Ropa z powrotem przy 100 dolarów za baryłkę. Rynek zignorował największe uwolnienie rezerw w historii

2 godzin temu

Kiedy późnym wieczorem czasu europejskiego Międzynarodowa Agencja Energetyczna ogłosiła jednomyślną decyzję o uwolnieniu 400 milionów baryłek ropy z rezerw strategicznych swoich 32 państw członkowskich, na rynkach pojawiła się chwilowa ulga. Trwała kilka godzin. W czwartkowy poranek w handlu azjatyckim Brent powrócił w okolice 100 dolarów za baryłkę, a WTI przekroczył 94 dolary. Rynek naftowy wysłał jednoznaczny sygnał: żadne interwencje administracyjne nie zastąpią fizycznego przepływu surowca przez Cieśninę Ormuz.

Decyzja IEA z 11 marca to szósta skoordynowana akcja uwolnienia rezerw od momentu powstania organizacji w 1974 roku i jednocześnie zdecydowanie największa. Dla porównania – po inwazji Rosji na Ukrainę w 2022 roku kraje członkowskie wpompowały na rynek niespełna 183 miliony baryłek. Tym razem pula jest ponad dwukrotnie większa. Stany Zjednoczone zobowiązały się dostarczyć 172 miliony baryłek, Japonia zadeklarowała szybkie uwolnienie 80 milionów, a reszta zostanie rozłożona między pozostałych członków – od Niemiec po Australię.

Dyrektor wykonawczy IEA Fatih Birol określił wyzwanie jako „bezprecedentowe w skali”, podkreślając, iż eksport ropy i produktów ropopochodnych przez Cieśninę Ormuz spadł do poniżej 10 procent poziomów sprzed konfliktu. Normalnie codziennie przepływa tędy około 20 milionów baryłek dziennie, co stanowi mniej więcej jedną czwartą światowego morskiego handlu ropą.

Dlaczego 400 milionów baryłek to za mało

Analitycy JPMorgan Chase zwrócili uwagę na najważniejszy problem: historycznie tempo dziennego uwalniania rezerw w ramach interwencji IEA osiągało maksimum na poziomie około 1,4 miliona baryłek dziennie. Przy deficycie podażowym szacowanym na 16 milionów baryłek dziennie – tyle mniej więcej zostało zablokowane przez paraliż żeglugowy w regionie Zatoki Perskiej – jest to kropla w morzu potrzeb. 400 milionów baryłek pokrywa zaledwie dwadzieścia kilka dni utraconej podaży, a fizyczne dostawy z rezerw amerykańskich mają zająć około 120 dni.

Sytuacja jest nie do opanowania bez zniszczenia popytu i znacznie wyższych cen – chyba iż konflikt się zakończy. I właśnie ten scenariusz rynek wycenia od ponad tygodnia.

Cieśnina Ormuz pod ostrzałem

Bezpośrednim katalizatorem czwartkowej zwyżki był kolejny atak na statki handlowe. 11 marca co najmniej trzy jednostki zostały trafione pociskami w okolicach Cieśniny Ormuz – jedna z nich stanęła w płomieniach, trzech marynarzy uznano za zaginionych. Wieczorem irańskie łodzie pełne materiałów wybuchowych zaatakowały dwa tankowce z iracką ropą na wodach w pobliżu Basry. Łączna liczba zaatakowanych statków od rozpoczęcia działań wojennych 28 lutego przekroczyła szesnaście.

Te wydarzenia brutalnie przyćmiły optymizm, który próbował budować prezydent Trump, zapewniając, iż wojna zakończy się szybko. Iran odpowiedział groźbą, iż świat powinien przygotować się na ropę po 200 dolarów za baryłkę, i jasno dał do zrozumienia, iż żaden surowiec nie opuści regionu drogą morską bez jego zgody.

Konsekwencje dla globalnej gospodarki

Efekty szoku naftowego rozprzestrzeniają się już po całym świecie. W Stanach Zjednoczonych średnia cena benzyny wzrosła do 3,58 dolara za galon – najwyżej od maja 2024 roku – i rośnie jedenasty dzień z rzędu. EY prognozuje, iż marcowy odczyt CPI w USA może skoczyć do 3,3 procent, głównie za sprawą paliw droższych o około 15 procent w porównaniu z lutym. Australijski skarb państwa ostrzegł, iż utrzymanie się ropy na poziomie 100 dolarów przez trzy miesiące doda 0,5 punktu procentowego do tamtejszej inflacji, a przy 120 dolarach – pełny punkt.

W Europie holenderski benchmark gazowy TTF oscyluje w okolicach 70 euro za megawatogodzinę, notując największy tygodniowy wzrost od trzech lat. Banki centralne – od Fed przez EBC po Bank Anglii – stoją przed coraz trudniejszym dylematem: ciąć stopy, by chronić wzrost, czy trzymać je wysoko (a może podnosić), by walczyć z inflacją napędzaną energią. Morgan Stanley wprost pisze, iż EBC nie obniży już stóp w 2026 roku, a rynki kontraktów terminowych zaczynają wyceniać scenariusz podwyżki.

Co dalej?

Najbliższy tydzień przyniesie decyzję FOMC (17-18 marca), posiedzenie Banku Anglii (19 marca) i konferencję Nvidia GTC, która może próbować odwrócić uwagę rynków od geopolityki ku technologii. Ale dopóki tankowce płoną w Zatoce Perskiej, a Cieśnina Ormuz pozostaje strefą wojny, żadna ilość ropy z podziemnych kawern w Teksasie czy Japonii nie zastąpi dwudziestu milionów baryłek dziennie, które normalnie tędy przepływają. Rynek powiedział to jasno: interwencja IEA jest mile widziana, ale niewystarczająca. Cena ropy będzie spadać dopiero wtedy, gdy zamkną się lufy, a nie zasuwy rezerw strategicznych.

Źródła: IEA, EY, Reuters, Bloomberg

Idź do oryginalnego materiału