Ropa w ogniu wojny. Cieśnina Ormuz sparaliżowana, ceny najwyższe od roku, a decyzja OPEC+ to kropla w morzu

3 godzin temu

Poniedziałkowy poranek na globalnych rynkach surowcowych przyniósł scenariusz, przed którym analitycy ostrzegali od tygodni, ale którego skala i tak zaskoczyła. Kontrakty terminowe na ropę Brent wystrzeliły w górę o 13,6% (do poziomu 82,37 USD za baryłkę), najwyższego od dwunastu miesięcy, w ciągu zaledwie kilku minut po wznowieniu handlu w nocy z niedzieli na poniedziałek. Amerykańska ropa WTI podążyła tym samym torem, przebijając w szczycie 75 USD. Choć w trakcie azjatyckiej sesji notowania częściowo skorygowały się: Brent stabilizował się w okolicach 76–79 USD, a WTI około 70–72 USD. Skala szoku na otwarciu rynków pozostaje największa od czterech lat.

Bezpośrednią przyczyną jest skoordynowany atak militarny Stanów Zjednoczonych i Izraela na Iran, który rozpoczął się w sobotę 28 lutego, oraz irański odwet wymierzony w państwa Zatoki Perskiej. Zabicie najwyższego przywódcy Iranu, ajatollaha Alego Chameneiego, wraz z częścią wyższego dowództwa nie tylko pogłębiło polityczny chaos w Teheranie, ale przede wszystkim postawiło pod znakiem zapytania ciągłość irańskiej produkcji naftowej wynoszącej około 3,3 mln baryłek dziennie, z czego ok. 1,6 mln baryłek trafiało na eksport (głównie do Chin).

Ormuz: 20% światowej ropy za murem ognia

Jednak to nie sama irańska produkcja stanowi najgroźniejsze ryzyko dla rynku. Prawdziwym epicentrum napięć jest Cieśnina Ormuz – wąski, liczący zaledwie 33 km szerokości w najwęższym punkcie korytarz morski, przez który według Amerykańskiej Agencji Informacji Energetycznej (EIA) przepływa średnio około 20 mln baryłek ropy i produktów ropopochodnych dziennie, co stanowi blisko 20% globalnej konsumpcji. Przez Ormuz przechodzi również około 20% światowych dostaw skroplonego gazu ziemnego (LNG), przede wszystkim z Kataru.

W poniedziałek rano ruch tankowców przez Cieśninę praktycznie zamarł. Według platformy śledzenia statków Kpler, co najmniej 150 tankowców zarzuciło kotwice na otwartych wodach Zatoki Perskiej i Zatoki Omańskiej, nie decydując się na przepłynięcie. „Z powodu irańskich gróźb Cieśnina jest faktycznie zamknięta” – stwierdził Homayoun Falakshahi, analityk Kpler, cytowany przez BBC. Jedynie nieliczne jednostki pod banderą Iranu i Chin zdecydowały się kontynuować rejs.

Sytuację dramatycznie pogorszyły bezpośrednie ataki na jednostki handlowe. Jak podała agencja Reuters, powołując się na źródła żeglugowe i oficjalne komunikaty, co najmniej trzy tankowce zostały uszkodzone w ciągu ostatnich kilkunastu godzin. Brytyjskie Maritime Trade Operations Centre (UKMTO) zaraportowało „liczne incydenty bezpieczeństwa” w rejonie Zatoki Perskiej i Zatoki Omańskiej, wzywając jednostki do zachowania najwyższej ostrożności. Amerykańska Maritime Administration nakazała z kolei statkom pod banderą USA utrzymywanie dystansu co najmniej 30 mil morskich od okrętów US Navy, aby uniknąć pomyłkowej identyfikacji jako cel. Pojawiły się także doniesienia o ryzyku postawienia przez siły irańskie min morskich w wąskim torze wodnym.

