Przeterminowana żywność z Indii trafia do Kanady i Europy

55 minut temu

Kanadyjska Agencja Kontroli Żywności (CFIA) otwarła dochodzenie w sprawie etykietowania produktów z Indii fałszywymi informacjami o wartości odżywczej i datami ważności. Problem dotyczy prawdopodobnie części całego eksportu spożywczego z Indii także do UE.

Indyjskie władze celne i policja po otrzymaniu poufnych informacji oraz po serii artykułów w mediach przeprowadziły w zeszłym tygodniu nalot na magazyn w Bombaju. Przejęto towary wartości 80 tys. dolarów, ale przede wszystkim chemikalia i maszyny drukarskie oraz etykiety i całe arkusze folii używanych do zastępowania starych dat i informacji o wartości odżywczej produktów.

Chodziło o „odświeżenie” tych produktów by nadawały się do eksportu, a sprawa dotyczyła indyjskich oddziałów takich koncernów spożywczych, jak PepsiCo, Nestle, Coca-Coli i Unilever.

Na podstawie tych informacji uznając, iż zagrożony może być cały import spożywczy z Indii, a przynajmniej jego wielka część, dochodzenie otwarła Kanadyjska Agencja Kontroli Żywności, jako pierwsza zagraniczna agencja kontroli żywności, która zareagowała na ten problem.

„Kanadyjska Agencja Kontroli Żywności poważnie traktuje oszustwa żywnościowe, w tym fałszywe oznaczenia dat, niedokładne informacje o wartości odżywczej i wprowadzające w błąd informacje o pochodzeniu […]. Agencja monitoruje sytuację, aby ustalić czy stanowi ona jakiekolwiek zagrożenie dla importu do Kanady. W tej chwili CFIA nie posiada informacji wskazujących na to, czy produkty związane z tą działalnością trafiły do ​​Kanady” – poinformowała CIFA w oświadczeniu dla Reutersa.

Dziennikarze Reuters, będący na miejscu przeszukania, znaleźli w magazynie fałszywą etykietę indyjskich chipsów PepsiCo Kurkure z informacjami żywieniowymi w języku angielskim i francuskim, identyczną z formatem obowiązującym w Kanadzie. Kanadyjskie przepisy dotyczące etykietowania żywności wymagają, aby takie informacje były umieszczone w obu językach.

Jak można było przewidywać, okazało się, iż przeetykietowane w magazynie produkty były przeterminowane lub zbliżały się do terminu ważności. Wiadomo w tej chwili także, iż właściciele magazynu w Mumbaju prowadzili te działania dla 19 mniej znanych niewielkich firm eksportujących żywność z Indii. Co ważne, nie udało się stwierdzić, mimo etykiet, do jakich państw ten eksport miał być prowadzony.

Komisarz rządowej agencji kontroli leków i żywności FDA stanu Maharasztra, Tukaram Mundhe, który kierował operacją powiedział dziennikarzom w charakterystycznym hinduskim języku urzędowym, iż w sprawie ustaleń dotyczących firm fałszujących daty „napisaliśmy do zaniepokojonych władz, które zbadają szczegóły dotyczące zaangażowanych eksporterów”. Jednak Ministerstwo Handlu Indii, które nadzoruje eksport – milczy. Milczą też PepsiCo, Unilever i inne firmy, których produkty znaleziono podczas przeszukania.

Jak poinformowała Kanadyjska Agencja Kontroli Żywności, jeżeli na terenie Kanady zostanie znaleziona żywność niezgodna z przepisami, agencja „podejmie odpowiednie działania w celu ochrony konsumentów, które mogą obejmować wycofanie produktu, zawieszenie licencji i nałożenie kar pieniężnych”.

Według nieoficjalnych informacji uzyskanych przez ISBiznes.pl w Brukseli, sprawa indyjskich machinacji z terminami ważności produktów jest tam znana, „agendy UE są w stałym kontakcie z CFIA” i prawdopodobne jest uruchomienie własnego, niezależnego śledztwa dotyczącego produktów importowanych z Indii. Sprawą interesują się także regulatorzy brytyjscy.

Tymczasem dziennikarze hinduscy przypominają ostatnie problemy firmy Dabur India. Indyjski Urząd ds. Bezpieczeństwa Żywności i Standardów (FSA) nakazał tej firmie natychmiastowe wstrzymanie sprzedaży produktów reklamowanych z deklaracjami „100% czystości” – głównie oleju kokosowego z pierwszego tłoczenia i octu jabłkowego. Były one reklamowane frazami, takimi jak „gwarantowana 100% czystość” i „100% naturalny”, przy czym nie miało to nic wspólnego z prawdą. Agencja stwierdziła, iż użycie tych fraz narusza przepisy FSS Advertising & Claims Regulations z 2018 r. Dodatkowo okazało się, iż ekologiczny ocet jabłkowy i ekologiczny miód Dabur posiadają znak identyfikacyjny używany do oznaczania certyfikowanych produktów ekologicznych bez ważnego zatwierdzenia FSSAI. Miód ten okazał się „tanią mieszanką miodów przemysłowych”. O całej sprawie zarząd Dabur został zawiadomiony, ale, jak stwierdził FSSAI, firma nie podjęła „zadowalających działań naprawczych”.

Dopiero po tym komunikacie i nałożonej karze Dabur oficjalnie oświadczył, iż „będzie konstruktywnie współpracować w celu rozwiązania tej sprawy”, a większość produktów wymienionych w piśmie FSSAI przeszła lub przechodzi na etykiety „bez oświadczenia 100%” dodając oczywiście, iż wpływ na jej działalność, sytuację finansową lub wyniki ogranicza się do produktów objętych zastrzeżeniami. Rynek bowiem natychmiast ukarał firmę spadkiem notowań akcji o 4,8% na giełdzie w Mumbaju. Dabur jest także eksporterem z dochodem netto 5,91 mld rupii za kwartał kończący się w czerwcu, a jego sektor spożywczy przyniósł 6,59 mld rupii przychodów.

Indyjskie media twierdzą, iż fałszowanie żywności i jej terminów przydatności do spożycia ma w tym kraju „długą i bogatą tradycję”, ale jak do tej pory nie stwierdzono, by dotyczyło eksportu.

Idź do oryginalnego materiału