Ten blog, w zakresie inwestycji, tłumaczy pewne zjawiska cierpliwie. Zupełnie inaczej postępuje znany patostreamer – „Jaszczur”. Dzisiejszy wpis ma, imitując częściowo styl „Jaszczura”, pokazać pewną prawdę o giełdzie. Zaczynamy.
Wyobraź sobie, synku, grę giełdową.Przez dwa lata uśredniałeś ceny nabycia, masz pewność swoich racji i dostajesz propozycję zagrania, przy następujących zasadach:
- siadasz przed torbą, w której znajdują się bryłki złota i g…no,
- gdy przez następny rok, giełda zyska wyciągasz złotą monetę, a przy zysku +15% – sztabkę,
- jednak gdy spada, wyciągasz g..no, gdy spadek przekroczy 10%, g..no wybucha Ci w twarz.
No i jest rok 2001. Masz swoją minimalną (na poziomie dawnej szkoły podstawowej) wiedzę o prawdopodobieństwie. I widzisz, iż w ostatnim ćwierćwieczu (od 1976 r.) – 20 lat wyciągałbyś złoto (z tego połowę stanowiły sztabki), a g..no tylko pięć razy. Do tego g..no nie chodziło seriami, jak wypadło raz, kolejne pojawiało się po kilku latach. Ostatnie w 2000 r. Przystępujesz więc do gry, przekonany o swoich szansach.
- 2001 r. – wyciągasz g..no. Niesmak, brudne ręce i potworny zapach. Jednak znowu siadasz do gry – pewny wygranej. Takiej serii jeszcze nie było.
- 2002 r. – wybuchające g…no. Obryzguje Ci twarz, ubranie, ludzie siedzący wokół śmieją się i pokazują palcami, żona odwraca się z niesmakiem, przyjaciele stroją sobie niestosowne żarty. W tym momencie kilkadziesiąt procent ludzi uzna grę za niewartą zachodu. Nikt nie chce zostać obryzgany g…nem. Nikt nie chce stracić 1/4 rachunku. „Synku, tkwisz po szyję w g… nie. I wiesz co, do twarzy ci w tym.”
- 2003 r. – wielu jednak zostało. I wypada sztabka złota. Świetnie. Ale tych 20-30% już nie ma w grze. Płaczą. Warto było umyć się z g…na.
- 2004 r. – złota moneta.
- 2005 r. – i jeszcze raz złoto.
- 2006 r. – ponownie złota moneta.
- 2007 r. – to niewiarygodne. Trend powrócił – mamy złoto. Do stołu gry wracają przegrani, którzy wylizali rany. Przepracowali upokorzenie. Winią siebie za wstanie od stołu, przy którym, gdyby wytrwali, uzyskaliby 4 złote monety i sztabkę. W następnym roku zagrają.
- 2008 r. – przy stole z Tobą siedzi tłum. Wszyscy czekają na złoto. A tu… wybuchające g…no. Znowu wraca znany obraz, brud, smród, śmiechy, żarty. Nie chcesz przeżyć tego kolejny raz. Podobnie jak 38% rocznej straty. Wstajesz i nie wracasz. Jak 50% składu.
Co było potem? W ciągu 5 lat? 2 razy złota sztabka, 2 razy złota moneta i … brak losowania (0%). Ale w 2015, 2018 kolejne g…no. W 2022 r. choćby wybuchło. Dla Ciebie bez znaczenia, nie chcesz siedzieć przy stole.
Dodajmy nieco realizmu. Przy drugim stoliku też trwa gra. Tam obstawiają obligacje ….i każdy co roku wygrywa. Obserwujesz kątem oka. Stawką jest nie złoto, a srebro. I dochodzisz do wniosku, iż wolisz srebrną monetę niż wybuchające g….no.
Dokładnie tak, działa mechanizm giełdowy, chciwości i strachu (a także rozsądku). Giełda nie jest przewidywalna, wymyka się statystykom i logice. Raz masz złoto (+23%), a w innym roku wybuchające g…no (-38%). Praktycznie bez powodu. Świat nie zmienił się na minus o prawie 40%. Zadziałał strach. Ktoś, kto doświadcza go pierwszy raz – głupieje. Ktoś, kto działa rozsądnie – obstawia, gdy wybuchło g..no. No i drugą ręką stawia przy „srebrnym stoliku”. W razie czego, obryzgany może powiedzieć triumfalnie – zobaczcie, może i jestem cały w g…nie, ale dostałem srebrny pieniążek, którego Wy nie macie.









