Rolnik z Gliwic nie odpuszcza. Drogowcy kładą asfalt drugi raz, a on zapowiada niespodziankę

1 godzina temu
Zdjęcie: Rolnik z Gliwic nie odpuszcza. Drogowcy kładą asfalt drugi raz, a on zapowiada niespodziankę


Na ul. Rybackiej w Gliwicach ponownie pracuje ciężki sprzęt. Jak informuje „Fakt”, w środę 21 października drogowcy zaczęli zdejmować nawierzchnię z odcinka, na którym 7 sierpnia rolnik Józef Magiera puścił pług po świeżo wylanym asfalcie. Sam rolnik zapowiada, iż na nową drogę nie pozwoli.

Frezowanie całej Rybackiej, nowy asfalt w piątek

Według relacji „Faktu” ekipy zerwały nie tylko fragment zaorany przez rolnika, ale całą warstwę bitumiczną na tej ulicy. Rzeczniczka Zarządu Dróg Miejskich w Gliwicach, Jadwiga Jagiełło-Stiborska, wyjaśniła gazecie, iż prace ruszyły po decyzji Powiatowego Inspektoratu Nadzoru Budowlanego, która dała zielone światło dla wykonawcy. Nowy asfalt ma trafić na drogę w piątek, a do końca tygodnia ulica powinna być gotowa.

Rzeczniczka podkreśliła, iż teren należy do miasta, a roboty prowadzone są w granicach pasa drogowego. Z placu budowy zniknął też słupek gazowy, który wcześniej stał na środku asfaltowanego odcinka. Gazownia go usunęła, a tabliczki przeniesiono na ogrodzenia posesji, za zgodą mieszkańców.

Rolnik: „jutro robimy coś, czego się nie spodziewają”

Na Rybackiej pojawił się również Józef Magiera. Jak zacytował go „Fakt”, w rozmowie z gazetą oświadczył, iż asfaltu w tym miejscu na pewno nie będzie. Na pytanie o powód odpowiedział enigmatycznie, iż następnego dnia „robimy coś, czego oni się nie spodziewają”. Nie ujawnił, co ma na myśli. Według gazety teren pilnowały straż miejska i policja.

O co toczy się spór o grunt

Spór dotyczy własności ziemi pod drogą. Zdaniem 60-letniego rolnika asfalt wylano na jego gruncie. Urzędnicy twierdzą natomiast, iż działka należy do miasta, które przejęło ją zgodnie z prawem 25 lat temu.

Od 7 sierpnia sprawą zajmuje się prokuratura, która prowadzi śledztwo w sprawie zniszczenia mienia o wartości szacowanej na 180 tys. zł. Magiera trafił początkowo do aresztu, po tygodniu zastąpiono go dozorem, a ten sąd uchylił 1 października.

Mieszkańcy czekają na równą drogę, koszt nieznany

Według „Faktu” najbardziej konflikt odczuli mieszkańcy, którzy od sierpnia mieli utrudniony dojazd do domów. Zapytani przez gazetę, wyrażali nadzieję, iż tym razem obejdzie się bez kolejnych zwrotów akcji i wreszcie pojadą po równej nawierzchni.

Łączny koszt robót nie pozostało znany. ZDM rozliczy się z wykonawcą po zakończeniu prac, pomiarach i odbiorach, a wtedy poda pełną kwotę. Rzeczniczka dodała, iż ewentualne dochodzenie należności za zniszczenie poprzedniej nawierzchni to osobna sprawa.

źródło: fakt

Idź do oryginalnego materiału