Ceny ropy naftowej spadają w poniedziałek o ponad 5 proc. po decyzji Donalda Trumpa o wstrzymaniu planowanych uderzeń na Iran. Inwestorzy redukują premię za ryzyko geopolityczne, licząc na wznowienie negocjacji. Do trwałego uspokojenia rynku wciąż jednak daleko – nie ma ostatecznego porozumienia, a żegluga przez cieśninę Ormuz pozostaje poważnie zakłócona.
W poniedziałek rano, 3 sierpnia, aktywny wrześniowy kontrakt na amerykańską ropę WTI kosztował około 79,5-79,7 dolara za baryłkę, tracąc niemal 6 proc. Październikowe kontrakty na Brent wyceniano natomiast na około 83,3-83,4 dolara, czyli ponad 5 proc. poniżej poprzedniego zamknięcia.
Niewielkie różnice pomiędzy notowaniami poszczególnych serwisów wynikają m.in. z czasu aktualizacji oraz wyboru serii kontraktów terminowych. Kierunek pozostaje jednak jednoznaczny: rynek gwałtownie usuwa część premii za ryzyko, która narosła w ostatnich dniach w związku z możliwością kolejnego, szeroko zakrojonego ataku USA na Iran.
Trump wstrzymuje atak i zapowiada rozmowy
Bezpośrednim impulsem do wyprzedaży była deklaracja prezydenta USA. Donald Trump poinformował, iż odwołał planowane uderzenia na Iran i chce dać szansę negocjacjom, które mają rozpocząć się w poniedziałek po południu. Według amerykańskiego przywódcy o powstrzymanie ataku zabiegały Arabia Saudyjska, Zjednoczone Emiraty Arabskie, Katar, a także przedstawiciele Iranu.
Trump przekonuje, iż przygotowywane porozumienie miałoby obejmować zarówno zasady funkcjonowania cieśniny Ormuz, jak i irański program nuklearny. Szczegóły rozmów – w tym ich uczestnicy i miejsce – nie zostały jednak ujawnione.
Teheran studzi optymizm. Irańska agencja Mehr, powołując się na przedstawicieli wojskowych, zaprzeczyła, jakoby Iran prosił Stany Zjednoczone o odwołanie nalotów. Irańskie władze podkreślają również, iż nie uzgodniono powrotu do zasad żeglugi obowiązujących przed rozpoczęciem wojny. Rozmowy dotyczące cieśniny mają być prowadzone przede wszystkim z Omanem.
Cieśnina Ormuz pozostaje najważniejszym ryzykiem
Reakcja rynku pokazuje, iż inwestorzy uznali odsunięcie ataku za istotne ograniczenie ryzyka. Nie oznacza to jednak, iż problem podaży został rozwiązany. najważniejsze pozostaje przywrócenie bezpiecznej i regularnej żeglugi przez cieśninę Ormuz.
Przed rozpoczęciem konfliktu szlakiem tym transportowano około jednej piątej światowego zużycia ropy i produktów naftowych. Według Międzynarodowej Agencji Energetycznej eksport ropy z państw Zatoki wyraźnie odbudował się w czerwcu, osiągając 16,1 mln baryłek dziennie, ale przez cały czas pozostawał znacznie poniżej przedwojennego poziomu około 24 mln baryłek dziennie.
IEA ocenia, iż światowy rynek może pod koniec roku powrócić do nadwyżki podaży. Prognoza ta jest jednak uzależniona od stopniowej normalizacji ruchu tankowców, ponownego uruchamiania wydobycia oraz wznowienia dostaw paliw z rafinerii w regionie. Bez trwałego porozumienia ceny pozostaną podatne na gwałtowne zmiany po każdej informacji militarnej lub dyplomatycznej.
OPEC+ dokłada kolejny sygnał podażowy
Presję na ceny zwiększyła również niedzielna decyzja siedmiu państw OPEC+. Arabia Saudyjska, Rosja, Irak, Kuwejt, Kazachstan, Algieria i Oman uzgodniły podniesienie limitów produkcyjnych od września łącznie o 188 tys. baryłek dziennie.
Jest to kolejny etap wycofywania dobrowolnych ograniczeń podaży wprowadzonych w 2023 roku. Na razie chodzi jednak przede wszystkim o zmianę nominalnych limitów. Faktyczny wzrost eksportu będzie zależał od stanu infrastruktury, możliwości wydobywczych oraz drożności szlaków transportowych. OPEC+ zapowiedział, iż ponownie oceni sytuację 6 września.
Ulga na rynku, ale nie koniec zmienności
Poniedziałkowa przecena jest przede wszystkim reakcją na odsunięcie najbardziej pesymistycznego scenariusza – rozległego ataku na Iran i możliwego odwetu wymierzonego w infrastrukturę energetyczną państw Zatoki Perskiej. Rynek nie wycenia jeszcze jednak trwałego pokoju.
Jeżeli rozmowy doprowadzą do bezpiecznego otwarcia cieśniny Ormuz, wzrost eksportu z regionu oraz wyższe limity OPEC+ mogą sprowadzać ceny ropy niżej. Fiasko negocjacji lub ponowna eskalacja gwałtownie odbudowałyby premię geopolityczną. W najbliższych dniach notowania pozostaną więc zakładnikiem komunikatów z Waszyngtonu, Teheranu i stolic państw Zatoki.
Źródła: CNBC, IEA

1 godzina temu







