Rolniku, czy kupisz robota od John Deere’a?

3 godzin temu

Koncern John Deere otwiera właśnie nowy rozdział w swojej historii. I nie, tym razem nie chodzi o kolejny model ciągnika ani o jeszcze większy opryskiwacz z autopilotem. Sprawa jest znacznie ciekawsza – a dla niektórych może choćby lekko niepokojąca. Choć do końca nie wiadomo.

Na pierwszy rzut oka nie wygląda to na nową maszynę rolniczą. Ale kto wie? Może roboty humanoidalne już niedługo zastąpią pracowników polowych? Tak przynajmniej sugerują ruchy inwestycyjne zielono-żółtego giganta.

John Deere patrzy dalej niż maska silnika

Producent znany z technologicznej przewagi w dziedzinie autonomicznych maszyn rolniczych i cyfrowego łączenia sprzętu w sieć nie zwalnia tempa. Na początku stycznia firma zaprezentowała swoje możliwości podczas targów Consumer Electronics Show 2026 w Las Vegas.

Były autonomiczne maszyny, była elektronika, była wizja rolnictwa bez operatora w kabinie. Nowych ciągników nie pokazano. Ale pokazano coś znacznie bardziej przyszłościowego – kierunek. I ten kierunek prowadzi do… robotów, które wyglądają jak ludzie.

Humanoidy zamiast sezonowych pracowników?

Grupa Deere wzięła udział w rundzie finansowania amerykańskiej firmy Apptronik. Co ciekawe, obok takich marek jak Google czy Mercedes-Benz.

Apptronik to firma wywodząca się z Uniwersytetu Teksańskiego w Austin. Zatrudnia około 300 osób i zajmuje się badaniami oraz rozwojem humanoidalnych robotów opartych na sztucznej inteligencji. Humanoidalnych, czyli takich, które wyglądają i poruszają się jak ludzie. Mają ręce, nogi, sylwetkę przypominającą człowieka i potrafią wykonywać zadania wymagające ludzkiej zręczności.

Pierwszy model firmy nosi nazwę Apollo. Został zaprojektowany do ciężkich prac fizycznych. Może pracować w logistyce, produkcji czy ochronie zdrowia – wszędzie tam, gdzie dotąd potrzeba było człowieka z siłą mięśni i odrobiną sprytu. Brzmi znajomo? Bo przecież w gospodarstwie też takich zadań nie brakuje.

Prawie miliard dolarów na rozwój

To pierwsza inwestycja John Deere w Apptronik. Kwoty nie ujawniono, ale wiadomo, iż łącznie firma pozyskała już 520 milionów dolarów, a wraz z wcześniejszą rundą finansowania w 2025 roku – niemal miliard dolarów na rozwój projektów i wdrożenia.

To już nie jest studencki eksperyment w garażu. To poważny kierunek rozwoju technologii.

Czy humanoid stanie przy prasie i w oborze?

Na razie John Deere nie zdradza, czy planuje wykorzystać humanoidalne roboty bezpośrednio w rolnictwie. Oficjalnie cisza. Ale sama decyzja o inwestycji w firmę robotyczną może wskazywać, iż koncern wierzy w długoterminową koncepcję automatyzacji prac – również tych rolniczych – przy użyciu robotów.

Bo jeżeli masz już autonomiczne ciągniki, kombajny sterowane satelitą i maszyny podłączone do chmury, to kolejnym krokiem może być robot, który:

  • załaduje skrzynki z warzywami,
  • wymieni zużytą część,
  • posprząta w magazynie,
  • a może kiedyś choćby podepnie maszynę do ciągnika.

Braki kadrowe na wsi są faktem. Coraz trudniej o pracowników sezonowych, a koszty pracy rosną. jeżeli więc robot humanoidalny będzie w stanie pracować 24 godziny na dobę, nie chorować i nie brać urlopu – ktoś w centrali John Deere’a z pewnością to przeliczył.

Rolnictwo przyszłości – bez ludzi?

Spokojnie. Na razie nikt nie mówi o wyrzucaniu rolnika z własnego podwórka. Ale widać wyraźnie, iż świat idzie w stronę coraz większej automatyzacji. Jeszcze niedawno autonomiczny ciągnik wydawał się futurystyczną ciekawostką. Dziś to realna oferta.

Czy za kilka lat na podwórku obok opryskiwacza stanie humanoid w zielonej kamizelce z jeleniem na piersi? Nie wiadomo.

Ale jedno jest pewne – John Deere inwestuje w przyszłość, która może wyglądać bardziej jak film science fiction niż katalog maszyn rolniczych. A jeżeli kiedyś robot zapyta nas o instrukcję obsługi pługa, to znaczy, iż ta przyszłość właśnie zaparkowała pod stodołą.

Pozostaje pytanie: Czy już niedługo będziemy kupować także roboty John Deere?

Idź do oryginalnego materiału