9 stycznia 2026 roku w Warszawie odbył się protest rolników i środowisk wspierających wieś. Uczestnicy przyjechali z wielu regionów Polski, część z nich próbowała dotrzeć do stolicy ciągnikami, a w centrum miasta wybrzmiały hasła sprzeciwu wobec polityki krajowej i unijnej. Najczęściej powtarzały się trzy tematy: obawy wokół umowy Mercosur, krytyka Zielonego Ładu oraz żądanie realnych działań osłonowych dla gospodarstw – od oddłużenia po stabilniejsze finansowanie produkcji.
Zimny poranek i mobilizacja z całej Polski
Warszawski protest odbywał się w warunkach typowo styczniowych: mróz, przenikliwe powietrze i duże zmęczenie po wielogodzinnych dojazdach. Mimo tego w stolicy pojawili się rolnicy z różnych województw oraz przedstawiciele organizacji rolniczych i związków zawodowych. Niektórzy rolnicy jechali ciągnikami na kołach ponad 500 km! W tłumie można było zauważyć flagi, transparenty oraz charakterystyczne elementy rolniczych demonstracji – hasła o „równej konkurencji”, „ochronie polskiej ziemi” i „bezpieczeństwie żywnościowym”.

Od początku dało się wyczuć, iż protest nie jest jednowątkowy. Uczestnicy łączyli bieżące spory handlowe, zmiany regulacyjne i problemy finansowe gospodarstw w jedną opowieść o narastającej presji na produkcję rolną.
Traktory na rogatkach: „przyjechaliśmy, żeby było nas widać”
Jednym z pierwszych tematów, które wracały w rozmowach i wystąpieniach, była sytuacja rolników próbujących dojechać do Warszawy traktorami. Według relacji uczestników część kolumn została zatrzymana na obrzeżach miasta, co wywołało dodatkowe emocje: z jednej strony gniew, z drugiej – jeszcze większą determinację, by protest był widoczny.
„Nie do takiej Unii my wchodziliśmy. My wchodziliśmy do Unii Równych Zasad.”
– Paweł Rochala
Wypowiedzi rolników z rogatek podkreślały, iż sama próba dojazdu ciągnikami była formą nacisku i symbolem: „jeśli nie da się nas usłyszeć w gabinetach, to musimy być widoczni na drogach”.
„Stoimy tam ciągnikami… jesteśmy z wami i będziemy walczyć.”


Mercosur jednym z głównych haseł?
W centrum protestu znalazł się sprzeciw wobec umowy handlowej UE–Mercosur. Rolnicy mówili o niej jako o ryzyku, które może otworzyć rynek na tańszą żywność produkowaną w innych standardach i w innych realiach kosztowych. W tym ujęciu to nie tylko spór o handel, ale o model rolnictwa: czy gospodarstwa rodzinne będą w stanie konkurować ceną i spełniać równocześnie rosnące wymagania środowiskowe.
„Żądamy, aby upubliczniono wszystkie sprawy… czy faktycznie nasz rząd próbował zablokować tę niekorzystną umowę.”
Przedstawiciel Oddolnego Ogólnopolskiego Protestu Rolników
W wielu wypowiedziach Mercosur nie funkcjonował jako temat „odrębny”, ale jako element większej układanki: import, presja cenowa i poczucie, iż rolnictwo w UE ma działać według surowszych reguł niż konkurenci spoza Unii.
Zielony Ład i koszty produkcji: „nie da się konkurować na nierównych zasadach”
Drugim, równie często przywoływanym tematem był Zielony Ład oraz regulacje środowiskowe. Uczestnicy protestu nie kwestionowali samej idei ochrony środowiska, ale wskazywali na praktyczne skutki: koszty, biurokrację, ograniczenia i ryzyko spadku opłacalności.
Wracało też pytanie, które w wystąpieniach było formułowane wprost do rządu: czy władza rozumie, skąd biorą się wysokie koszty produkcji i co realnie da się w tej sprawie zmienić, jeżeli rynek jest coraz bardziej otwarty na import.
„Panie premierze… pytanie, czy wie pan, czemu rolnicy mają takie wysokie koszty produkcji?”

