Rok bez załamania, ale z ryzykiem. Ebury o perspektywach na 2026

1 godzina temu

Rok 2026 nie przyniesie rynkom spokoju, ale też nie przyniesie załamania. To będzie rok „ostrożnego optymizmu” – czas zmienności, selektywności i podwyższonej czujności, ale bez scenariusza globalnego kryzysu. Tak prognozuje Matthew Ryan, szef działu analiz rynkowych Ebury, w swojej analizie perspektyw na nowy rok.


Kluczowe znaczenie będą mieć decyzje banków centralnych, kondycja dolara oraz tempo, w jakim inwestycje w sztuczną inteligencję zaczną przekładać się na realny wzrost gospodarczy.


Choć najostrzejsza faza wojen handlowych jest już za nami, ich pełny wpływ może ujawniać się jeszcze przez lata. Jak to działa? Firmy początkowo przyjęły na siebie część rosnących kosztów, zamiast od razu podnosić ceny. Konsumenci i przedsiębiorstwa z kolei dokonywali wcześniejszych zakupów (tzw. front-loading), by uniknąć wyższych ceł. To opóźniło ekonomiczny ból – ale nie wyeliminowało go. A ryzyka przez cały czas będą obecne na rynkach finansowych w 2026 roku.

Globalny wzrost odporny, ale bez euforii


Zdaniem analityków Ebury, globalny wzrost gospodarczy powinien pozostać stosunkowo solidny. W 2025 roku wiele gospodarek zaskoczyło odpornością mimo napięć handlowych, a w 2026 roku wsparciem przez cały czas będą niższe stopy procentowe, spadająca inflacja oraz stabilne rynki pracy.


Jednym z kluczowych czynników pozostaje boom na sztuczną inteligencję. Czy AI natychmiast zwiększy produktywność gospodarek? Nie. Realny przełom może zająć lata. Jednak same inwestycje w AI: w infrastrukturę, centra danych, sprzęt – mogą już w tym roku podbić wzrost PKB. Wczesne oznaki (eliminacja rutynowych zadań, lepsze zarządzanie zasobami) mogą przynieść niewielką poprawę efektywności. Najwięcej skorzystają USA i Chiny – światowi liderzy w wydatkach na AI.

Banki centralne bliżej zwrotu w jastrzębią stronę


Rok 2026 może przynieść zmianę tonu największych banków centralnych. W większości gospodarek G10 cykl obniżek stóp procentowych jest już na finiszu. Europejski Bank Centralny zakończył luzowanie. Fed i Bank Anglii mogą ograniczyć się do jednego lub dwóch cięć.


Co dalej? Zdaniem Ebury, do końca roku stopy procentowe mogą osiągnąć minima, po czym w części państw pojawi się przestrzeń do... podwyżek. To dlatego, iż inflacja bazowa jest uporczywa, zwłaszcza w usługach. Rynki pracy są wciąż relatywnie ciasne, co oznacza presję płacową. Do tego dochodzą cła i zmiany demograficzne. To wszystko może skłonić banki centralne do ostrożniejszego – lub wręcz „jastrzębiego” – podejścia. najważniejsze będzie to, czy wzrost rentowności obligacji pozostanie kontrolowany.

Dolar pod presją, mimo niepewności


Ebury pozostaje sceptyczne wobec dolara. Choć amerykańska waluta osłabiła się już w 2025 roku, analitycy widzą przestrzeń do dalszego spadku. Dlaczego? Po pierwsze, rynek pracy w USA się ochładza. Dane wskazują na sytuację „no hire, no fire” – firmy nie zatrudniają, ale też nie zwalniają. Problem w tym, iż zamrożenie zatrudnienia często poprzedza wzrost zwolnień.


Po drugie, Fed będzie przez cały czas obniżał stopy – co najmniej dwa razy w tym roku, przewiduje Ebury. Po trzecie, niepewność handlowa przez cały czas podtrzymuje premię za ryzyko na dolarze. A po czwarte...

Starcie Kevinów: kto zastąpi Powella?


W maju kończy się kadencja Jerome'a Powella na stanowisku szefa Rezerwy Federalnej. Rynki uważnie obserwują, kto go zastąpi. Według wycen na portalu Polymarket prowadzi Kevin Hassett (40 proc.), uważany za gołębiego sprzymierzeńca Trumpa. Tuż za nim Kevin Warsh (37 proc.).


