Rachunek za wojny handlowe. Nowy wideopodkast Marka Tatały

3 dni temu

Rachunek za wojny handlowe. Nowy wideopodkast Marka Tatały

Autor: Marcela Jankowska



Kto naprawdę płaci za cła? W najnowszym wideopodkaście Marek Tatała, prezes Fundacji Wolności Gospodarczej, wyjaśnia, dlaczego wojny handlowe oznaczają wyższe ceny, mniejszy wybór i większą niepewność dla firm oraz konsumentów.


Wbrew deklaracjom polityków cła obciążają przede wszystkim gospodarkę kraju, który je nakłada. To podatek płacony na granicy przez importera, a jego koszty są następnie przenoszone na kolejnych uczestników rynku. Badania pokazują, iż w 2025 roku aż 92% wzrostu ceł przełożyło się na wyższe ceny importu płacone w USA.

Dlaczego ceny rosną bardziej niż samo cło?

Cła podnoszą koszty na kolejnych etapach dystrybucji. Przykładem są amerykańskie cła na europejskie wino. Przy opłacie celnej wynoszącej 1,19 dolara za butelkę jej cena dla konsumenta wzrosła aż o 1,59 dolara. Przyczyniły się do tego wyższe marże dystrybutorów i sprzedawców.

Drożeją również produkty krajowe. Importowane surowce i komponenty zwiększają koszty produkcji, a osłabienie zagranicznej konkurencji pozwala rodzimym firmom podnosić marże. Według badań ponad jedna trzecia wpływu ceł na ceny konsumpcyjne powstaje właśnie pośrednio.

Rachunek płacą konsumenci

Według Budget Lab Uniwersytetu Yale amerykańska polityka celna ma zwiększyć koszty życia przeciętnego gospodarstwa domowego o około 1100 dolarów rocznie. Wyższe ceny zmuszają konsumentów do ograniczania zakupów i poszukiwania tańszych zamienników. Szczególnie dotyka to osób o niższych dochodach. „Wojny handlowe prowadzą politycy, ale rachunki za nie płacą zwykli ludzie” – przypomina Marek Tatała.

Czego nie widać?

Frédéric Bastiat zwracał uwagę, iż oceniając politykę gospodarczą, trzeba dostrzegać nie tylko widoczne korzyści, ale także ukryte koszty. Cła mogą chronić wybrane fabryki i miejsca pracy, ale kosztem milionów konsumentów i przedsiębiorców. Dodatkowym obciążeniem jest niepewność dotycząca przyszłych stawek celnych. Utrudnia ona planowanie, zwiększa koszty finansowania i skłania firmy do odkładania inwestycji oraz zatrudniania nowych pracowników. Cła odwetowe ograniczają również możliwości eksporterów. W rezultacie wojny handlowe mogą prowadzić do spadku eksportu, produkcji i aktywności przemysłowej.

Europa potrzebuje konkurencyjności, nie protekcjonizmu

Nie każde ograniczenie handlu jest błędem. W obszarach strategicznych, takich jak technologie wojskowe, surowce krytyczne czy infrastruktura, względy bezpieczeństwa mogą uzasadniać dodatkową ochronę. Bezpieczeństwo gospodarcze nie wymaga jednak produkowania wszystkiego we własnym kraju. Skuteczniejszym rozwiązaniem często jest dywersyfikacja dostawców i ograniczanie zależności od pojedynczych państw.

Europa powinna przede wszystkim usuwać własne bariery: nadmierne regulacje, wysokie koszty energii i ograniczenia na jednolitym rynku, a jednocześnie otwierać nowe rynki eksportowe.

„Tych, których cło chroni, łatwo pokazać palcem. Tych, którzy za tę ochronę płacą, są miliony. I bardzo często choćby nie wiedzą, iż właśnie dostali rachunek za wojnę handlową” – podsumowuje Tatała.



ZOBACZ INNE AKTUALNOŚCI

      • Populizm bije rekordy w Europie. Prawie 33 proc. poparcia
      • Polska potrzebuje imigrantów
      • Europa jest najsilniejsza wtedy, gdy usuwa bariery
Idź do oryginalnego materiału