Wysłuchaj komentarza eksperta:
Komentarz Mariusza Zielonki, głównego ekonomisty Lewiatana
Kwietniowe dane z przemysłu udowadniają, iż ta gałąź gospodarki działa dziś w dwóch zupełnie różnych rytmach. Sama produkcja wzrosła o 3,1% r/r, czyli wyraźnie słabiej od oczekiwań rynku (4,4%), ale większym problemem niż sama różnica jest to, jak bardzo ekonomiści rozjechali się w prognozach. Rozstrzał od 1,3% do 10% mówi adekwatnie wszystko o obecnym stanie przemysłu: krótkoterminowo jest on dziś wyjątkowo trudny do odczytania.

Na niższą dynamikę produkcji miały wpływ efekty kalendarzowe związane z Wielkanocą, skokowy, blisko 10% wzrost przemysłu przed miesiącem będący konsekwencją wybuchu konfliktu na Bliskim Wschodzie oraz działania firm próbujących zabezpieczać zapasy przed potencjalnymi problemami podażowymi. W praktyce część przedsiębiorstw przyspieszała zamówienia i produkcję „na wszelki wypadek”, co chwilowo podbiło aktywność w wybranych sektorach.
Najciekawsze jest jednak to, jak wyraźnie przemysł podzielił się na dwie części.
Z jednej strony bardzo mocno rosną branże związane z surowcami, energią i produkcją pośrednią. Górnictwo, energetyka, metale czy produkcja pozostałego sprzętu transportowego notują dziś wyraźne wzrosty. W tym ostatnim przypadku bardzo wyraźnie widać już wpływ zwiększonych wydatków zbrojeniowych.
Z drugiej strony słabo wyglądają branże konsumenckie. Produkcja tekstyliów, odzieży, żywności czy motoryzacji pozostaje pod presją potencjalnego wzrostu cen. To zresztą dobrze wpisuje się w ostatnie dane o nastrojach gospodarstw domowych. Polacy poprawili swoją sytuację finansową, ale zamiast wydawać, wolą oszczędzać. A jeżeli konsumenci ograniczają większe zakupy, bardzo gwałtownie widać to właśnie w fabrykach produkujących dobra konsumpcyjne.
Z punktu widzenia polityki pieniężnej najważniejszy nie jest jednak sam wolumen produkcji, tylko ceny. Inflacja producencka wyraźnie przyspieszyła. PPI wzrósł do 1,9% r/r, a w przetwórstwie przekroczył już 2%. To istotna zmiana po długim okresie deflacji producenckiej i jednocześnie pierwszy wyraźny sygnał, iż wzrost cen surowców energetycznych zaczyna przechodzić do kosztów firm.
Historycznie ceny producentów wyprzedzają inflację konsumencką o kilka miesięcy. jeżeli więc cena ropy utrzyma się na wysokim poziomie, presja kosztowa zacznie z czasem pojawiać się również w cenach dla konsumentów, szczególnie w inflacji bazowej.
W kolejnych miesiącach trudno oczekiwać mocnego przyspieszenia przemysłu. Efekt wcześniejszego budowania zapasów prawdopodobnie wygaśnie, a popyt krajowy pozostanie umiarkowany. Wsparciem pozostaną inwestycje publiczne, środki z KPO oraz sektor zbrojeniowy, ale to raczej wystarczy do utrzymania umiarkowanego wzrostu niż do wyraźnego odbicia całego przemysłu.
Więcej komentarzy ekonomicznych w serwisie społecznościowym X, na profilu naszego eksperta Mariusza Zielonki, https://x.com/MariuszZielon11
Konfederacja Lewiatan







![Płace hamują mocniej od prognoz. Rynek pracy studzi inflację [+MP3]](https://lewiatan.org/wp-content/uploads/2026/05/mariusz22.jpg)




