Podczas tegorocznego Agrotechu firma Metal-Plast zaprezentowała podzespoły, które z powodzeniem zwiększą funkcjonalność poczciwych Ursusów C-330 i C-360, mianowicie przednie TUZ-y. Ile kosztują?
Choć na placach wystawowych Agrotechu królują dziś ciągniki z elektroniką, amortyzacją i ekranami większymi niż niejeden telewizor w gospodarstwie, to gdzieś między nimi pojawiają się rozwiązania… które mogą tchnąć nowe życie w stare, dobrze znane maszyny. Jednym z takich przykładów jest przedni układ zawieszenia narzędzi, czyli popularny TUZ.
Kto ma TUZ, ten wie
Przedni TUZ w nowoczesnych ciągnikach nikogo dziś nie dziwi. W wielu gospodarstwach stał się wręcz standardem. Pozwala zawiesić z przodu wał, obciążnik, kosiarkę, pług do śniegu czy siewnik poplonów. Dzięki temu ciągnik wykonuje dwie prace jednocześnie albo po prostu staje się bardziej uniwersalny.
Problem polega na tym, iż większość klasycznych ciągników z polskich gospodarstw powstawała w czasach, kiedy o takich luksusach nikt choćby nie myślał.
Weźmy choćby poczciwe konstrukcje z Ursus – takie jak Ursus C-330 czy Ursus C-360. Ciągniki proste jak konstrukcja cepa, trwałe, tanie w naprawie i… kompletnie pozbawione przedniego zaczepu narzędzi. Przez lata oznaczało to jedno: jeżeli ktoś chciał pracować z narzędziem z przodu, musiał kupić nowszy ciągnik.
A jednak można
Spacerując po tegorocznej wystawie Agrotech w Kielcach, trafiliśmy jednak na coś, co może ucieszyć niejednego właściciela starego Ursusa.
Na jednym ze stoisk prezentowano przednie TUZ-y przeznaczone właśnie do klasycznych modeli Ursusa. Tak – dobrze czytacie. Konstrukcje zaprojektowane tak, aby można je było zamontować w ciągnikach, które pamiętają jeszcze czasy, gdy królowały kasety magnetofonowe.
Pomysł jest prosty: specjalna rama montowana do przodu ciągnika, z zaczepem w standardzie trójpunktowego układu zawieszenia. Do tego siłownik hydrauliczny wykorzystujący instalację hydrauliczną ciągnika.
Efekt? Nagle stara trzydziestka albo sześćdziesiątka zyskuje funkcję, której fabryka nigdy jej nie przewidziała.
Nagle stara trzydziestka albo sześćdziesiątka zyskuje funkcję, której fabryka nigdy jej nie przewidziała, fot. Adam ŁadowskiTakie, i nie tylko, zestawy produkuje firma Metal-Plast Polska z Kurzętnik. Sterowanie odbywa się dzięki joysticka, a zestaw – poza TUZ-em, obejmuje akcesoria do podłączenia w obwód hydrauliki wraz z przewodami i złączkami.
To najmniejszy zestaw oferowany przez firmę i dla ciągników Ursus C-360 (oraz innych poniżej 70 KM) posiada udźwig 1 tony.
Co to daje w praktyce?
Możliwości jest całkiem sporo. Przedni TUZ w starym ciągniku pozwala między innymi:
- zamontować przedni obciążnik, poprawiając stabilność przy pracy z ciężkim sprzętem z tyłu
- używać przedniego wału uprawowego, skracając liczbę przejazdów po polu
- zamontować pług do śniegu lub zamiatarkę do pracy wokół gospodarstwa
- zawiesić niewielkie narzędzia pielęgnacyjne czy transportowe
W praktyce oznacza to, iż ciągnik, który dotąd pełnił rolę pomocnika do lekkich prac, nagle zyskuje nowe zadania.
A w wielu gospodarstwach taki Ursus przez cały czas jest maszyną, która odpala zawsze – choćby wtedy, gdy nowoczesny sprzęt postanowi obrazić się na elektronikę.
Oczywiście cudów nie będzie
Trzeba jednak zachować zdrowy rozsądek. Przedni TUZ zamontowany w ciągniku pokroju C-330 czy C-360 ma swoje ograniczenia. Wynikają one przede wszystkim z konstrukcji przedniego mostu, ramy i ogólnej wytrzymałości maszyny.
Nie jest to sprzęt do dźwigania ciężkich agregatów czy wielkich kosiarek. jeżeli ktoś spróbuje zrobić z sześćdziesiątki nowoczesny ciągnik kombinowany, może gwałtownie przekonać się, iż fizyki nie da się oszukać.
Ale przy rozsądnym użytkowaniu – lekkich narzędziach i umiarkowanym obciążeniu – rozwiązanie działa całkiem sensownie.
Stare, ale wciąż potrzebne
I właśnie w tym tkwi największy urok takich rozwiązań. Nowoczesna technika wcale nie musi oznaczać, iż stare maszyny należy odstawić w kąt. Czasem wystarczy niewielka modyfikacja, aby ciągnik, który służył w gospodarstwie przez pół wieku, dostał drugie życie.
A jeżeli przy okazji może zrobić więcej pracy niż dotąd – to trudno o lepszy argument, żeby poczciwego Ursusa jeszcze przez kilka lat nie wysyłać na techniczną emeryturę.
Bo w rolnictwie – podobnie jak w życiu – stare nie zawsze znaczy gorsze. Czasem po prostu potrzebuje nowego pomysłu.
No właśnie, jaka cena?
Jak nas poinformowano, przedni TUZ do Ursusa C-330 kosztuje 4000 zł, a do C-360 – 5000 zł. Wydaje się, iż to niewielka cena za podniesienie użyteczności tych modeli nie tylko w pracach gospodarskich. A jakie jest wasze zdanie?

2 godzin temu






