Rolnictwo precyzyjne w mniejszym gospodarstwie – co się opłaca, a co jest iluzją?

10 godzin temu

Czy rolnictwo precyzyjne to wyłącznie domena dużych, kilkusethektarowych gospodarstw z najnowszymi ciągnikami i systemami RTK? Badania przeprowadzone w regionach o największym rozdrobnieniu agrarnym w Polsce pokazują, iż rzeczywistość jest bardziej złożona. Okazuje się, iż mniejsze gospodarstwa również sięgają po cyfrowe narzędzia, jednak po narzędzia zupełnie inne.

Tak wynika z badania przeprowadzonego na gospodarstwach w woj. małopolskim i podkarpackim przez naukowców Szkoły Głównej Gospodarstwa Wiejskiego – Paulinę Kramarz i Henryka Runowskiego – i opublikowanego w zeszłym roku w międzynarodowym czasopiśmie Precision Agriculture. Co interesującego jeszcze znajdziemy w owym badaniu? Jak wprowadzać rolnictwo precyzyjne w małych gospodarstwach, na jaką skalę ono już funkcjonuje i jakie rozwiązania mają przyszłość na małych areałach?

Małe pola, duże wyzwania

Województwa małopolskie i podkarpackie należą do najbardziej rozdrobnionych agrarnie regionów kraju. Średnia powierzchnia gospodarstw wynosi tam zaledwie kilka hektarów, a pola są małe, nieregularne i często oddalone od siebie. Taka struktura utrudnia mechanizację, podnosi koszty i ogranicza skalę inwestycji. Jednocześnie to właśnie tam cyfrowe technologie mogłyby poprawić efektywność zarządzania zasobami, ograniczyć straty i pomóc w podejmowaniu trafniejszych decyzji produkcyjnych.

Badanie obejmujące 389 gospodarstw pokazało jednak, iż aż dwie trzecie z nich nie korzysta z żadnych narzędzi cyfrowych wspierających produkcję. To liczba, która mówi więcej niż jakiekolwiek deklaracje o cyfrowej transformacji wsi.

Nie GPS i roboty, ale aplikacja w telefonie

Najczęściej stosowane rozwiązania nie mają nic wspólnego z zaawansowanymi systemami zmiennego dawkowania czy autonomicznymi maszynami. Rolnicy najchętniej korzystają z aplikacji do rozpoznawania chorób roślin oraz prostych aplikacji wspomagających decyzje dotyczące ochrony czy nawożenia. Popularność tych narzędzi wynika z niskiego progu wejścia – wystarczy telefon i dostęp do Internetu. Część aplikacji dostępna jest bezpłatnie, co ma ogromne znaczenie w realiach małych gospodarstw.

Zaawansowane technologie, takie jak systemy rolnictwa precyzyjnego, czujniki zbierające dane w czasie rzeczywistym czy roboty polowe, pojawiały się niemal wyłącznie w większych gospodarstwach. Im większy areał, tym większe prawdopodobieństwo wdrożenia przynajmniej jednej technologii cyfrowej. Istotne znaczenie miał także wiek rolnika – osoby do 50. roku życia znacznie częściej sięgały po rozwiązania cyfrowe.

Nie zawsze koszty są barierą

Koszty inwestycji były najczęściej wskazywaną przeszkodą (56% respondentów), ale nie jedyną i nie zawsze najważniejszą. W najmniejszych gospodarstwach dominowało przekonanie, iż takie rozwiązania są po prostu niepotrzebne – tę przyczynę wskazało ponad 80% pytanych. Wielu rolników uznawało, iż przy niewielkiej skali produkcji inwestycja nie przyniesie realnych korzyści.

Jednocześnie analiza statystyczna pokazała, iż brak wiedzy oraz brak zaufania do systemów opartych na sztucznej inteligencji znacząco zwiększały prawdopodobieństwo rezygnacji z wdrożenia technologii. W praktyce oznacza to, iż problem nie sprowadza się wyłącznie do pieniędzy. Równie istotne są kompetencje cyfrowe, doświadczenie i poczucie bezpieczeństwa technologicznego.

Rolnicy, którzy już korzystali z przynajmniej jednego narzędzia cyfrowego, częściej dostrzegali także bariery infrastrukturalne, takie jak słaby zasięg Internetu na działkach czy trudne ukształtowanie terenu. To pokazuje, iż wraz z rosnącym doświadczeniem rośnie też świadomość realnych ograniczeń.

Co naprawdę ma sens w małym gospodarstwie?

Wnioski z badań są jednoznaczne: małe gospodarstwa nie są wykluczone z cyfryzacji, ale potrzebują innych narzędzi niż duże farmy towarowe. Największy potencjał mają rozwiązania niskokosztowe, modułowe i łatwe do wdrożenia. Proste aplikacje doradcze, cyfrowa ewidencja zabiegów, systemy zarządzania gospodarstwem w chmurze czy podstawowe czujniki wilgotności gleby mogą poprawić efektywność bez konieczności ponoszenia ogromnych nakładów inwestycyjnych.

Zdaniem autorów badania najważniejsze jest podejście etapowe. Zamiast inwestować w pełne systemy precyzyjne, które wymagają dużej skali produkcji, bardziej racjonalne może być stopniowe wdrażanie pojedynczych elementów cyfrowych wspierających decyzje produkcyjne. W warunkach rozdrobnienia szczególnego znaczenia nabiera również współdzielenie technologii oraz korzystanie z usług zamiast zakupu sprzętu; usługodawcy znacznie bardziej opłaca się wyposażać maszyny w rozwiązania rolnictwa precyzyjnego aniżeli rolnikowi indywidualnemu pracującemu na niewielkim areale.

Często okazuje się, iż inwestycje można rozłożyć etapami, zaczynając od rozwiązań, które gwałtownie przynoszą oszczędności lub poprawę efektywności – wtóruje autorom badania Paweł Stapf, dyrektor generalny Komputronik Biznes, firmy zajmującej się dostarczaniem doradztwa i usług IT.

Cyfrowa przepaść może się pogłębiać

Największym zagrożeniem dla obszarów o wysokim rozdrobnieniu nie jest sam brak zaawansowanych technologii, ale rosnąca luka pomiędzy gospodarstwami małymi a dużymi. jeżeli proces cyfryzacji będzie postępował wyłącznie w segmencie dużych producentów, różnice w konkurencyjności mogą się pogłębiać.

Badanie pokazują jednak, iż przy odpowiednim wsparciu edukacyjnym i dostosowaniu narzędzi do realiów małych gospodarstw cyfryzacja nie musi być luksusem. W wielu przypadkach wystarczy telefon, dostęp do wiedzy i przekonanie, iż technologia pomaga rolnikowi podejmować lepsze decyzje.

Rolnictwo precyzyjne w mniejszym gospodarstwie nie musi oznaczać satelity nad polem i robota w sadzie. Czasem zaczyna się od jednej aplikacji, która pozwala szybciej rozpoznać problem i ograniczyć stratę plonu. I to właśnie ten kierunek wydaje się dziś najbardziej realny.

Źródło: https://link.springer.com/article/10.1007/s11119-025-10244-2

Opr. mw

Idź do oryginalnego materiału