Dziś o 14:30 czasu polskiego amerykański Bureau of Labor Statistics opublikuje raport NFP za październik. Moment jest wyjątkowo napięty. Czwartkowa przecena na Wall Street, najgorsza od kwietnia 2025 roku, rozlała się w piątek na Azję. Jednocześnie Fed przygotowuje się do kolejnej podwyżki stóp procentowych. Dane z rynku pracy mogą zdecydować, czy inwestorzy zobaczą w nich argument za uspokojeniem nastrojów, czy kolejny powód do nerwowości.
Czego oczekuje rynek
Prognozy ekonomistów są skromne. Według FactSet zatrudnienie poza rolnictwem miało wzrosnąć w październiku o 65 tys. Inne ankiety wskazują na około 59 tys. Stopa bezrobocia ma się utrzymać na poziomie 4,2%. Przeciętne wynagrodzenie godzinowe ma wzrosnąć o 0,3% m/m po zaledwie 0,1% we wrześniu.
Punkt odniesienia jest słaby. We wrześniu gospodarka USA stworzyła tylko 29 tys. miejsc pracy, czyli około jednej trzeciej tego, czego oczekiwano. Dane za lipiec skorygowano w dół do spadku o 10 tys. etatów, a bezrobocie wzrosło z 4,1% do 4,2%.
Rozrzut prognoz jest jednak duży. Vanguard spodziewa się aż 120 tys. nowych miejsc pracy. EY-Parthenon szacuje około 74 tys. i wskazuje na ochronę zdrowia, edukację oraz branżę rozrywkową i hotelarską jako główne źródła wzrostu.
Sygnały z tygodnia
Dane opublikowane przed piątkiem sugerują, iż rynek pracy się stabilizuje. Według ADP sektor prywatny dodał w październiku 86 tys. miejsc pracy, nieco więcej, niż oczekiwano. Liczba nowych wniosków o zasiłek dla bezrobotnych spadła w tygodniu do 31 października do 189 tys., czyli do poziomów niewidzianych od dekad. Wtorkowy raport JOLTS pokazał natomiast większą rotację pracowników i więcej zatrudnień.
Ekonomiści przypominają, iż w 2026 roku liczby z raportu NFP trzeba czytać inaczej niż kiedyś. Ograniczenia imigracyjne i starzenie się społeczeństwa zmniejszyły tzw. próg równowagi, czyli liczbę nowych miejsc pracy potrzebną, by bezrobocie nie rosło.
„Pracodawcy mogą nie potrzebować ani jednego nowego etatu w skali całego kraju, żeby stopa bezrobocia nie rosła. Rynek pracy się kurczy” – napisała Diane Swonk, główna ekonomistka KPMG.
Słabiej wygląda strona płacowa. jeżeli prognozy się sprawdzą, wynagrodzenia będą wyższe o około 2,9% r/r. Inflacja we wrześniu wynosiła 3,7%, więc realne płace Amerykanów przez cały czas spadają.
Fed patrzy na inflację, nie na etaty
Fed we wrześniu podniósł stopy po raz pierwszy od 2023 roku, a w październiku pozostawił je w przedziale 3,75-4%. Przewodniczący Kevin Warsh podkreśla, iż rynek pracy jest zgodny z mandatem banku centralnego i iż priorytetem pozostaje sprowadzenie inflacji do 2%. Według narzędzia CME FedWatch rynek wycenia prawdopodobieństwo podwyżki 9 grudnia na około 80%.
Dlatego większość analityków nie spodziewa się, iż raport zmieni plany Fed na grudzień. Adam Schickling z Vanguard uważa, iż bardzo silne dane mogłyby jednak wpłynąć na oczekiwania na 2027 rok.
„Jeśli zobaczymy ponad 100 tys. i bezrobocie na poziomie 4,1%, spodziewałbym się reakcji rynku. Raczej nie zmieni to oczekiwań co do grudniowej podwyżki, ale prawdopodobnie zaczniemy wyceniać nieco więcej podwyżek w pierwszym kwartale 2027 roku” – powiedział.
Dla rynków dzisiejszy raport ma też znaczenie, którego nie widać w prognozach. Po tym, jak wynik wyborów połówkowych wywołał wyprzedaż spółek AI, a KOSPI i Nikkei zanotowały głębokie spadki, inwestorzy potrzebują twardych danych o kondycji gospodarki. Liczby zbliżone do konsensusu potwierdziłyby obraz stabilnego, choć „zamrożonego” rynku pracy. Wyraźne rozczarowanie w połączeniu z paniką na rynku akcji mogłoby z kolei gwałtownie ożywić dyskusję o tym, czy Fed nie zacieśnia polityki zbyt mocno. Podobnie jak przy sierpniowym raporcie NFP, duża część uwagi skupi się też na rewizjach danych z poprzednich miesięcy.

2 godzin temu






