Rajd na złoto trwa, a ten kraj będzie rozdawał w nim karty

1 miesiąc temu

Chiński popyt na złoto trwa, ponieważ klienci detaliczni, inwestorzy funduszy, traderzy kontraktów terminowych, a choćby bank centralny w dalszym ciągu traktują żółty kruszec jako magazyn wartości.

Zazwyczaj Chiny i Indie rywalizowały o tytuł największego nabywcy metali szlachetnych na świecie. W ubiegłym roku sytuacja ta uległa jednak zmianie, ponieważ chińska konsumpcja biżuterii, sztabek i monet wzrosła do rekordowego poziomu. Popyt na złotą biżuterię w Chinach wzrósł o 10 proc., podczas gdy w Indiach spadł o 6 proc. Jednocześnie chińskie inwestycje w sztabki i monety wzrosły o 28 proc.

Chiny pokochały złoto

Według Philipa Klapwijka, dyrektora zarządzającego firmy konsultingowej Precious Metals Insights Ltd. z siedzibą w Hongkongu, popyt na złoto może jeszcze wzrosnąć. W obliczu ograniczonych opcji inwestycyjnych w Chinach, przedłużający się kryzys w sektorze nieruchomości, niestabilne rynki akcji i słabnący juan sprawiają, iż pieniądze są kierowane w stronę aktywów, które są postrzegane jako bezpieczniejsze. – Ilość pieniędzy dostępnych w tych okolicznościach na aktywa takie jak złoto – a w rzeczywistości dla nowych nabywców – jest dość znaczna – uważa Klapwijk. – W Chinach nie ma zbyt wielu alternatyw. Przy kontroli wymiany walut i kontroli kapitału nie można po prostu spojrzeć na inne rynki, aby ulokować swoje pieniądze – dodaje.

Chociaż Chiny wydobywają więcej żółtego kruszcu niż jakikolwiek inny kraj, przez cały czas muszą importować go dużo, a ilości te są coraz większe. W ciągu ostatnich dwóch lat zagraniczne zakupy wyniosły łącznie ponad 2800 ton – więcej niż cały metal, który wspiera fundusze giełdowe na całym świecie, lub około jednej trzeciej zapasów utrzymywanych przez Rezerwę Federalną USA. Mimo to tempo wysyłek ostatnio przyspieszyło. Import wzrósł w okresie poprzedzającym chiński Księżycowy Nowy Rok, szczytowy sezon na prezenty, a w ciągu pierwszych trzech miesięcy roku jest o 34 proc. wyższy niż w 2023 roku.

Dodajmy, iż Ludowy Bank Chin kupuje obligacje od 17 miesięcy z rzędu, co stanowi jego najdłuższą w historii serię zakupów, ponieważ chce zdywersyfikować swoje rezerwy z dala od dolara i zabezpieczyć się przed deprecjacją waluty. Jest to najchętniej kupujący spośród wielu banków centralnych, które faworyzują złoto. Sektor skupił w ubiegłym roku niemal rekordowe ilości tego metalu szlachetnego i oczekuje się, iż w 2024 r. utrzyma zakupy na wysokim poziomie.

Apetyt rośnie

Jako główny importer, nabywcy złota w Chinach często muszą płacić prowizje w stosunku do cen międzynarodowych. Na początku miesiąca wzrosła ona do 89 USD za uncję. Średnia z ostatniego roku wynosi 35 USD, podczas gdy średnia historyczna to zaledwie 7 USD. Z pewnością wysokie ceny mogą osłabić entuzjazm wobec kruszcu, ale rynek okazuje się niezwykle odporny. Chińscy konsumenci zwykle kupowali złoto, gdy ceny spadały, co pomagało w ustanowieniu dolnej granicy dla rynku w okresach słabości. Tym razem tak nie jest, ponieważ apetyt Chin pomaga utrzymać ceny na znacznie wyższych poziomach. Z drugiej strony władze Chin, które są dość wrogo nastawione do spekulacji rynkowych, ostrzegają inwestorów, by byli ostrożni w pogoni za hossą, podczas gdy zarówno Szanghajska Giełda Złota, jak i Szanghajska Giełda Kontraktów Terminowych podniosły wymagania dotyczące depozytów zabezpieczających dla niektórych kontraktów, by stłumić nadmierne podejmowanie ryzyka.

Idź do oryginalnego materiału