Raport ISBiznes.pl: Amerykanie z Japończykami wspólnie ratują jena

1 godzina temu

Japonia i Stany Zjednoczone 31 lipca przeprowadziły skoordynowany skup jena, co jest pierwszą wspólną interwencją rynkową od 15 lat. Chodzi o uratowanie japońskiej waluty, która spadła w stosunku do dolara amerykańskiego do najniższego poziomu od 40 lat. Oba kraje oficjalnie zawiadomiły 3 sierpnia, iż „mogą podjąć dalsze działania”. Będą one miały wpływ na wszystkie najważniejsze pary walutowe.

Japonia walczy z deprecjacją jena, która bardzo zwiększyła koszty importu zwłaszcza podstawowych surowców w tym energetycznych, grożąc przyspieszeniem inflacji i wzrostem rentowności długoterminowych japońskich obligacji rządowych.

Japońskie Ministerstwo Finansów i Departament Skarbu USA działając prawdopodobnie przez Rezerwę Federalną interweniowały na rynku przez trzy dni – w czwartek, piątek i w poniedziałek. Interwencja podczas piątkowej sesji giełdowej w Nowym Jorku nastąpiła po tym, jak jen osiągnął 23 lipca kurs 163,99 do dolara amerykańskiego, co stanowi najniższy poziom od 1986 roku.

W efekcie jen zaczął być notowany po około 157 jenów za dolara, zaś euro spadło poniżej 180 jenów, co oznacza 4% umocnienie się jena. Jest to największy tygodniowy wzrost od dwóch lat.

„Wybór waluty interwencyjnej przez Departament Skarbu USA nie sygnalizuje naszym zdaniem chęci powszechnego osłabienia dolara, utrzymując operację wyłącznie w jenie” – napisali analitycy w nocie Barclays, dodając, iż interwencja nastąpiła w obliczu narastających obaw o ekspansywną politykę fiskalną premier Sanae Takaichi i sposób jej finansowania.

Premier Japonii od czasu objęcia urzędu w październiku ubiegłego roku prowadzi agresywną politykę wydatków i luzowania polityki pieniężnej, zaś japońska waluta straciła ponad 10 jenów w stosunku do dolara w związku ze spekulacjami, iż kondycja fiskalna kraju, i tak najgorsza wśród państw rozwiniętych, może ulec dalszemu pogorszeniu.

Tylko na czwartkową interwencję Japonia prawdopodobnie wydała od 6 do 7 bln jenów, banki USA wyceniają ją na 36,5 mld dolarów. Piątkowa interwencja kosztowała od 4 do 5 bln jenów, czyli następne 25,5 mld dolarów. Ile wydano w poniedziałek – nie wiadomo, ale analitycy twierdzą, iż były to kwoty „porównywalne”, co oznacza, iż Japonia do tej pory wydała około 100 mld dolarów na stabilizację jena.

Pierwsza interwencja nastąpiła przed zakończeniem posiedzenia Banku Japonii, na którym powszechnie oczekiwano pozostawienia stopy referencyjnej na niezmienionym poziomie 1,0%. Tymczasem rząd obiecał obniżyć stawkę podatku konsumpcyjnego na żywność i napoje, nie podając jednak źródeł finansowania, zaś inwestorzy przestraszyli się, iż bank centralny nie daje rady walczyć z inflacją, którą podsyca polityka rządu. Pod koniec czerwca projekt pierwszego planu polityki gospodarczej premier Takaichi został przez analityków został zinterpretowany jako próba zniechęcenia Banku Japonii do podwyżki stóp procentowych.

Jednak prezes Banku Japonii Kazuo Ueda stwierdził na konferencji prasowej po posiedzeniu, iż nastąpią kolejne podwyżki stóp procentowych z powodu rosnącego ryzyka inflacji. Ostrzegł zarazem przed negatywnymi skutkami spadku wartości jena, takimi jak wyższe ceny konsumpcyjne.

Atsushi Mimura, wiceminister finansów ds. międzynarodowych, poparł Bank na konferencji prasowej 3 sierpnia stwierdzając, iż podziela jego poglądy na temat perspektyw gospodarczych i cen. Obiecał też dostosowywanie polityki walutowej do polityki pieniężnej banku centralnego. Stwierdził też, iż skoordynowana z Amerykanami interwencja była „pełną wersją” japońsko-amerykańskiego sojuszu walutowego, podkreślając, iż oba kraje będą przez cały czas reagować „bez wahania”.

Jednak dotychczasowy efekt polityki rządowej był nie najlepszy – w zeszłym miesiącu rentowność 10-letnich japońskich obligacji skarbowych osiągnęła 2,9%, najwyższy poziom od prawie trzech dekad. Wielu inwestorów zaczęło „wychodzić” z japońskich obligacji długoterminowych, bowiem ich ceny wykazywały tendencję spadkową.

W poniedziałek minister finansów Satsuki Katayama poinformowała, iż zostały podjęte „wspólne działania ze Stanami Zjednoczonymi w celu przeciwdziałania nadmiernej zmienności i nieuporządkowanym wahaniom japońskiego jena w ostatnich miesiącach”.

