
Rio Rio Tinto prowadzi rozmowy w sprawie przejęcia Glencore. W efekcie powstanie największa na świecie firma wydobycia i przerobu metali o wartości rynkowej 207 mld dolarów.
Miedź staje się znowu metalem niesłychanie poszukiwanym ze względu na transformację energetyczną i popyt na sztuczną inteligencję. W sektorze widoczna jest ekspansja i próby połączeń by wykorzystać popyt, jak np. fuzja Anglo American i Teck Resources, mająca na celu stworzenie istotnego gracza na rynku miedzi. Wartość rynkowa połączonej firmy przewyższyłaby australijską Grupę BHP osiągając 161 mld dolarów. Akcje BHP, największego jak do tej pory gracza w branży, zamknęły się w piątek 0,8% wyżej.
Nie ujawniono w tej chwili informacji na temat rodzaju połączenia Rio Tinto i Glencore, jakie aktywa mogłyby zostać włączone do drugiej rundy rozmów. Warto przypomnieć, iż już pod koniec 2024 roku planowano połączenie oby firm, ale umowa ta nie doszła do skutku. Wiadomo natomiast, iż firmy pracują nad wykupieniem „części lub całości” Glencore przez Rio Tinto za akcje. Nie wiadomo jednak, jeżeli transakcja dojdzie do skutku, kto miałby zarządzać połączoną firmą i jak zostanie naliczona premia za przejęcie. Rynek zaczął się już jednak zastanawiać nad efektami fuzji – akcje Glencore notowane na giełdzie w USA wzrosły o 6%, podczas gdy notowane w Australii akcje Rio Tinto Soares zakończyły sesję spadkiem o 6,3% – analitycy obawiają się, iż Rio Tinto przepłaci za Glencore. Uważa tak Tim Hillier, analityk w Allan Gray, zarządzającym funduszami i inwestorze Rio Tinto.
„Sprowadza się to do ceny, ale jeżeli będą musieli zapłacić wysoką premię, istnieje ryzyko, iż transakcja może zniszczyć część wartości dla akcjonariuszy – Rio ma silny wewnętrzny portfel projektów o wysokim wzroście. Nie jest jasne, dlaczego muszą szukać możliwości rozwoju na zewnątrz” – stwierdził Hiller.
„Rynek akcji mówi ci to, co chcesz wiedzieć. Inwestorzy nie są z tego zadowoleni. Podoba mi się koncepcja inwestowania w miedź, ale wyniki dużych firm dokonujących przejęć, a choćby fuzji, są fatalne. Widzieliśmy wiele z tych dużych fuzji, które miały miejsce w szczytowym okresie rynku i z czasem okazały się bardzo rozwadniające” – zauważył Hugh Dive, dyrektor ds. inwestycji w Atlas Funds Management, akcjonariusza Rio Tinto.
Andy Forster, starszy dyrektor ds. inwestycji w Argo Investments, akcjonariuszu Rio Tinto, stwierdził, iż transakcja będzie miała sens, o ile warunki będą odpowiednie dla obu firm.
„Największym znakiem zapytania byłaby kultura obu firm, ponieważ Glencore ma wyraźne doświadczenie w handlu, jest bardzo oportunistyczne i zorientowane na wyniki i niektóre z tych aspektów ich kultury mogłyby być korzystne dla Rio. Mam nadzieję, iż Rio zachowa dyscyplinę, ale warto rozważyć transakcje, w których obie strony mogą wydobyć wartość” – dodał.
Podobnie sądzą analitycy Jefferies, którzy zauważyli, iż „istnieje droga do znacznego wzrostu wartości dla obu stron”, dodając jednak, iż „struktura ewentualnej fuzji tych dwóch firm jest niejasna i prawdopodobnie będzie złożona”. Według brytyjskich przepisów dotyczących fuzji w tej chwili Rio Tinto ma czas do 5 lutego na złożenie formalnej oferty na Glencore lub poinformowanie o rezygnacji z jej realizacji.
Rio Tinto, największa na świecie firma wydobywcza rudy żelaza, ma kapitalizację rynkową wynoszącą około 142 mld dolarów. Glencore, jeden z największych na świecie producentów metali kolorowych, jest wyceniany na 65 mld dolarów. Obie firmy w tej chwili koncentrują się na miedzi, metalu cieszącym się dużym popytem ze względu na nowe ekologiczne inwestycje w energię oraz zapotrzebowanie na energochłonne centra danych dla sztucznej inteligencji. Już w tej chwili oczekuje się w analizach rynkowych, iż globalny popyt na miedź wzrośnie o 50% do 2040 roku. Według S&P Global bez dalszego recyklingu i wydobycia podaż spadnie o ponad 10 mln ton rocznie. Niektóre analizy przewidują choćby 67% wzrost popytu do 2040 roku.
Jednym z problemów, które fuzja musiałaby rozstrzygnąć jest los aktywów węglowych Glencore. Rio Tinto w 2018 roku sprzedało swoje ostatnie aktywa węglowe szwajcarskiej spółce zajmującej się wydobyciem i obrotem surowcami.
„Aby uzyskać poparcie australijskich akcjonariuszy węgiel musiałby zostać sprzedany” – stwierdził John Ayoub, zarządzający portfelem w Wilson Asset Management, inwestorze Rio Tinto.
Chiny, dominujący nabywca metali przemysłowych, prawdopodobnie postawią nowe bariery antymonopolowe, powiedział analityk RBC, Kaan Peker.
