Kluczowym wydarzeniem dnia jest publikacja raportu z amerykańskiego rynku pracy, czyli danych Non Farm Payrolls za kwiecień. Według ankiety Reutersa ekonomiści oczekują, iż gospodarka USA dodała około 62 tys. miejsc pracy, po wzroście o 178 tys. w marcu, który był najmocniejszym wynikiem od grudnia 2024 r. Taki odczyt oznaczałby wyraźne spowolnienie tempa kreacji zatrudnienia, ale jednocześnie byłby drugim z rzędu miesiącem wzrostu liczby miejsc pracy, co nie zdarzyło się od niemal roku. Rynek pracy nie wysyłałby więc sygnału gwałtownego pogorszenia koniunktury. Stopa bezrobocia ma pozostać na poziomie 4,3%, a przeciętna płaca godzinowa prawdopodobnie wzrosła w kwietniu o 0,3% miesiąc do miesiąca, po wzroście o 0,2% w marcu. W ujęciu rocznym dynamika płac mogła przyspieszyć do 3,8% z 3,5%, co sugerowałoby, iż presja płacowa pozostaje obecna mimo wolniejszego przyrostu zatrudnienia.
Największym wsparciem dla rynku pracy pozostają prawdopodobnie ochrona zdrowia i pomoc społeczna, czyli sektory relatywnie odporne na pogorszenie cyklu gospodarczego. Zatrudnienie w przemyśle mogło ponownie wzrosnąć, co byłoby pozytywnym sygnałem dla sektora produkcyjnego, choć częściowo mogło wynikać z wcześniejszego gromadzenia zamówień w obawie przed zakłóceniami podażowymi. Słabiej mógł natomiast wyglądać sektor publiczny, gdzie oczekiwany jest dalszy spadek zatrudnienia. Bezpośredni wpływ konfliktu USA-Izrael vs. Iran na zatrudnienie może być jeszcze trudny do jednoznacznego uchwycenia w danych, choć jego konsekwencje dla cen surowców i paliw są już istotnym elementem otoczenia makroekonomicznego.
Dolar osłabia się
Oczekiwane dane powinny więc pokazać gospodarkę, która stopniowo traci impet, ale nie wchodzi w fazę gwałtownego osłabienia. Niższy przyrost zatrudnienia potwierdzałby chłodzenie aktywności, jednak stabilne bezrobocie i przez cały czas solidny wzrost płac sugerowałyby, iż sytuacja pracowników pozostaje relatywnie dobra. Dla Rezerwy Federalnej taki zestaw danych może być argumentem za ostrożnością, ponieważ rynek pracy słabnie, ale nie na tyle, aby jednoznacznie wymuszać szybkie łagodzenie polityki pieniężnej, zwłaszcza iż ceny energii pozostają ważnym źródłem ryzyka inflacyjnego.
Przed publikacją danych dolar osłabia się względem większości walut, indeks dolara (DXY) testuje okolice 97,90 pkt, a EUR/USD rośnie w okolicę 1,1760. Oznaki deeskalacji konfliktu mogłyby obniżać obawy o inflacyjny wpływ cen ropy i wspierać oczekiwania na powrót do luzowania polityki pieniężnej, co działałoby negatywnie na USD. Słaby odczyt NFP wzmacniałby tę argumentację, natomiast wynik wyraźnie powyżej konsensusu, zwłaszcza przy utrzymujących się wysokich cenach energii, mógłby ponownie ożywić bardziej „jastrzębią” dyskusję wewnątrz Fed, co mogłoby przełożyć się z powrotem na umacniającego się dolara amerykańskiego.
Źródło: Krzysztof Kamiński, OANDA TMS Brokers

2 godzin temu




