
19 sierpnia amerykański dług publiczny przekroczył rekordowe 40 bln dolarów. Napędza go wzrost wydatków na obronę, programy socjalne, takie jak ubezpieczenia społeczne i Medicare oraz odsetki od rosnącego deficytu, ale przede wszystkim ciągłe obniżki podatków.
Amerykański dług publiczny rośnie w błyskawicznym tempie. Obecny poziom został odnotowany zaledwie pięć miesięcy po tym, jak Stany Zjednoczone osiągnęły rekordowy poziom długu w wysokości 39 bln dolarów w marcu. Pięć miesięcy wcześniej, w październiku, dług osiągnął 38 bln dolarów. Warto zauważyć, iż przekroczenie progu 30 bln dolarów nastąpiło w styczniu 2022 roku, co pokazuje tempo dalszego zadłużania USA. Jak podał komunikat Departamentu Skarbu, pełna kwota długu wynosi 40,5 bln dolarów, co oznacza, iż wzrosła o 30% w ciągu niecałych pięciu lat.
Analitycy zauważają, iż owe 40 bln dolarów dobrze oddaje sprzeczności w działaniu i celach obecnej administracji prezydenckiej Donalda Trumpa, w których mieści się i zwiększenie wydatków na obronność i finansowanie trwającej prawie pół roku i coraz bardziej osobistej wojny prezydenta Donalda Trumpa z Iranem oraz obniżenie cen benzyny i artykułów spożywczych.
Jak powiedział rzecznik Białego Domu Kush Desai, administracja Trumpa „skupiła się na ograniczeniu marnotrawstwa, oszustw i nadużyć w wydatkach federalnych, jednocześnie przyspieszając wzrost gospodarczy, aby relacja długu do PKB w Ameryce zmierzała we adekwatnym kierunku”. Tyle iż rzeczywistość wygląda nieco inaczej – Trump dążąc do zmobilizowania poparcia przed listopadowymi wyborami uzupełniającymi, oprócz zwiększenia wydatków na obronę, rozważa nowe obietnice dotyczące obniżek podatków. A jego podstawowe narzędzie do zmniejszania wydatków federalnych jakim miał być program Departamentu Efektywności Rządowej (Department of Government Efficiency) pod kierownictwem Elona Muska, w teorii mający ograniczać wydatki uznaniowe, w tym na kontrakty i budynki rządowe, nie przyniósł tak dużych cięć, jak przewidywały szacunki Departamentu ds. Efektywności Rządowej (DOGE).
Tymczasem ekonomiści zauważają, iż gwałtowny wzrost zadłużenia i najnowszy rekordowy kamień milowy już wpływają na budżety Amerykanów podnosząc koszty kredytów hipotecznych i leasingu pojazdów oraz maszyn, obniżając płace w firmach, które dysponują mniejszymi środkami na inwestycje oraz podnosząc ceny towarów i usług.
„Osiągnięcie tej ogromnej, okrągłej kwoty, miejmy nadzieję, będzie sygnałem ostrzegawczym dla całego Waszyngtonu. jeżeli nie opanujemy zadłużenia, codzienne wydatki w całym kraju spadną. A jeżeli chcemy poprawić nasz standard życia, dziś i dla przyszłych pokoleń, nadszedł czas, aby ustawodawcy wprowadzili nasz kraj na ścieżkę bardziej przystępnego cenowo i zrównoważonego rozwoju” – powiedział agencji AP Michael A. Peterson, dyrektor generalny Fundacji Petera G. Petersona, think tanku zajmującego się wyzwaniami fiskalnymi USA. Jak dodał, utrzymujące się nadmierne zadłużanie „wywrze presję na wzrost kosztów odsetek, co jeszcze bardziej podniesie rachunki za kredyty hipoteczne, samochodowe i karty kredytowe dla wszystkich”.
Nie jest tajemnicą, iż kolejne administracje prezydenckie wydają więcej niż pozyskują z podatków, ceł i wszelkiego typu dochodów państwa. Od kryzysu subprime po pandemię COVID-19, która sparaliżowała znaczną część gospodarki USA, rząd federalny zaciągał znaczne pożyczki, co szczególnie było widoczne w czasie pierwszej kadencji prezydenta Trumpa i za kadencji byłego prezydenta Joe Bidena. Wtedy koniecznością było ustabilizowanie gospodarki i wsparcie ożywienia gospodarczego.
