Rachunki rosną, ale 30 lat temu bolały jeszcze bardziej. Energetyczny paradoks Polski

1 godzina temu

Przeciętne gospodarstwo domowe w Polsce w 2025 roku wydawało ponad 5,2 tys. zł rocznie na prąd i ciepło – szacuje Mzuri, opierając się na danych GUS i Eurostatu. To stawia nas na niechlubnym europejskim podium pod względem tego, jaką część domowego budżetu przeznaczamy na te wydatki. Gorzej jest tylko na Łotwie i w Czechach.


Jeszcze 10 lat temu, w 2016 roku, na ten cel przeciętna polska rodzina wydawała nieco ponad 3,5 tys. zł, a w 2006 roku – 2,7 tys. zł. To pokazuje, iż w ostatnich latach te wydatki rosły bardzo dynamicznie. A będzie tylko gorzej, bo wyższe ceny węglowodorów, węgla kamiennego, drewna opałowego i pelletu zapowiadają, iż jeszcze głębiej sięgniemy do kieszeni.

Polska na europejskim podium kosztów energii


Patrząc na tę kwestię długoterminowo, choć w ostatnich latach koszty energii elektrycznej i ciepła były wyższe, to wydatki na ten cel rosły wolniej niż przeciętne wynagrodzenie. Dziś na prąd i ogrzewanie wydajemy około 9 proc. domowego budżetu. W 1996 r. te rachunki pochłaniały około 11,5 proc. budżetu.


Na tle UE wyróżniamy się wysokim wkładem cen energii i ciepła w wydatki gospodarstw. Na pierwszym miejscu plasują się Czechy z wynikiem 9,5 proc., a na drugim Łotwa – 9,3 proc.


Mzuri tłumaczy, iż w Czechach wysoki udział wydatków jest najprawdopodobniej wynikiem cen energii elektrycznej i gazu. Są wykorzystywane jako źródło ciepła częściej niż w Polsce. Z kolei w Łotwie wyższe obciążeniem domowych budżetów może wynikać z trzech czynników. Pierwszym jest bardziej wymagający klimat, drugim – znaczny udział starszych, nieocieplonych budynków. Dochodzi do tego duża rola ciepła sieciowego. Choć odchodzi się od gazu, to przez cały czas wpływa on na ceny ogrzewania z ciepłowni. Nie bez znaczenia jest też zasobność domowych budżetów Łotyszy.

W strefie euro energia waży mniej w budżecie


Tymczasem w strefie euro tendencja była raczej odwrotna, choć mówimy o osobach, które mają wyższe średnie zarobki niż Polacy. Efekt? Na ciepło i prąd przeznaczają o około połowę mniejszą część swojego budżetu. Ale jednak w gospodarstwach strefy euro w latach 1996-2022 wydatki na ogrzewanie i energię rosną szybciej niż pensje. Jeszcze 30 lat temu przeciętny mieszkaniec strefy euro wydawał na ten cel co 20. euro, to w 2022 roku było to już co 15. euro.


Kryzys energetyczny z 2022 roku spowodował, iż Europejczycy chętniej oszczędzają energię. Utrudnienia na rynku energetycznym mogły też przyspieszyć inwestycje w termomodernizację i OZE. Zdaniem Mzuri to jeden z powodów, dla których w kolejnych latach gospodarstwa domowe wyraźnie ograniczyły zużycie energii.


Oprócz tego odnotowano łagodniejsze zimy, więc zapotrzebowanie na ogrzewanie się zmniejszyło. Rządy państw wprowadziły też działania osłonowe, a po kryzysie ceny części nośników energii znów spadły. To mogło się przyczynić do spadku udziału wydatków na energię w domowych budżetach.


Jednak dane za 2026 rok znów mogą być niekorzystne. Wszystko przez wyraźny wzrost cen nośników energii – skutek wojny z Iranem.

Bogactwo i klimat obniżają rachunek


Na drugim końcu zestawienia są kraje bogatsze lub te, gdzie ogrzewanie domów nie jest tak potrzebne. Do grona państw zamożnych można zaliczyć Szwajcarię i Luksemburg. Tam wydatki na prąd i ciepło pochłaniają około 3 proc. przeciętnych kosztów ponoszonych przez gospodarstwa domowe.


Inna sytuacja jest w Islandii. Ten kraj ma dostęp do taniej energii geotermalnej, dlatego koszty ogrzewania i prądu mają niski udział w budżecie. Węgry mają trochę niższe niż Polska zimowe zapotrzebowanie na ciepło, ale różnica bierze się głównie z niskich cen prądu i gazu. Według Mzuri powodem tego są działania osłonowe wprowadzone przez węgierski rząd. Ich zadaniem jest obniżenie kosztów dla zwykłych obywateli. Mniejszy wkład, zdaniem ekspertów, ma bardzo wysoki udział importu węglowodorów z Rosji.


Relatywnie niskie wydatki na prąd i ciepło, oscylujące wokół 3-4 proc. budżetu, są też w krajach Południowej Europy, takich jak Malta, Portugalia, Turcja, Albania, Cypr czy Gruzja. To państwa, gdzie zimy są znacznie łagodniejsze niż w krajach Środkowej Europy. Nierzadko tamtejsze domy czy bloki nie mają ocieplenia lub rozbudowanej instalacji grzewczej.




Przeczytaj także:



  • Jeden miesiąc pustostanu zabiera 8 proc. rocznych wpływów. Właściciele mają powód, by ciąć ceny

  • Ponad połowa ubogich gospodarstw nie ma własnych dochodów. Nowe dane GUS

  • Wolnego wciąż za mało. Niektórzy pracownicy sięgają po ryzykowne sposoby

Idź do oryginalnego materiału