Największa polska grupa finansowa nie chce być obserwatorem pasywnej rewolucji – chce ją współtworzyć. Debiutancki ETF od TFI PZU daje w jednym instrumencie ekspozycję na 60 największych spółek z warszawskiego parkietu. To dopiero początek – do końca roku na GPW mają trafić jeszcze kolejne produkty, w tym ETF na światowe akcje.
We wtorek 17 marca na Głównym Rynku GPW rozpoczęły się notowania certyfikatów funduszu PZU ETF WIG20 TR + mWIG40 TR Portfelowy FIZ. Pod tą rozbudowaną nazwą – i pod znacznie przystępniejszym tickerem ETFPZUW20M40 – kryje się instrument, który w założeniu ma być „jednym kliknięciem” do polskiego rynku akcji.
Fundusz inwestuje w akcje spółek wchodzących w skład dwóch głównych indeksów dochodowych GPW: WIG20 TR (20 największych firm) i mWIG40 TR (40 średnich spółek). Proporcje benchmarku wynoszą 50/50. To świadoma decyzja, która odróżnia nowy produkt od tego, co oferuje konkurencja. Gdyby udział średnich spółek wynikał wyłącznie z ich kapitalizacji rynkowej, sięgałby zaledwie ok. 20 proc. szerokiego indeksu WIG. PZU postawiło na ich wyraźne przeważenie – stawiając tym samym tezę, iż potencjał segmentu mWIG40 jest niedoceniany.
Replikacja jest fizyczna, fundusz ma charakter akumulacyjny (dywidendy są reinwestowane), a animatorem rynku został DM BOŚ. Cena certyfikatu inwestycyjnego na debiut ustalona została na symboliczne 100 zł. Próg wejścia jest więc minimalny – wystarczy rachunek maklerski, w tym konto IKE lub IKZE.
Koszty? Na razie trudno narzekać
Opłata za zarządzanie wynosi 0,4 proc. rocznie – tyle samo, ile pobiera Beta ETF za swój flagowy ETFBW20TR. Nie jest to więc przełom cenowy, ale stawka i tak plasuje się w dolnych rejestrach wśród funduszy akcji polskich.
Prawdziwym smaczkiem jest jednak coś innego. Do 30 września 2026 r. TFI PZU zobowiązało się pokrywać z własnych środków pozostałe koszty funduszu wchodzące w skład wskaźnika TER. W praktyce oznacza to, iż przez pierwsze pół roku inwestor nie zapłaci nic ponad te 0,4 proc. Trudno powiedzieć, jaki będzie TER po tej dacie – ale na starcie fundusz wygląda atrakcyjnie kosztowo.
Pierwszy dzień – obroty skromne, ale to dopiero rozgrzewka
Sesja debiutowa przyniosła obroty rzędu ponad 200 tys. zł w pierwszych dwóch godzinach handlu. To rezultat umiarkowany. Dla porównania – tego samego dnia dwa ETF-y od Beta Securities (ETFBW20TR i ETFBM40TR) notowały obroty po ok. 500 tys. zł każdy. Wyciąganie daleko idących wniosków z jednego dnia nie ma sensu. Realne zainteresowanie nowym produktem pokaże się dopiero w perspektywie kilku tygodni, gdy inwestorzy oswoją się z nowym tickerem, a animator rynku ustabilizuje spready.
Sześć ETF-ów do końca roku
TFI PZU planuje w 2026 r. wprowadzić na GPW łącznie sześć funduszy ETF. Już w kwietniu ma zadebiutować PZU ETF MSCI World Portfelowy FIZ – fundusz śledzący indeks MSCI World Net Total Return, obejmujący kilkaset spółek z rynków rozwiniętych z ok. 70-procentową dominacją Stanów Zjednoczonych. istotny szczegół: produkt ma być zabezpieczony walutowo (PLN-hedged), co eliminuje ryzyko kursowe – barierę, która wielu polskich inwestorów dotychczas zniechęcała do kupowania globalnych ETF-ów. Trzeci fundusz, oparty o alternatywną klasę aktywów, pojawi się na rynku w maju. Szczegóły dotyczące pozostałych trzech nie zostały jeszcze ujawnione.