Międzynarodowa Organizacja Morska (IMO), agenda ONZ ds. żeglugi, wezwała operatorów do unikania przepływu przez dotknięty konfliktami rejon do poprawy sytuacji. Duński gigant kontenerowy Maersk ogłosił zawieszenie żeglugi przez Cieśninę Bab al-Mandab i Kanał Sueski, kierując statki na trasę okrążającą Przylądek Dobrej Nadziei, co wydłuża czas dostawy o około 10–14 dni.

OPEC+ reaguje, ale rynek nie słucha

W obliczu eskalacji grupa OPEC+ podjęła w niedzielę decyzję o podniesieniu wydobycia o 206 tys. baryłek dziennie od kwietnia. Choć wolumen ten przewyższa wcześniejsze oczekiwania analityków (137 tys. bpd), w kontekście zagrożenia dla 20 mln baryłek przepływających przez Ormuz decyzja ma wymiar niemal wyłącznie symboliczny. Jak celnie ujął to komentator Reutersa Clyde Russell: „dodanie 0,2% globalnego popytu za miesiąc to kilka więcej niż gest” wobec groźby poważnych zakłóceń podażowych. Rynek niemal całkowicie zignorował tę deklarację, co widać w dynamice poniedziałkowego otwarcia.

Barclays ostrzega, iż jeśli sytuacja bezpieczeństwa w regionie będzie się dalej pogarszać, ropa Brent może osiągnąć 100 USD za baryłkę. Analitycy UBS poszli jeszcze dalej, dopuszczając scenariusz, w którym materialne zakłócenia w Cieśninie Ormuz zepchnęłyby ceny spot powyżej 120 USD. „Potencjalny wpływ na rynki naftowe jest trudny do przecenienia” – napisał Amarpreet Singh z Barclays w nocie dla klientów.

Ubezpieczenia, importerzy i strategiczne rezerwy – co dalej

Konsekwencje sięgają znacznie dalej niż kwestia samego surowca. Źródła branżowe cytowane przez agencję Reuters spodziewają się skokowego wzrostu stawek ubezpieczeniowych od ryzyka wojennego (war risk insurance) po ich rewizji przez londyński Lloyd’s w poniedziałek. Dylan Mortimer z brokera ubezpieczeniowego Marsh szacuje krótkoterminowy wzrost premii za ubezpieczenie kadłubów w rejonie Zatoki na 25–50%.

Na dostosowania będą musieli reagować też najwięksi importerzy. Chiny, pochłaniające ok. trzy czwarte eksportu z Ormuz, mogą obciąć zamówienia choćby o 2 mln baryłek dziennie w perspektywie dostaw na maj–czerwiec. Indie prawdopodobnie powrócą do intensywniejszych zakupów rosyjskiej ropy, przedkładając bezpieczeństwo energetyczne nad ustalenia z administracją Trumpa dotyczące ograniczenia importu z Rosji. jeżeli zakłócenia się przedłużą, kraje importujące mogą sięgnąć po strategiczne rezerwy ropy, a eksporterzy spoza regionu będą maksymalizować produkcję.

Kluczowym pytaniem, które zdefiniuje perspektywy cenowe na najbliższe tygodnie, pozostaje to, jak długo potrwa gorąca faza konfliktu. Prezydent Trump powiedział w niedzielę, iż operacje bojowe będą kontynuowane „do osiągnięcia wszystkich celów”, ale jednocześnie przyznał, iż Iran „chce rozmawiać” i zgodził się na podjęcie rozmów – co pozostawia otwartą furtkę dla deeskalacji. jeżeli dyplomacja zadziała szybko, ruch w Ormuz może zostać wznowiony w ciągu dni, a ceny ropy gwałtownie cofnąć się ku poziomom sprzed kryzysu. o ile jednak konflikt się utrwali, świat stanie w obliczu największego szoku naftowego od dziesięcioleci, z konsekwencjami od stacji benzynowych po stopy procentowe banków centralnych.

Źródła: Reuters, BBC, New York Times, Bloomberg, Kpler, EIA

Idź do oryginalnego materiału