Co ciekawe, według informacji „Financial Times” i Bloomberga, powrót do stołu rokowań przez Rio Tinto jest osobistą inicjatywą nowego prezesa koncernu Simona Trotta, bardziej otwartego na transakcję niż jego poprzednik Jakob Stausholm, za którego rządów odrzucono ofertę Glencore pod koniec 2024 roku. Z kolei szef Glencore, Gary Nagle uważa, iż fuzja obu firm jest „najbardziej oczywistą transakcją w branży górniczej”. Jego poprzednik, Ivan Glasenberg, próbował jej dokonać przez prawie dwie dekady, jednak bez skutku.
Po raz pierwszy pomysł fuzji Rion Tinto i Glencore pojawił się przed globalnym kryzysem finansowym w 2008 roku, a następnie powrócił w 2014 roku – kiedy Rio gwałtownie odrzuciło nieformalną propozycję Glencore – i wrócił jako poważnie rozważany w 2024 roku, jednak wtedy nie udało się osiągnąć porozumienia. Teraz, jak stwierdza „Financial Times”, „po obu stronach widać klimat korzystny dla fuzji”.
Na razie Rito Tinto pod rządami Trotta, który objął stanowisko w sierpniu 2025 r., koncentruje się na sprzedaży aktywów niezwiązanych z podstawową działalnością, ale obecna runda rokowań z Glencore jest rozumiana w zarządach obu firm jako „teraz albo nigdy”. Rio Tinto ma bowiem problem z aktywami obejmującymi poszukiwanie i przerób rudy żelaza – zarząd obawia się, iż run na miedź może spowodować, iż przestaną przynosić spodziewane zwroty. Średnioterminowe prognozy dla rudy żelaza są pesymistyczne, ponieważ słabnący rynek nieruchomości w Chinach ogranicza popyt, a ogromny nowy projekt Rio w Gwinei jest gotowy zalać rynek podażą, w dużej mierze nie znajdującą nabywców.
W 2024 roku Glencore walczyło o 40% udziałów w połączonej firmie dla swoich akcjonariuszy, przy obecnych notowaniach akcji stanowiłoby to 25% premię w stosunku do akcji obu spółek. Ponadto negocjacje rozbiły się o niechęć Rio do zapłacenia wysokiej premii oraz o różnice w kulturze korporacyjnej obu firm. Teraz przy nowym prezesie australijskiego koncernu, jak stwierdza Bloomberg, „obie strony wydają się bardziej skłonne do kompromisu”, tzn. do tego, by Rio Tinto zapłaciło premię za przejęcie a Glencore otworzyło się na „pragmatyczne podejście w kwestii zarządzania”, czyli przyznanie, iż większość stanowisk w nowej firmie zostanie przejęta przez managerów z Rio.
„Wydaje się, iż obie strony chcą porozumienia. Glencore ma wiele projektów miedziowych typu brownfield i greenfield, a Rio nie, ale Rio ma doświadczenie, aby je budować i prowadzić” – powiedział George Cheveley, zarządzający portfelem w firmie zarządzającej aktywami Ninety One, który posiada akcje Glencore.
Dla Rio najważniejszym argumentem za zakupem Glencore jest miedź. Chociaż firma wydobywcza jest znaczącym graczem na rynkach od aluminium i miedzi po lit, ruda żelaza przez cały czas stanowiła ponad połowę jej zysków w najnowszym raporcie finansowym. Rio ma bowiem problem z wydobyciem i przerobem miedzi, jako iż wielka kopalnia Oyu Tolgoi w Mongolii osiąga pełną wydajność i żadnych innych projektów w tym zakresie po prostu nie ma. Z kolei Glencore w grudniu zaprezentowało nowe możliwości rozwoju wydobycia miedzi w Argentynie, Peru i Demokratycznej Republice Konga. Konkurencja też nie śpi – umowa o fuzji zawarta we wrześniu przez Anglo American i Teck Resources oraz niedawny wzrost cen miedzi do rekordowych poziomów powyżej 13 tys. dolarów za tonę powodują, iż Rio może ponieść ogromne koszty zwlekania z działaniem. Kierownictwo firmy uznało, iż jej względne uzależnienie od rudy żelaza w połączeniu z planami rozwoju Glencore, o ile uda się je zrealizować, w przypadku porzucenia projektu fuzji oznaczają długoterminowo straty.
Analitycy zaznaczają, iż choćby po osiągnięciu porozumienia połączenie byłoby bardzo skomplikowane i wymagałoby zgody wielu organów regulacyjnych w czasach wzmożonej kontroli zasobów naturalnych przez rządy, i to zarówno USA, jak w Australii czy Unii Europejskiej. Strukturę transakcji komplikują podwójne notowania Rio w Wielkiej Brytanii i Australii, a pomyślna transakcja byłaby przedmiotem kontroli organów antymonopolowych z całego świata, od Chin aż po Kanadę.
Mimo tych problemów obie firmy uzyskały już wstępną zgodę akcjonariuszy na fuzję.
„Nie naciskamy na transakcję, ale jesteśmy otwarci na wszelkie opcje, które stworzą i podkreślą wartość dla akcjonariuszy Glencore. Atrakcyjność każdej transakcji będzie zależeć nie tylko od proporcji akcjonariuszy, ale także od struktury, warunków i szczegółów transakcji” – powiedział w Bloomberg TV Justin Hance, partner w Harris Associates z siedzibą w Chicago, 11. co do wielkości akcjonariuszu Glencore.

3 godzin temu







