Susza nie pyta o pozwolenia, a procedury potrafią ciągnąć się miesiącami. Dlatego Zarząd Krajowej Rady Izb Rolniczych wystąpił do ministra finansów i gospodarki Andrzeja Domańskiego z wnioskiem o pilne uproszczenie przepisów dotyczących budowy zbiorników retencyjnych w gospodarstwach rolnych.
Rolnicy chcą inwestować w retencję – potrzebne zmiany przepisówChodzi o obiekty o powierzchni do 10 tys. m² i głębokości do 3 metrów – czyli takie, które w praktyce służą zabezpieczeniu wody na potrzeby konkretnego gospodarstwa, a nie wielkich inwestycji hydrotechnicznych.
Procedury jak dla dużej inwestycji, realia jak na polu
Obecnie rolnik planujący budowę zbiornika retencyjnego musi przejść przez rozbudowaną ścieżkę administracyjną. Wymagane są liczne uzgodnienia, decyzje i analizy, które generują koszty i wydłużają czas realizacji.
W praktyce wielu gospodarzy rezygnuje z inwestycji, mimo iż retencja wody staje się jednym z kluczowych elementów stabilnej produkcji rolnej. Zmiany klimatyczne, coraz dłuższe okresy bezopadowe i nierównomierne rozkłady deszczu sprawiają, iż bez magazynowania wody trudno mówić o bezpieczeństwie plonów.
Zgłoszenie zamiast pozwolenia
KRIR proponuje, aby budowa zbiorników o określonych parametrach mogła odbywać się w trybie zgłoszenia – na jasnych i uproszczonych zasadach. Oznaczałoby to:
- krótszy czas oczekiwania na rozpoczęcie prac,
- mniejsze koszty formalne,
- zachowanie kontroli administracyjnej bez nadmiernej biurokracji.
Taki model funkcjonuje już przy wielu mniejszych inwestycjach budowlanych. Samorząd rolniczy przekonuje, iż podobne podejście powinno objąć także małą retencję w gospodarstwach.
Woda z własnego zbiornika bez opłat?
Drugi postulat dotyczy zasad poboru wody. KRIR wnioskuje o wprowadzenie możliwości bezpłatnego korzystania z wody zgromadzonej w zbiorniku wybudowanym w granicach gospodarstwa, pod warunkiem iż nie jest on zasilany z naturalnego cieku wodnego.
Chodzi o sytuacje, w których rolnik gromadzi:
- wody opadowe,
- roztopowe,
- wodę z własnego systemu odwodnieniowego.
W takim przypadku – argumentuje samorząd rolniczy – nie dochodzi do ingerencji w publiczne zasoby wód płynących, a więc nie powinno być mowy o dodatkowych opłatach za wykorzystanie zasobu, który został zretencjonowany własnym staraniem i kosztem.
Mała retencja jako element bezpieczeństwa żywnościowego
Sprawa ma szerszy wymiar niż tylko uproszczenie przepisów. Rozwój małej retencji to:
- poprawa bilansu wodnego na obszarach wiejskich,
- ograniczenie skutków suszy,
- większa stabilność plonowania,
- mniejsze ryzyko strat produkcyjnych.
W dobie coraz częstszych ekstremów pogodowych zbiornik retencyjny przestaje być dodatkiem, a staje się elementem infrastruktury produkcyjnej – tak samo ważnym jak magazyn zboża czy silos.
Czas na decyzję ustawodawcy
Wniosek skierowany do ministra finansów i gospodarki otwiera drogę do ewentualnych zmian legislacyjnych. jeżeli postulaty KRIR zostaną uwzględnione, rolnicy mogą zyskać realne narzędzie do walki z suszą bez konieczności przechodzenia przez skomplikowaną machinę administracyjną.
Dla wielu gospodarstw to mogłoby oznaczać jedno: szybciej zbudowany zbiornik, więcej zatrzymanej wody i większe bezpieczeństwo produkcji w kolejnych, coraz bardziej suchych sezonach.

1 godzina temu















