i Tobago” – przekonuje Biuro Relacji Publicznych i Międzynarodowych Orlenu.

Zwraca też uwagę, iż istotnym elementem wzmacniającym odporność Orlenu na zakłócenia geopolityczne jest flota własnych gazowców LNG, która w tej chwili liczy osiem nowoczesnych jednostek. Statki zapewniają większą elastyczność logistyczną, niezależność operacyjną oraz możliwość szybkiego reagowania na zmiany rynkowe, a jednocześnie zwiększają bezpieczeństwo energetyczne Polski i regionu.

„Dzięki dywersyfikacji źródeł, własnemu wydobyciu, rozbudowanej infrastrukturze importowej oraz rosnącym możliwościom transportowym i handlowym, Orlen pozostaje w pełni przygotowany na ewentualne zakłócenia w jednym z kierunków dostaw. Dodatkowo, elastyczność zakupowa i operacyjna Grupy Orlen umożliwia uzupełnianie portfela dostaw poprzez zakupy spotowe, co pozwala gwałtownie reagować na zmieniające się warunki rynkowe. Taka struktura zaopatrzenia sprawia, iż choćby w przypadku przejściowych napięć geopolitycznych, Orlen pozostaje dobrze przygotowany na różne scenariusze, a stabilność dostaw ropy do Polski i regionu jest zachowana.

Na obecnym etapie koncern nie identyfikuje również istotnych zagrożeń dla ciągłości dostaw ropy. Zaplanowane na najbliższe tygodnie dostawy są w tej chwili realizowane zgodnie z harmonogramem” – podsumowuje Orlen.

Koniec wojny – nie koniec problemów?

Mimo iż w środę 8 kwietnia prezydent Donald Trump ogłosił osiągnięcie porozumienia z władzami Iranu w sprawie odblokowania Cieśniny Ormuz i będące jego efektem dwutygodniowe zawieszenie broni, na co rynek ropy zareagował gwałtownym spadkiem notowań surowca, polski rząd na razie nie spieszy się z rezygnacją z wprowadzonego mechanizmu CPN.

Premier Donald Tusk zapewnił, iż kierując się odpowiedzialnością i interesem Polaków rząd nie zamierza rezygnować z wprowadzonego mechanizmu CPN obniżającego ceny detaliczne paliw.

„Ciesząc się z przerwania ognia i pozytywnych jak na razie efektów negocjacji, będziemy bardzo ostrożni mając na uwadze dotychczasowe doświadczenia” – powiedział premier podczas konferencji przed posiedzeniem rządu.

W ostatnich tygodniach sytuacja geopolityczna zmieniała się niemal jak w kalejdoskopie, co nie pozostawało bez wpływu na międzynarodowe notowania kluczowych surowców energetycznych. choćby przy założeniu, iż zawieszenie broni w Iranie zostanie przez obie strony konfliktu dotrzymane, a następnie z czasem przerodzi się w trwałe porozumienie pokojowe, część analityków i ekspertów rynkowych przewiduje, iż efekty trwającej ponad miesiąc wojny i zamknięcia Cieśniny Ormuz będą odczuwalne na globalnym rynku energii jeszcze przez dłuższy czas, być może choćby liczony w miesiącach, a nie tygodniach. A niektórzy wręcz ostrzegają, iż całkowitego powrotu do sytuacji sprzed wojny już nigdy nie będzie.

Idź do oryginalnego materiału