Notowania ropy utrzymują się w pobliżu najwyższych poziomów od tygodnia, choć niespodziewanie silny wzrost amerykańskich zapasów powstrzymał dalszą zwyżkę. O kierunku rynku przez cały czas decyduje przede wszystkim impas w relacjach USA-Iran oraz ograniczony ruch przez cieśninę Ormuz.
W środę, 12 sierpnia, kontrakty na ropę Brent zakończyły sesję na poziomie 88,98 dol. za baryłkę, a amerykańska WTI na 83,27 dol. Oznaczało to symboliczny wzrost obu benchmarków o 7 centów.
W handlu azjatyckim w czwartek pojawiła się jednak umiarkowana realizacja zysków. Około godz. 5.30 czasu polskiego Brent kosztowała około 88 dol. za baryłkę, natomiast WTI pozostawała w przedziale 82-83 dol. Rynek zwolnił po sześciu wzrostowych sesjach w przypadku Brent i pięciu w przypadku WTI.
Zmiana notowań nie oznacza jednak, iż inwestorzy przestali obawiać się niedoboru surowca. Przeciwnie – relatywnie niewielka reakcja cen na kolejne doniesienia geopolityczne może wskazywać, iż przedłużający się impas został już w dużej mierze uwzględniony w wycenach.
Rozmowy USA-Iran utknęły, ruch przez Ormuz pozostaje śladowy
Najważniejszym źródłem niepewności pozostają negocjacje pomiędzy Waszyngtonem a Teheranem. Wysoki rangą przedstawiciel Iranu przekazał agencji Reuters, iż strony nie prowadzą rozmów o przedłużeniu zawieszenia broni. Według Teheranu dotychczasowe ustalenia nie miały formalnej daty rozpoczęcia, a zatem nie istnieje porozumienie, które można byłoby wprost przedłużyć.
Odmienne sygnały napływają z Pakistanu, który pośredniczy w kontaktach między stronami. Islamabad deklaruje, iż przez cały czas próbuje doprowadzić przedstawicieli USA i Iranu do stołu negocjacyjnego. Na razie nie widać jednak przełomu, który pozwoliłby na pełne i bezpieczne wznowienie żeglugi przez cieśninę Ormuz.
Skala zakłóceń pozostaje ogromna. We wtorek przez cieśninę przepłynęło zaledwie osiem jednostek, podczas gdy przed rozpoczęciem konfliktu było to zwykle 125-140 statków dziennie. Dodatkowym czynnikiem ryzyka są ataki na statki w rejonie Ormuz oraz cieśniny Bab al-Mandab, czyli dwóch kluczowych szlaków eksportowych dla bliskowschodniej ropy i produktów naftowych.
Amerykańskie zapasy wzrosły najmocniej od początku 2023 roku
Wzrost cen został ograniczony przez najnowsze dane amerykańskiej Agencji Informacji Energetycznej. W tygodniu zakończonym 7 sierpnia komercyjne zapasy ropy w USA zwiększyły się aż o 17,4 mln baryłek, do 424,4 mln baryłek. Był to największy tygodniowy przyrost od stycznia 2023 roku. Analitycy ankietowani przez Reutersa spodziewali się spadku o około 1,4 mln baryłek.
Za tak duży przyrost odpowiadały przede wszystkim słabszy eksport oraz zwiększony import netto. Ten ostatni wzrósł o około 1,77 mln baryłek dziennie. Jednocześnie zapasy w strategicznej rezerwie USA spadły o około 6,1 mln baryłek, do niespełna 299 mln baryłek. Łączny bilans komercyjnych i strategicznych zasobów był więc mniej jednoznacznie negatywny, niż sugeruje sam nagłówek raportu.
Dane dotyczące paliw również nie wskazywały na silny popyt. Zapasy benzyny zmniejszyły się o około 1 mln baryłek, nieco mniej, niż oczekiwał rynek, natomiast zasoby destylatów pozostały praktycznie bez zmian.
OPEC i IEA obniżają prognozy popytu, ale ostrzegają przed deficytem
Na rynek trafiły jednocześnie ostrożniejsze prognozy popytu. OPEC obniżył przewidywany wzrost światowego zapotrzebowania na ropę w 2026 roku do około 580 tys. baryłek dziennie. Jeszcze bardziej pesymistyczna jest Międzynarodowa Agencja Energetyczna, która zakłada spadek globalnego popytu o 1,6 mln baryłek dziennie.
Rozbieżność wynika m.in. z odmiennej oceny wpływu konfliktu na konsumpcję. IEA przyjmuje, iż wysokie ceny paliw oraz ograniczona dostępność surowca zmuszają rafinerie – zwłaszcza w Azji – do redukcji przerobu. Część obserwowanego spadku popytu może być więc skutkiem fizycznego braku ropy, a nie wyłącznie osłabienia aktywności gospodarczej.
Jednocześnie IEA podwoiła szacunek deficytu podaży w trzecim kwartale – z około 800 tys. do 1,8 mln baryłek dziennie. Globalne, obserwowane zapasy spadły w lipcu o 69 mln baryłek i po raz pierwszy od kwietnia 2025 roku znalazły się poniżej 7,9 mld baryłek. Amerykańska EIA szacuje z kolei, iż światowe zapasy mogą w trzecim kwartale kurczyć się średnio o 3,8 mln baryłek dziennie.
Ryzyko cenowe przez cały czas skierowane w górę
Rekordowy przyrost komercyjnych zapasów w USA jest argumentem przemawiającym za krótkoterminową korektą cen. Nie rozwiązuje jednak problemu ograniczonej podaży z Zatoki Perskiej. Dopóki ruch przez cieśninę Ormuz nie wróci do normy, pojedynczy cotygodniowy raport z USA będzie miał mniejsze znaczenie niż informacje o negocjacjach, bezpieczeństwie żeglugi i tempie opróżniania globalnych magazynów.
Bazowy scenariusz EIA zakłada średnią cenę Brent w trzecim kwartale w pobliżu 85 dol. za baryłkę i spadek do około 78 dol. w ostatnich trzech miesiącach roku – pod warunkiem stopniowego przywracania transportu przez Ormuz. Bez porozumienia rynek pozostanie jednak podatny na gwałtowne skoki. Szczególnie iż zapasy, które dotychczas amortyzowały skutki konfliktu, gwałtownie się kurczą.
Źródła: Reuters, EIA, IEA, OPEC

4 godzin temu






