Cena ropy Brent, która jeszcze tydzień temu przebiła 109 dolarów za baryłkę na fali paniki po ataku dronów na saudyjski rurociąg, spadła do ok. 104 dolarów. Za odwróceniem trendu stoją dwa czynniki: postępy w naprawie kluczowej infrastruktury naftowej Arabii Saudyjskiej oraz wypowiedzi Donalda Trumpa sugerujące rychły koniec konfliktu z Iranem. Równocześnie prezydent USA wszedł w ostry spór z Rezerwą Federalną, domagając się obniżki stóp procentowych do 1%.
Rurociąg East-West: połowa przepustowości w ciągu kilku dni
Jak podał Bloomberg, Saudi Aramco pracuje nad obejściem uszkodzonego odcinka rurociągu East-West i planuje przywrócić ok. połowę jego przepustowości w ciągu najbliższych dni. Pełna naprawa ma potrwać około sześciu tygodni.
Rurociąg o długości 1200 km łączy pola naftowe we wschodniej Arabii Saudyjskiej z terminalami eksportowymi w Yanbu nad Morzem Czerwonym. Przed atakiem transportował 4-5 mln baryłek dziennie – co stanowi 4-5% globalnych dostaw ropy. Jego znaczenie drastycznie wzrosło po tym, jak w wyniku amerykańsko-izraelskiej operacji militarnej przeciwko Iranowi, rozpoczętej 28 lutego 2026 r., Cieśnina Ormuz została faktycznie zablokowana dla ruchu tankowców.
Atak dronów z 10 września, przypisywany przez Rijad proirańskim milicjom w Iraku, wyłączył rurociąg z eksploatacji. Analitycy szacowali, iż Arabia Saudyjska dysponowała zaledwie 5-7 dniami zapasów eksportowych w Yanbu. Informacja o planowanym częściowym uruchomieniu – choćby jeżeli oznacza jedynie 2-2,5 mln baryłek dziennie – wyraźnie zmniejszyła premię za ryzyko zakłóceń dostaw.
Trump: wojna z Iranem zakończy się „bardzo szybko”
Drugi czynnik łagodzący obawy rynkowe to retoryka prezydenta USA dotycząca konfliktu z Iranem. Trump wielokrotnie w ostatnich dniach powtarzał, iż wojna zakończy się „bardzo szybko” – jego zdaniem „prawdopodobnie zaraz po wyborach” do Kongresu w listopadzie, a być może choćby wcześniej.
„Praktycznie nie ma już czego atakować” – stwierdził w wywiadzie telefonicznym.
Choć deklaracje te należy traktować z dużą ostrożnością – Trump wielokrotnie składał podobne obietnice w różnych kontekstach – rynek interpretuje je jako sygnał, iż Biały Dom szuka wyjścia z konfliktu. Ewentualne zawieszenie broni lub deeskalacja oznaczałyby perspektywę odblokowania Cieśniny Ormuz, co zdjęłoby z rynku ropy największą premię geopolityczną od lat.
Fed podnosi stopy, Trump żąda 1%
W tym samym dniu Rezerwa Federalna pod przewodnictwem nowego szefa Kevina Warsha – nominata Trumpa, który zastąpił Jerome’a Powella w maju – jednogłośnie podniosła stopy procentowe o 25 punktów bazowych do przedziału 3,75-4,00%. To pierwsza podwyżka od trzech lat, uzasadniona uporczywą inflacją napędzaną m.in. cenami energii.
Reakcja Trumpa była natychmiastowa i gwałtowna.
„Stopy procentowe w Stanach Zjednoczonych powinny wynosić 1% lub mniej, bo jesteśmy najlepszym kredytobiorcą na świecie – I TO ZDECYDOWANIE” – napisał na Truth Social. „OBNIŻCIE STOPY DLA STANÓW ZJEDNOCZONYCH I TO SZYBKO!” – dodał.
Żądanie obniżki do 1% przy inflacji wciąż przekraczającej cel 2% jest ekonomicznie trudne do uzasadnienia. Warsh bronił decyzji, argumentując, iż warunki finansowe trudno uznać za restrykcyjne i iż podwyżka wspiera „szybszy powrót” do celu inflacyjnego.
Co to oznacza dla rynków?
Dla inwestorów na rynku ropy najważniejsze jest pytanie, jak gwałtownie Saudi Aramco faktycznie przywróci przepustowość rurociągu i czy retoryka Trumpa o końcu wojny przełoży się na realne działania dyplomatyczne. Brent w okolicach 104 dolarów wciąż zawiera znaczną premię geopolityczną – dla porównania, jeszcze w lipcu baryłka kosztowała ok. 86 dolarów.
Na rynku walutowym sprzeczne sygnały – jastrzębi Fed kontra gołębia retoryka prezydenta – generują zmienność na parze EUR/USD. Podwyżka stóp wspiera dolara, ale otwarte atakowanie niezależności banku centralnego przez prezydenta podważa zaufanie do amerykańskiej polityki monetarnej.
Najbliższe dni pokażą, czy deeskalacja na froncie naftowym jest trwała, czy jedynie chwilowa.

2 godzin temu







