Rolnicy wciąż kręcą się w spirali długów. W skrajnych przypadkach spłata zajmuje choćby 1200 dni

2 godzin temu

Na koniec 2025 roku liczba rolników-przedsiębiorców wpisanych do KRD spadła o blisko 6 proc. w porównaniu z sytuacją z 31 grudnia 2024 roku. W analizowanym okresie całkowite zadłużenie rolnictwa zmalało w skali roku o przeszło 5 proc., ale w kilku województwach wzrosło. Z kolei średni dług powiększył się o 0,6 proc. w ujęciu rocznym. Wyniósł on ponad 67,5 tys. zł. Statystyczny rolnik-przedsiębiorca z tego rejestru zalegał ze spłatą zobowiązań 707 dni. Patrząc na dane z poszczególnych województw, widać, iż w dwóch z nich przekroczono barierę 1000 dni.


Według danych KRD, na koniec 2025 roku w tym rejestrze znajdowało się 3415 rolników-przedsiębiorców (z Działu 01 PKD – A rolnictwo, leśnictwo, łowiectwo i rybactwo). To o 5,8 proc. mniej niż rok wcześniej, kiedy było ich wpisanych 3625.

Zamykają JDG, ale kontynuują działalność


– Spadek liczby rolników-przedsiębiorców w rejestrze nie oznacza automatycznie poprawy sytuacji finansowej w tej branży. Z rozmów z wierzycielami wynika, iż wielu rolników zamyka lub zawiesza zarejestrowaną jednoosobową działalność – na NIP, ale przez cały czas prowadzi gospodarstwo rolne jako osoba fizyczna i zaciąga zobowiązania na PESEL, czego w tych statystykach już nie widać – komentuje Katarzyna Wuczkowska, ekspertka od rolnictwa z Krajowego Rejestru Długów (KRD).


W opinii radcy prawnego i doradcy restrukturyzacyjnego Adriana Parola, to stanowisko jest dość częstą praktyką na rynku. Do tego ekspert dodaje, iż taka postawa świadczy o narastających problemach w tej branży. Ponadto wskazuje na to, iż jest to swego rodzaju chęć pewnej ucieczki od tych problemów. I to gwałtownie w tym sektorze może się nie zmienić.


– Rolnicy są rzadziej niż inne branże wpisywani do rejestru przez wierzycieli. Branża jest hermetyczna, często rozlicza się barterowo, czyli towar za zboże. Wpis do rejestru dłużników traktowany jest jako ostateczność, którą wielu dostawców w rolnictwie stara się odwlekać, żeby nie stracić wieloletniego klienta. W efekcie dane o rolnikach-przedsiębiorcach pokazują raczej wierzchołek góry lodowej niż pełen obraz problemów finansowych na wsi. Faktyczna skala zadłużenia części gospodarstw może być wyższa, niż wskazują na to dane – dodaje Katarzyna Wuczkowska.

Rolnicy zmniejszyli zaległe zobowiązania


Na koniec ubiegłego roku całkowite zadłużenie rolników-przedsiębiorców wpisanych do KRD wyniosło 230,5 mln zł. To o 5,2 proc. mniej niż rok wcześniej, kiedy kwota ta była na poziomie 243,2 mln zł.


– W mojej ocenie, ten wynik o niczym nie świadczy, choć jest to pozytywny sygnał. Znając specyfikę tej branży, można powiedzieć, iż te dane nie do końca mogą oddawać obraz realnej sytuacji. Powodów oczywiście jest kilka, a temat jest bardzo złożony. Natomiast tego sygnału nie należy interpretować jako jednoznacznego dowodu polepszenia sytuacji finansowej rolnictwa. najważniejsze będzie to, czy w kolejnych kwartałach poprawie ulegną fundamenty ekonomiczne gospodarstw – przede wszystkim relacja cen sprzedaży do kosztów produkcji oraz stabilność przychodów – twierdzi mec. Adrian Parol.


W wybranych województwach widać wzrost rok do roku kwoty zadłużenia. Taka sytuacja dotyczy lubelskiego (z 14,3 mln zł do 18,4 mln zł), lubuskiego (z 6,4 mln zł do 8,7 mln zł), małopolskiego (z 5,5 mln zł do 6,6 mln zł), podlaskiego (z 13,7 mln zł do 14,2 mln zł), pomorskiego (z 11,7 mln zł do 12,3 mln zł), a także śląskiego (z 7,7 mln zł do 7,8 mln zł).