W zeszłym roku Donald Trump podpisał ustawę przygotowaną przez Partię Republikańską dotyczącą obniżki podatków. Jednak zarówno dla Republikanów, jak i Demokratów politycznie toksycznymi są cięcia w opiece zdrowotnej i świadczeniach emerytalnych dla seniorów, zwłaszcza przed wyborami uzupełniającymi tzw. midterms. Dług więc narasta i będzie narastał.
Przy tym wszystkim USA podlegają ustawowemu limitowi zadłużenia, czyli limitowi federalnych pożyczek, który Kongres ma prawo ustalać, dostosowywać lub znosić. Bipartisan Policy Center szacuje, iż Stany Zjednoczone najprawdopodobniej osiągną limit zadłużenia wynoszący 41,1 bln dolarów między późną zimą a połową lata 2027 roku, co będzie wymagało ponownego głosowania Kongresu nad jego podniesieniem lub zawieszeniem.
Zwolennicy zrównoważonego budżetu ostrzegają, iż długoterminowy trend zaciągania coraz większych pożyczek i płacenia coraz wyższych odsetek zmusi Amerykanów do stawienia czoła trudniejszym wyzwaniom fiskalnym w przyszłości. Jak stwierdzają dane Organizacji Współpracy Gospodarczej i Rozwoju, sytuacja budżetowa i fiskalna Stanów Zjednoczonych jest najgorsza wśród państw rozwiniętych.
„Dług federalny już teraz podnosi koszty utrzymania i blokuje inne wydatki i inwestycje, zagrażając naszej gospodarce i długoterminowemu dobrobytowi Amerykanów. Nasza obecna trajektoria fiskalna jest ewidentnie nie do utrzymania i to jest najlepszy scenariusz. Zakłócenie w dziedzinie sztucznej inteligencji, recesja, wojna światowa lub szereg innych wydarzeń może gwałtownie zepchnąć nas z krawędzi wyzwania w pełnowymiarowy kryzys” – stwierdziła w oświadczeniu dla mediów Margaret Spellings, prezes i dyrektor generalna Bipartisan Policy Center.
Republikanie od dawna sprzeciwiają się podwyżkom podatków, które mają na celu zwiększenie dochodów, obniżka podatków, jak pisze „Le Monde”, jest dla nich „politycznym świętym Graalem”. Wielu analityków przewiduje, iż Kongres i administracja Trumpa podejmą działania tylko wtedy, gdy zmusi je do tego sytuacja na rynku finansowym.
Co ciekawe, przed samym ogłoszeniem informacji o rekordowym zadłużeniu wewnętrznym USA Sekretarz Skarbu Scott Bessent podjął nową próbę ograniczenia długoterminowych kosztów pożyczek z wieloletnich maksimów – istotnego elementu wzrostu zadłużenia. Departament Skarbu poinformował o intensyfikacji programu skupu papierów wartościowych o dłuższym terminie zapadalności, przez co spadła ich rentowność.
Niejako przy okazji analitycy z Bloomberg Economics wyciągnęli wypowiedź Bessenta sprzed roku, w której stwierdził, iż kluczowym powodem, dla którego zaangażował się w politykę, była chęć pomocy w rozwiązaniu deficytów rosnących w tempie niespotykanym w czasach poza poważnymi wojnami, pandemiami czy kryzysem na rynku pracy. Jak dotąd nie udało mu się jednak zdziałać niczego istotnego w tej kwestii, a Biuro Budżetowe Kongresu i Wall Street przewidują niewielki lub żaden postęp w nadchodzących latach w zakresie relacji deficytu do produktu krajowego brutto.