Ambicje PZU nie biorą się znikąd. Towarzystwo ma już doświadczenie z funduszami pasywnymi – rodzina funduszy indeksowych inPZU obejmuje 22 strategie, a na koniec 2025 r. zgromadziła aktywa o wartości 2 mld zł. Do replikacji indeksu MSCI World w nowym ETF-ie wykorzystany ma być algorytm decyzyjny przetestowany przy zarządzaniu funduszem inPZU Akcje Rynków Rozwiniętych. PZU nie zaczyna więc od zera – raczej przenosi sprawdzone rozwiązania na bardziej zaawansowaną i wymagającą giełdową platformę.
Konkurencja rośnie, a rynek wciąż jest głodny
Wejście PZU na rynek ETF-ów to wydarzenie, które trzeba rozpatrywać na tle szerszego trendu. Beta Securities – jedyny dotychczas krajowy dostawca ETF-ów na GPW, obecny na rynku od 2019 r. – przeżywa okres bezprecedensowego wzrostu. W całym 2025 r. napływy netto do funduszy Beta ETF wyniosły 568 mln zł, a aktywa pod zarządzaniem urosły o 113 proc. do ponad 1,5 mld zł.
Początek 2026 roku okazał się jeszcze bardziej spektakularny. W styczniu napływy sięgnęły rekordowych 314 mln zł (wzrost o ponad 850 proc. rok do roku), w lutym dołożyły kolejne 224 mln zł. Po zaledwie dwóch miesiącach tego roku napływy są więc zbliżone do wyniku całego 2025 roku. Polacy najwyraźniej masowo „polubili inwestowanie na autopilocie” – jak ujął to swego czasu portal Money.pl. Rynku wystarczy dla więcej niż jednego gracza.
Do tego dochodzi szwedzka Virtune, która pod koniec lutego wprowadziła na GPW cztery produkty ETP dające ekspozycję na kryptowaluty. A Beta ETF planuje na kwiecień kolejne debiuty – warianty lewarowany i krótki na mWIG40TR.
Dobry moment czy pech debiutanta?
Trudno nie zauważyć, iż PZU ETF startuje w niełatwym otoczeniu rynkowym. Trwająca od końca lutego wojna na Bliskim Wschodzie winduje ceny ropy powyżej 100 dol. za baryłkę, podbija oczekiwania inflacyjne i oddala perspektywę obniżek stóp procentowych – zarówno w USA, jak i w strefie euro. WIG20 od tegorocznego szczytu stracił kilka procent, a z najnowszej globalnej ankiety Bank of America wynika, iż zarządzający funduszami gromadzą rekordowe ilości gotówki i przesuwają się w stronę nastawienia niedźwiedziego.
Paradoksalnie jednak właśnie taki moment może działać na korzyść nowego produktu. Inwestor, który nie czuje się pewnie, wybierając pojedyncze spółki w niepewnych czasach, może sięgnąć po tani, zdywersyfikowany instrument obejmujący 60 firm jednocześnie. Korekty cenowe oznaczają niższe wyceny przy zakupie, a dla kogoś z horyzontem liczonym w latach – a do takiego podejścia zachęca formuła pasywnego ETF-a – dzisiejsze turbulencje mogą być nie tyle problemem, co okazją.
Jedno jest pewne: rynek ETF-ów na GPW właśnie przestał być solowym występem jednego dostawcy. A kiedy na scenę wchodzi PZU – z marką, siecią dystrybucji i ambicją sześciu debiutów w jednym roku – gra toczy się o stawkę, która jeszcze niedawno wydawała się na polskim rynku abstrakcyjna.
Źródła: PZU, GPW

2 godzin temu