– W regionach typowo rolniczych, gdzie jest po prostu więcej gospodarstw, np. w Polsce wschodniej i północno-wschodniej, naturalnie rośnie też łączna kwota zadłużenia. Im większy udział rolnictwa w lokalnej gospodarce, tym większa ekspozycja na wahania cen, koszty nawozów, paliwa czy energii. Wzrost może wynikać zarówno z przybywania nowych dłużników, jak i z pogłębiania się zadłużenia dotychczasowych dłużników, którzy w trudniejszych latach ratują płynność kredytem lub leasingiem. Jednocześnie w innych regionach część długów jest spłacana lub strukturyzowana, co obniża łączne zadłużenie – analizuje Katarzyna Wuczkowska.




Polecamy również: Od antylop po puchar Libertadores. DHL o nietypowych operacjach logistycznych






Z końcem 2025 roku średnie zadłużenie rolnika-przedsiębiorcy wpisanego do KRD wyniosło 67 503 zł. To o 0,6 proc. więcej niż rok wcześniej, kiedy odnotowano wynik 67 083 zł. Według mec. Adriana Parola, wzrost średniego zadłużenia należy interpretować jako stabilizację przy lekkiej koncentracji długu, a nie jako pogorszenie sytuacji całego sektora. Natomiast niepojące jest na pewno to, iż od dłuższego czasu ta kwota nie spada.


– Dla codziennej działalności gospodarstwa takie zadłużenie oznacza konieczność bardzo rygorystycznego zarządzania płynnością. Rolnik często ma długie cykle rozliczeń – zakup środków produkcji z odległym terminem płatności, sprzedaż plonu dopiero po żniwach. Jednoczesne comiesięczne obciążenie kredytami, leasingami i wzrostem kosztów mediów zwiększa ryzyko opóźnień w płatnościach – dodaje ekspertka KRD.

Długi przeterminowane o dwa lata


Na koniec zeszłego roku statystyczny rolnik-przedsiębiorca wpisany do tego rejestru zalegał ze spłatą zobowiązań 707 dni. Patrząc na dane z poszczególnych województw, widać, iż w dwóch z nich przekroczono bariera 1000 dni. Mowa tu o opolskim – 1200 dni, a także świętokrzyskim – 1005. Na końcu zestawienia rekordzistów zadłużenia rolnictwa znajduje się małopolskie – 603 dni.


Bardzo długie przeciętne opóźnienie pokazuje, iż rolnicy często funkcjonują w modelu długotrwałego odkładania płatności, który jest niejako wpisany w specyfikę branży. Mam na myśli kontrakty sezonowe, barter – towar za zboże, długie terminy rozliczeń oraz dużą tolerancję wierzycieli na opóźnienia. Niemniej taka praktyka nie oznacza, iż to nie jest problem. 2-3 lata przeterminowania to oznaka poważnych problemów z regulowaniem należności – stwierdza ekspertka KRD.


W ocenie mec. Adriana Parola, na podstawie tych danych można przypuszczać, iż część rolników ma duże problemy z terminowym regulowaniem należności. Ale co ważniejsze, w takim stanie rzeczy ewidentnie maleje szansa na spłatę tych długów. Realne staje się również wpadanie w tzw. pętlę zadłużenia, a to już jest niestety poważna zapowiedź fali bankructw.


– Uniwersalna zasada, niezależna od branży, mówi jasno. Im szybciej upomnisz się o spłatę długu, tym większe masz zanse na to, iż otrzymasz pieniądze. Długi dwuletnie lub trzyletnie uważa się za mocno zagrożone. Natomiast ten długi okres przeterminowania długu wpisanego do rejestru długów jest często konsekwencją specyfiki tej branży i relacji wierzyciel-dłużnik, tzn. sięganie po bardziej zdecydowane działania windykacyjne, po kilku, kilkunastu miesiącach po upływie terminu zapłaty – podsumowuje Katarzyna Wuczkowska z KRD.




Przeczytaj także:



  • Sytuacja finansowa rolnictwa. Spadek cen skupu i długi ciągną ich w dół

  • Allegro ogranicza konkurencję? UOKiK przeszukał siedziby spółki

  • Depresja kosztuje gospodarkę bilion dolarów rocznie. Wciąż bagatelizujemy skalę problemu

Idź do oryginalnego materiału