W dodatku analiza przeprowadzona przez ekonomistów Deutsche Bank pokazuje, iż działania polityczne obecnej administracji również znacząco się do wzrostu długu przyczyniły: Bessent objął urząd w 2025 roku ogłaszając cel deficytu budżetowego na poziomie około 3% PKB do końca drugiej kadencji prezydenta Donalda Trumpa, która kończy się w styczniu 2029 roku. Nie jest jasne, jak to się stanie i czy będzie to w ogóle możliwe, bowiem, według danych zebranych przez Bloomberg, wskaźnik ten w lipcu wynosił 6%.
„Jestem pewien, iż przekroczenie progów, takich jak 40 bln dolarów, zwróci uwagę na ten problem w najbliższej przyszłości. Nie stanowi to jednak magicznego progu dla dynamiki zadłużenia, a prognozy przewidywały taki wynik od jakiegoś czasu” – stwierdził Matthew Luzzetti, główny ekonomista ds. USA w Deutsche Bank w wypowiedzi dla Bloomberg. Jak dodał, wzrost rentowności amerykańskich obligacji skarbowych systematycznie zwiększa koszty obsługi rekordowego zadłużenia.
Istotnie – 12 sierpnia aukcja 30-letnich obligacji Departamentu Obrony zakończyła się ich najdroższą od ćwierćwiecza sprzedażą. Aukcja z 11 sierpnia pociągnęła za sobą najwyższy koszt finansowania obligacji od 2007 roku o tym terminie zapadalności.
Kupujący chcą wyższych rentowności, a Skarb musi coraz więcej pożyczać. Na dwa miesiące przed końcem roku fiskalnego, rządowe koszty odsetek w 2026 roku wynoszą 1,17 bln dolarów – o 15% więcej niż w analogicznym okresie rok wcześniej. To z kolei zwiększa zadłużenie, a inwestorzy w tym momencie żądają podwyżek stóp procentowych. W efekcie koszty odsetek stanowią w tej chwili trzecią co do wielkości część budżetu, po opiece zdrowotnej i ubezpieczeniach społecznych.
Ale dług publiczny to nie tylko obligacje skarbowe, tak ważne dla inwestorów, ale także i dług „wewnątrzrządowy” – który odzwierciedla takie pozycje, jak wcześniejsze nadwyżki w systemie ubezpieczeń społecznych, które zostały ulokowane w specjalnie emitowanych obligacjach skarbowych.
„Budżet federalny to wróg wewnętrzny. To największe zagrożenie dla fundamentów postępu gospodarczego, międzynarodowej pozycji gospodarczej USA i bezpieczeństwa narodowego. Jedynym powodem do optymizmu powinny być konkretne działania mające na celu ograniczenie deficytu budżetowego. Brakuje takich konkretnych działań” – stwierdził w poniedziałkowej notatce Douglas Holtz-Eakin, prezes American Action Forum i były dyrektor CBO.
„Nie da się wiecznie obniżać podatków, ciąć wydatków publicznych i mieć sprawne państwo” – spointował ironicznie francuski ekonomista Thomas Pikietty, autor bestsellerowego „Kapitału XXI wieku”.
Obecnie rząd USA zbliża się do ustawowego pułapu zadłużenia wynoszącego 41,1 bln dolarów. Ekonomiści zapytywani przez AP i Reuters twierdzą, iż osiągnięcie tego pułapu nie wywoła niczego innego jak partyjne awantury w Waszyngtonie i ewentualne porozumienie w ostatniej chwili, by zapobiec katastrofalnej w skutkach niewypłacalności USA.
Jak szacuje agencja ratingowa Fitch, pułap ten zostanie osiągnięty w połowie 2027 roku. Na razie 13 sierpnia Fitch potwierdził rating kredytowy kraju na poziomie AA+, dodając jednocześnie ostrzeżenia dotyczące obecnego trendu zadłużenia.
„Rząd nie podjął znaczących działań w celu rozwiązania problemu dużych deficytów budżetowych sektora instytucji rządowych i samorządowych. W ciągu następnej dekady presja na wydatki będzie narastać z powodu starzenia się społeczeństwa” – skomentowała w opisie ratingu agencja Fitch, dodając, iż Stany Zjednoczone będą „narażone na przyszłe wstrząsy gospodarcze” w miarę wzrostu poziomu zadłużenia.

5 godzin temu