„Japońskie Ministerstwo Finansów pozostaje czujne i pozostaje w ścisłym kontakcie z naszymi odpowiednikami w Departamencie Skarbu USA. Nie zawahamy się przed przeprowadzeniem kolejnej wspólnej interwencji” – dodała.

Katayamę poparł sekretarz skarbu USA Scott Bessent, stwierdzając w mediach społecznościowych, iż interwencja „zwalczyła niekontrolowane wahania kursu jena” i dodając, iż Stany Zjednoczone „nie zawahają się” przed przeprowadzeniem dalszych wspólnych z Japonią działań na rynku walutowym.

USA nie zgodziło się na interwencję na rynku walutowym z powodu zobowiązań wobec sojuszników – takie wspólne interwencje walutowe państw są zwykle zarezerwowane na sytuacje nadzwyczajne. Istotnie z taką sytuacją prawdopodobnie mamy do czynienia – analitycy zapytywani przez AP stwierdzili, iż Waszyngton obawia się wzrostu długoterminowych japońskich stóp procentowych, które mogłyby podbić stopy procentowe w USA przed jesiennymi wyborami do Kongresu.

Poprzednia interwencja japońsko-amerykańska miała na celu powstrzymanie wzrostu wartości jena po potężnym trzęsieniu ziemi i tsunami w północno-wschodniej Japonii w marcu 2011 roku, które wywołały pożar w elektrowni jądrowej Fukushima Daiichi i najgorszy jak do tej pory kryzys nuklearny od katastrofy w Czarnobylu w 1986 roku.

Władze Japonii także interweniowały na rynku walutowym między kwietniem a majem tego roku, aby powstrzymać gwałtowną deprecjację jena, co doprowadziło do spadku kursu do poziomu 155, ale efekt był krótkotrwały.

Według minister Katayamy koordynacja interwencji rynkowej między Japonią a Stanami Zjednoczonymi miała na celu powiązanie „bezpieczeństwa gospodarczego Tokio z jego niezachwianym sojuszem” z Waszyngtonem. Ujawniła też, iż od września ubiegłego roku między Japonią a Stanami Zjednoczonymi istnieje „ścisła koordynacja”, w której potwierdzono, iż interwencje powinny być zarezerwowane dla zwalczania nadmiernej zmienności, a także „nieuporządkowanej deprecjacji lub aprecjacji”.

„Władze Japonii i USA zobowiązały się do podjęcia zdecydowanych działań przeciwko niekontrolowanym posunięciom w dowolnym momencie” – powiedział Katayama.

Interwencję pokwitował po swojemu Donald Trump stwierdzając w Truth Social, iż Japonia „chciała odrobiny pomocy” i przyniesie ona korzyści gospodarcze USA.

Traderzy rynku walutowego dostrzegli też nowy, niespotykany wcześniej mechanizm tej interwencji – Stany Zjednoczone sprzedawały euro. Według informacji otrzymanych przez Reuters i Financial Times jeny za euro kupił Departament Skarbu. Jest to odwrotny do zwykłego mechanizm, bowiem normalnie w trakcie interwencji kupowano jeny za dolary. Analitycy z HSBC stwierdzili, iż jest to „bardzo nietypowy – być może bezprecedensowy – krok”.

Według nich Waszyngton chce pomóc Japonii wzmocnić jena, ale nie chce słabszego dolara, bo to skomplikowałoby wysiłki Rezerwy Federalnej na rzecz ograniczenia inflacji powyżej celu. Administracja Trumpa nie chce też słabszego dolara, bo wzrost inflacji spowodowany ogólnie jego osłabieniem może dać podzielonej Rezerwie Federalnej więcej powodów do podwyżki stóp procentowych w USA.

„Biorąc pod uwagę, iż w tej chwili inflacja w USA przekracza cel, słabszy dolar nie jest dla nich najlepszym rozwiązaniem” – powiedział Lee Hardman, starszy analityk walutowy w MUFG. Jak dodał, jest mało prawdopodobne, aby tak zorganizowała interwencja miała znaczący wpływ na euro, biorąc pod uwagę stosunkowo ograniczoną ilość europejskiej waluty posiadanej przez Stany Zjednoczone.

Co ciekawe, według najnowszych danych Stany Zjednoczone dysponują około 26 mld euro na interwencję w ramach Systemowego Rachunku Otwartego Rynku i Funduszu Stabilizacji Kursu Walutowego. Według Bloomberg Europejski Bank Centralny kontaktował się już z FED w sprawie interwencji.

„O wiele bardziej znaczące byłoby, gdyby EBC sprzedał euro/jen – ponieważ wyglądałoby to jak porozumienie walutowe między głównymi gospodarkami w celu wzmocnienia jena. Byłoby to wydarzenie o niskim prawdopodobieństwie, ale o dużym wpływie” – stwierdzili analitycy HSBC.

Jednak inni analitycy zapytywani przez AP przypominają, iż Korea Południowa skoordynowała swoje działania z Japonią sprzedając dolary i kupując wona, by z kolei wspomóc tracącą wartość koreańską walutę. Wspólne interwencje walutowe na rynku będą się wiec zdarzać prawdopodobnie „częściej niż dotychczas”.

Idź do oryginalnego materiału