Osiem miesięcy więzienia w zawieszeniu i po 10 tys. zł do zapłaty – takie kary otrzymało sześciu członków rodziny prowadzącej dużą fermę trzody chlewnej w Domaszkowicach pod Nysą. Sąd Okręgowy w Opolu utrzymał wyrok skazujący za zanieczyszczanie środowiska związane z niewłaściwym zagospodarowaniem gnojowicy. Sprawa, która przez lata wywoływała konflikt między hodowcami a mieszkańcami, zakończyła się prawomocnym rozstrzygnięciem. To istotny sygnał dla gospodarstw zajmujących się intensywną produkcją zwierzęcą.
Rolnicy skazani za wylewanie gnojowicy! Sześć osób z wyrokami, po 10 tys. zł do zapłatyOsiem miesięcy więzienia za gnojowicę. Wyrok jest prawomocny
Sprawa hodowców z Domaszkowic w województwie opolskim znalazła swój finał w sądzie drugiej instancji. Sąd Okręgowy w Opolu utrzymał w mocy rozstrzygnięcie dotyczące odpowiedzialności karnej sześciu członków rodziny prowadzącej fermę trzody chlewnej.
Każdemu z oskarżonych wymierzono:
- 8 miesięcy więzienia z warunkowym zawieszeniem wykonania kary na rok,
- 10 tys. zł nawiązki na rzecz Narodowego Funduszu Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej.
Łącznie daje to 60 tys. zł nawiązek.
Sąd drugiej instancji uchylił jedynie obowiązek publikacji wyroku w lokalnej prasie.
Co istotne, hodowcy nie zostali skazani za samo prowadzenie produkcji trzody chlewnej ani za zwykły zapach towarzyszący działalności rolniczej. Podstawą odpowiedzialności karnej było stwierdzone przez sąd zanieczyszczanie środowiska, związane przede wszystkim z nadmiernym i nieprawidłowym odprowadzaniem gnojowicy.
Około 8 tysięcy świń i ogromne ilości gnojowicy
Sprawa dotyczy gospodarstwa, w którym w latach 2020–2023 utrzymywano około 8 tys. świń w systemie bezściółkowym.
Produkcję prowadzono w obiektach należących wcześniej do rolniczej spółdzielni produkcyjnej. Budynki zostały formalnie podzielone pomiędzy członków rodziny.
Według ustaleń śledczych taki podział miał pozwalać na uniknięcie części obowiązków środowiskowych dotyczących dużych instalacji hodowlanych.
Problemem okazała się jednak przede wszystkim gospodarka nawozami naturalnymi.
Ilość powstającej gnojowicy była tak duża, iż – zgodnie z ustaleniami sądu – przekraczała możliwości jej prawidłowego wykorzystania na gruntach rolnych.
Gnojowicę rozlewano na pola w nadmiernych ilościach, również podczas opadów deszczu, po deszczu oraz na zamarzniętą ziemię. W takich warunkach nieczystości spływały poza nawożone działki.
Gnojowica trafiała do rowów, lasów i cieków wodnych
Z ustaleń postępowania wynika, iż nieprawidłowości nie ograniczały się do przekraczania dopuszczalnych terminów nawożenia.
Gnojowica miała trafiać również do przydrożnych rowów, lasów, na drogi, a choćby do kanalizacji deszczowej.
Wskutek nadmiernej aplikacji na polach tworzyły się rozlewiska, a nieczystości przedostawały się do wód powierzchniowych.
Badania próbek gleby wykazały obecność bakterii z grupy coli oraz jaj pasożytów jelitowych.
Sąd uznał, iż sposób postępowania z gnojowicą powodował zagrożenie dla jakości wody, powietrza i powierzchni ziemi, a także dla zdrowia okolicznych mieszkańców.