Postulaty „wewnętrzne”: oddłużenie, kredyty i ochrona gospodarstw rodzinnych
Wystąpienia ze sceny prowadziły też do konkretów: co – zdaniem protestujących – powinno wydarzyć się „tu i teraz”, by gospodarstwa odzyskały stabilność.
Najmocniej wybrzmiała kwestia oddłużenia gospodarstw rodzinnych. Rolnicy argumentowali, iż część problemów finansowych nie wynika z lekkomyślności, tylko z załamań cenowych, wahań rynku i konstrukcji systemu finansowania, w którym ryzyko spada ostatecznie na producenta.
„Żeby odbudować gospodarstwa rodzinne, trzeba je przede wszystkim oddłużyć.”
Obok oddłużenia pojawiała się propozycja budowy bardziej „rolniczego” systemu kredytowego: dłuższe horyzonty spłaty, stabilniejsze narzędzia, większa przewidywalność.
„Trzeba stworzyć pion kredytowy dla rolników… kredyty 25–30 lat.”
Wsparcie innych środowisk: górnicy i związkowcy na wspólnej scenie
Na proteście wybrzmiał również silny element solidarnościowy. Wystąpienia przedstawicieli górników i związków zawodowych były nie tylko wsparciem, ale też próbą pokazania wspólnego mianownika: kosztów transformacji, przemian gospodarki, presji regulacyjnej i lęku o przyszłość pracy w Polsce.
„Ten rząd… do 2040 roku przeznaczy 3,5 biliona złotych na transformację energetyczną.”
– Rafał Jedwabny
Ten ton – mocny, emocjonalny i bezpośredni – budował atmosferę protestu: wielu uczestników podkreślało, iż rolnictwo nie chce zostać „ostatnią branżą”, która zostanie pozostawiona sama sobie.

Konsumenci i bezpieczeństwo żywności: „to dotyczy nie tylko rolników”
Ważnym wątkiem, który często powracał, było bezpieczeństwo żywnościowe. Organizatorzy i część mówców zwracali się bezpośrednio do mieszkańców miast, podkreślając, iż stawką są nie tylko dochody rolników, ale też jakość żywności i stabilność dostaw.
„Mówią nam: uważaj na to, co jesz… a jednocześnie mają wrócić środki dawno zakazane w Unii Europejskiej.”
– Bartosz Wojcieszak
W tym nurcie pojawiały się obawy o „żywność jako walutę” w czasach kryzysów, o powtórkę scenariuszy znanych z okresów zaburzeń łańcuchów dostaw, a także o to, iż decyzje handlowe mogą w dłuższej perspektywie uderzać również w konsumentów.
Kulminacja: wejście delegacji do KPRM i zapowiedź „Zielonego Miasteczka”
W miarę trwania protestu rosło napięcie związane z oczekiwaniem na rozmowy. W pewnym momencie przekaz był już jednoznaczny: rolnicy chcą spotkania na poważnie, a nie serii deklaracji bez konsekwencji.
Wydarzeniem, które nadało protestowi dodatkowy ciężar, było wejście delegacji do budynku KPRM i decyzja o pozostaniu w środku do czasu reakcji władz. Jednocześnie ze sceny padła zapowiedź zorganizowania na zewnątrz „Zielonego Miasteczka” – jako formy stałej obecności, dyżurów i wsparcia dla protestujących.
„Delegacja weszła do budynku… podjęła decyzję, iż zostaje i okupuje KPRM… musimy organizować Zielone Miasteczko.”
Komunikat organizatorów ze sceny
Co protestujący chcą osiągnąć? Najkrócej: przewidywalność i równe reguły
Najczęściej powtarzała się jedna myśl: rolnicy nie proszą o przywileje, tylko o przewidywalność i równe zasady konkurencji. Oczekują, iż państwo będzie skutecznie broniło interesu produkcji żywności, a jednocześnie – jeżeli rosną wymagania i koszty – nie zostawi gospodarstw samych z ryzykiem.
Protest 9 stycznia 2026 był więc nie tylko demonstracją „przeciw”, ale też próbą wymuszenia decyzji „za”: za ochroną rynku, za realnymi instrumentami stabilizacji finansowej i za polityką, która nie spycha rolnictwa na margines.

16 godzin temu















