Sprawa zniszczenia około 200 hektarów pszenicy w gospodarstwie braci Podkówków spod Świdnicy odbiła się szerokim echem wśród rolników. Straty przekraczające pół miliona złotych oraz całkowite wyniszczenie plantacji wskazują na zdarzenie o dużej skali, wykraczające poza typowe ryzyko produkcyjne. Właściciele gospodarstwa podkreślają, iż nie był to przypadek. Postępowanie w tej sprawie prowadzi Prokuratura Okręgowa w Świdnicy, która analizuje zebrane dowody i okoliczności zdarzenia.
Pszenica spalona na 200 ha. Straty przekraczają 500 tys. złZniszczenia objęły około 200 hektarów pszenicy, a straty oszacowano na ponad 500 tys. zł. Uprawy zostały całkowicie zniszczone – rośliny uległy spaleniu. Śledztwo prowadzone jest w kierunku zniszczenia mienia oraz szkód w świecie roślin i zwierząt, a jedną z rozważanych hipotez jest użycie środka chwastobójczego, w tym preparatu typu Roundup.
Kluczowe znaczenie mają w tej chwili badania laboratoryjne. Próbki gleby zostały przekazane do analizy w Państwowa Inspekcja Ochrony Roślin i Nasiennictwa, które mają potwierdzić lub wykluczyć obecność substancji chemicznych mogących spowodować zniszczenia.
Zniszczenia, które nie mają charakteru losowego
Skala i sposób uszkodzenia plantacji wskazują, iż nie był to efekt czynników naturalnych ani błędu agrotechnicznego. Równomierne „wypalenie” roślin sugeruje ingerencję z zewnątrz, co potwierdzają także relacje właścicieli gospodarstwa.
Materiał dowodowy i przebieg zdarzeń
Po pierwszych stratach rolnicy zdecydowali się na montaż monitoringu. Fotopułapki zarejestrowały obecność opryskiwacza pracującego na ich polach, co zbiegło się w czasie z kolejnymi zniszczeniami.
Dodatkowo pojawiły się informacje od świadka o obecności maszyny na polu. Na miejscu zastano osoby przebywające w opryskiwaczu, które nie opuściły pojazdu mimo interwencji właścicieli.
Zebrane nagrania oraz relacje świadków stanowią w tej chwili część materiału dowodowego analizowanego przez prokuraturę.
Znaczenie technologii i dokumentowania zdarzeń
Sprawa pokazuje praktyczne znaczenie monitoringu w gospodarstwach rolnych. Fotopułapki i kamery mogą stanowić najważniejszy dowód w postępowaniach, szczególnie w sytuacjach, gdy szkody nie mają naturalnego charakteru.
Coraz częściej oznacza to konieczność traktowania ochrony gospodarstwa jako elementu zarządzania ryzykiem, a nie wyłącznie kwestii produkcji.
Straty wykraczające poza aspekt finansowy
Zniszczenie plantacji tej skali oznacza nie tylko utratę przychodu. Rolnicy tracą cały cykl produkcyjny oraz poniesione wcześniej nakłady, w tym koszty materiału siewnego, nawożenia i ochrony roślin.
W analizowanym przypadku sytuację dodatkowo komplikuje fakt, iż gospodarstwo zostało niedawno przejęte, co oznacza, iż straty pojawiły się na etapie stabilizacji działalności.
Ryzyko trudne do przewidzenia i zabezpieczenia
Zdarzenia o charakterze celowego zniszczenia upraw są szczególnie trudne w zarządzaniu. Nie wynikają z pogody ani rynku, a ich skutki są natychmiastowe i często nieodwracalne.
To rodzi pytania o zakres ochrony ubezpieczeniowej, skuteczność zabezpieczeń oraz możliwości dochodzenia roszczeń w praktyce.
Kluczowe będą wyniki badań
Na obecnym etapie sprawy wyniki analiz gleby będą miały decydujące znaczenie. To one mogą potwierdzić użycie substancji chemicznych i wskazać mechanizm zniszczenia upraw.
Do czasu ich uzyskania postępowanie pozostaje w toku, a gospodarstwo ponosi konsekwencje utraty znacznej części produkcji.

1 godzina temu
![Pszenica może zdrożeć, bydło stanieć. A co z cenami nawozów i świń? [Raport 17.04.2026]](https://static.tygodnik-rolniczy.pl/images/2026/04/17/576445.webp)