Mieszkańcy skarżyli się na smród. Wpłynęło 47 zgłoszeń
Konflikt wokół fermy trwał przez kilka lat. Mieszkańcy sąsiednich miejscowości skarżyli się przede wszystkim na intensywne i długotrwałe uciążliwości zapachowe.
Tylko latem 2021 roku do lokalnych władz wpłynęło 47 zgłoszeń dotyczących odorów związanych z działalnością hodowlaną i wylewaniem gnojowicy.
W postępowaniu analizowano również wpływ emisji amoniaku i siarkowodoru na zdrowie ludzi.
Biegli wskazywali, iż substancje te mogą powodować podrażnienia oczu i dróg oddechowych, kaszel oraz inne dolegliwości. Długotrwała uciążliwość zapachowa może także negatywnie wpływać na samopoczucie mieszkańców.
To właśnie skala i charakter oddziaływania fermy na otoczenie miały istotne znaczenie dla oceny sprawy przez sąd.
Hodowcy nie zgadzali się z zarzutami
Sprawa od początku budziła emocje, a stanowiska stron były rozbieżne.
Obrona kwestionowała część ustaleń dotyczących zanieczyszczenia środowiska i odpowiedzialności poszczególnych członków rodziny. Wskazywała m.in. na brak badań zapachowych oraz wcześniejsze rozstrzygnięcia organów kontrolnych.
Sąd nie podzielił jednak argumentacji prowadzącej do uniewinnienia oskarżonych.
Choć wyrok jest prawomocny, hodowcy zapowiadali dalsze działania prawne, w tym wniesienie kasacji.
Czy za zapach z chlewni można trafić do więzienia?
Przypadek z Domaszkowic może budzić obawy wśród hodowców, zwłaszcza iż konflikty dotyczące zapachów pochodzących z gospodarstw coraz częściej pojawiają się na terenach wiejskich.
Trzeba jednak wyraźnie rozróżnić dwie kwestie.
Samo stosowanie gnojowicy jako nawozu naturalnego jest legalnym elementem produkcji rolniczej. Nie oznacza to jednak dowolności w zakresie terminów, dawek i warunków jej aplikacji.
W opisywanej sprawie podstawą skazania był art. 182 § 1 Kodeksu karnego, dotyczący zanieczyszczania środowiska w sposób mogący stwarzać określone ustawą zagrożenia.
Wyrok nie oznacza więc, iż każdy rolnik, którego działalność powoduje nieprzyjemne zapachy, automatycznie ponosi odpowiedzialność karną.
Ważny sygnał dla hodowców trzody chlewnej
Sprawa spod Nysy pokazuje, jak poważne konsekwencje może mieć nieprawidłowe zagospodarowanie nawozów naturalnych, szczególnie w gospodarstwach prowadzących produkcję zwierzęcą na dużą skalę.
Dla hodowców istotne znaczenie ma nie tylko przestrzeganie terminów nawożenia, ale również dostosowanie ilości stosowanej gnojowicy do potrzeb upraw, warunków glebowych oraz obowiązujących limitów.
Nie wolno stosować nawozów naturalnych w sposób prowadzący do zanieczyszczenia wód, a nawożenie na glebach zamarzniętych, zalanych lub pokrytych śniegiem podlega ustawowym ograniczeniom.
Wyrok z Domaszkowic pokazuje również, iż skargi mieszkańców mogą prowadzić nie tylko do kontroli administracyjnych, ale także do postępowania karnego, o ile zgromadzone dowody wskazują na przestępstwo przeciwko środowisku.
Najważniejszy wniosek z tej sprawy jest jednoznaczny: nie chodzi o karanie rolników za samą hodowlę świń, ale o odpowiedzialność za sposób prowadzenia produkcji i zagospodarowania powstających nieczystości.
Dla gospodarstw utrzymujących duże stada prawidłowa gospodarka gnojowicą staje się więc nie tylko kwestią agrotechniki i ochrony środowiska, ale również odpowiedzialności prawnej.

1 godzina temu
