Ebury nie sądzi, iż nowy prezes radykalnie zmieni trajektorię stóp procentowych – w końcu to tylko jeden głos w Komitecie. Ale sama wizja FOMC kierowanego przez sojusznika Trumpa oraz obawy o niezależność Fedu wspierają tezę o słabości dolara. jeżeli rynki zaczną wątpić w niezależność banku centralnego, może to odbić się na oczekiwaniach inflacyjnych i na notowaniach dolara.

Strefa euro liczy na impuls z Niemiec


Perspektywy dla strefy euro? Umiarkowanie pozytywne. Gospodarka wspólnego bloku radzi sobie lepiej, niż zakładano. Solidny popyt wewnętrzny równoważy cios zadany przez amerykańskie cła. Na horyzoncie majaczy wielka stymulacja.


Niemcy ogłosiły pakiet fiskalny o wartości 500 mld euro. To ogromna kwota, której pełne efekty ujawnią się stopniowo (mnożnik dla takiej stymulacji jest wysoki, ale działa z opóźnieniem). Niemcy to 25-30 proc. gospodarki UE.


Ebury spodziewa się, iż program ten stopniowo przełoży się na wzrost inwestycji, zatrudnienia i konsumpcji, co może poprawić dynamikę PKB w całej strefie euro. W połączeniu z niższymi kosztami energii i luźniejszą polityką monetarną może to przynieść pozytywne zaskoczenie po stronie wzrostu.

Wielka Brytania z ryzykiem stagnacji


Znacznie słabiej wygląda Wielka Brytania. Po dobrym początku 2025 roku gospodarka stanęła w miejscu. W III kwartale wzrost wyniósł zaledwie 0,1%, a Bank Anglii spodziewa się, iż w końcówce roku dynamika się wypłaszczyła.


Co się stało? Jesienne budżety, niepewność fiskalna i najwyższe od czasów pokoju obciążenie podatkowe. Ebury obawia się, iż wzrost podatków wypiera prywatne inwestycje, a zwiększone wydatki socjalne mają niski mnożnik – czyli słabo przekładają się na wzrost PKB. Od budżetu z 2024 roku na rynku pracy ubyło 187 tys. wakatów. To nie wróży dobrze konsumpcji.


W efekcie prognozy dla funta zostały ostatnio zrewidowane w dół. Natomiast inflacja powinna przez cały czas spadać w kierunku celu Banku Anglii.

Chiny: gospodarka Schrödingera


Chiny wchodzą w 2026 rok z mieszanymi sygnałami. Z jednej strony eksport wykazuje niezwykłą odporność: większa dywersyfikacja, eksport przez kraje trzecie, konkurencyjne ceny. To pozwoliło osiągnąć cel wzrostu PKB na poziomie „ok. 5 proc.”.


Z drugiej strony krajowy popyt jest słaby. Kryzys na rynku nieruchomości trwa, podtrzymując presję deflacyjną i osłabiając zaufanie. Bezrobocie wśród młodych jest wciąż podwyższone.


Jest potencjał stopniowego umocnienia juana wobec dolara, choć konkurencyjność eksportu będzie dla władz priorytetem. Dla Ebury najważniejsze są dwa pytania: Czy władze położą większy nacisk na wspieranie krajowego popytu, czy model oparty na eksporcie będzie przez cały czas dominować? I jak będzie przebiegać rywalizacja gospodarcza między USA a Chinami?

Rynki wschodzące z wiatrem w plecy


Waluty rynków wschodzących mogą w 2026 roku kontynuować dobrą passę. Słabszy dolar, wysokie realne stopy procentowe i poprawa perspektyw inflacyjnych sprzyjają inwestorom poszukującym wyższych stóp zwrotu.


Ebury zwraca jednak uwagę na duże zróżnicowanie emerging markets. Część gospodarek azjatyckich może skorzystać na boomie AI, ale ryzyka geopolityczne i napięcia handlowe pozostają istotnym czynnikiem niepewności.


Rok 2026 nie przyniesie rynkom upragnionego spokoju. Zamiast tego inwestorzy powinni przygotować się na okres zmian, selektywności i podwyższonej zmienności, ale bez scenariusza globalnego załamania.




Polecamy także:



  • Wzrost gospodarczy Polski. Bank Światowy podniósł prognozę

  • Stopy procentowe bez zmian. Decyzja RPP zgodna z oczekiwaniami rynku

  • Finansowe decyzje Polaków. Trzy czwarte wybiera spokój zamiast zysku

Idź do oryginalnego materiału