
W całej Rosji kursuje nieoficjalna informacja, iż spora część wkładów bankowych obywateli zostanie zamieniona na obligacje wojenne, prawdopodobnie z 10-letnim terminem zapadalności. Z banków znikają depozyty i to zarówno zwykłych Rosjan, jak i rosyjskich firm, coraz częściej przechodzących do szarej strefy ze względu na te informacje oraz na dokręcanie śruby podatkowej przez rząd.
W rosyjskich regionach, choćby w samorządach, coraz częściej mówi się o „finansowej operacji specjalnej”, w ramach której część depozytów bankowych obywateli zostałaby przymusowo zamieniona na „obligacje wojenne”. Zaczynają o tym pisać grupy i portale finansowe i niezależne serwisy internetowe z siedzibą poza tym krajem, jak „Wierstka”.
Kwota takiej „konwersji” jest różnie określana, ale wszystkie nieoficjalne informacje wskazują, iż ma istnieć minimalny próg, powyżej którego środki byłyby przymusowo zamieniane na obligacje, a poniżej którego pozostawałyby w rękach obywateli. Ministerstwo Finansów ma nalegać by było to 1,5 mln rubli, największe banki jak VTB i Sbierbank chcą by było to 2,8 mln rubli. Wypuszczenia takich obligacji i konwersji mają wręcz żądać Ministerstwa Obrony i Spraw Wewnętrznych, czyli siłownicy.
Wcześniej istnienie planów konfiskaty depozytów było dementowane przez dwóch czołowych rosyjskich finansistów: prezes Banku Centralnego Elwirę Nabiullinę i ministra finansów Antona Siłuanowa.
„Zakaz wypłat depozytów w Federacji Rosyjskiej jest po prostu niemożliwy. Miałoby to katastrofalne konsekwencje dla systemu finansowego i gospodarki” – powiedział w listopadzie 2025 roku Aleksiej Zabotkin, wiceprezes Banku Centralnego.
Co ważne, także niezależni ekonomiści jak Siergiej Aleksaszenko, ekspert Centrum Analiz i Strategii CASE twierdzili, iż takie plany są „traumatyczne dla społeczeństwa”. Aleksaszenko proponował zamiast tego standardowe federalne obligacje pożyczkowe (OFZ), dewaluację rubla i podwyżki podatków.
Jednak ostatnio coś się zmieniło. W połowie lipca Ministerstwo Finansów zawiesiło aukcje OFZ z powodu niewystarczającego popytu na warunkach akceptowalnych dla resortu. Ponadto skończyły się dementi w sprawie „nierealności” i „niemożliwości” konwersji, a jak stwierdził sam Aleksaszenko „w miejsce zaprzeczeń mamy ogłuszającą ciszę”. Wspomina się też o jednym z „najważniejszych” deputowanych Dumy Państwowej, który miał powiedzieć współpracownikowi „Wierstki” iż nie ma innego sposobu pokrycia deficytu budżetowego, jak tylko „z własnych kieszeni”. Wiosną obecnego roku Giennadij Ziuganow, lider Komunistycznej Partii Federacji Rosyjskiej, powiedział, iż „do wyjęcia” jest 30 bln rubli od obywateli i przedsiębiorstw.
„Nie inwestują w produkcję ani w nic – choćby w zwycięstwo. Ten problem można by łatwo i gwałtownie rozwiązać. A gdybym był prezydentem, rozwiązałbym go jednym dekretem. Na wojnie ma do tego prawo, jest naczelnym wodzem” – dodał Ziuganow.
Potem stwierdził, iż „źle zinterpretowano jego słowa”, ale analitycy, jak ekonomista Jakow Mirkin, przypomnieli, iż w 1947 roku, po II Wojnie Światowej, przeprowadzono konfiskacyjną reformę monetarną, w wyniku której „skonwertowano” na nowe ruble ponad 90% gotówki ludności i 16% depozytów w bankach oszczędnościowych.
Jednak bankier inwestycyjny Jewgienij Kogan uważa taki plan za „szalenie ryzykowny” i mogący zadać „ogromny cios całemu systemowi finansowemu, który mógłby się załamać”. Ale choćby wtedy nie stwierdza, iż taka konwersja jest absolutnie niemożliwa.
„Jedynym momentem, w którym zamrożenie depozytów ma sens, jest panika bankowa […]. To sytuacja, w której wszyscy boją się upadku banku i nagle spieszą się z wypłatą swoich pieniędzy. Jest to możliwe w przypadku ostrych kryzysów lub negatywnych zdarzeń na dużą skalę. Depozyty mogą nie zostać zwrócone w przypadku zwykłego bankructwa banku, a to może się zdarzyć, gdy firmy i osoby prywatne przestaną obsługiwać swoje kredyty” – dodał Kogan.
Tymczasem rosyjski system finansowy odnotowuje kolejny problem, który najprawdopodobniej jest pokłosiem tych plotek i paradoksalnie może przyspieszyć decyzję o wprowadzeniu obligacji wojennych: gwałtownie przyspieszył odpływ gotówki z rosyjskiego systemu bankowego. Według danych Banku Rosji, od 1 do 30 lipca ilość gotówki w obiegu wzrosła o 620,9 mld rubli. Jest to całkowity rekord. W poprzednio rekordowym kwietniu br. ilość gotówki w obiegu wzrosła o 607,9 mld rubli.
Łącznie, w ciągu ostatnich sześciu miesięcy od lutego do lipca, odpływ gotówki z banków wyniósł 2,543 bln rubli – kwotę równą prawie dwuletnim budżetom obwodu moskiewskiego wynoszącego 1,3 bln i prawie pięcioletnim budżetom Kraju Krasnojarskiego (rocznie 527 mld rubli). Bardziej obrazowo według „The Moscow Times” w przeliczeniu na wagę banknotów 5000-rublowych banki straciły 480 ton gotówki, czyli 48 klasycznych ciężarówek Kamaz.
Według „Kommiersant” powołującego się na statystyki Banku Centralnego, gotówka odpływała z systemu bankowego przez 28-30 dni, przy czym największy odpływ odnotowano w pierwszej połowie miesiąca, kiedy to niemal codziennie instytucje kredytowe traciły 30-60 mld rubli.
To „absolutny miesięczny rekord w tym roku i historycznie wysoki lipiec” – powiedział w środę wiceprezes Sbierbanku Taras Skworcow. Jak dodał, to odpływ gotówki stał się „jednym z głównych problemów” systemu bankowego i doprowadził już do niedoboru płynności w rublach w wielu bankach. Analitycy banku prognozują, iż do końca roku wolumen gotówki w obiegu może wzrosnąć o 3,8 bln rubli. Byłby to absolutny rekord, daleko w tyle zostawiający dane w czasów pandemii, kiedy z systemu bankowego wyciekło 2,8 bln rubli i pierwszy rok inwazji na Ukrainę z 2,2 bln rubli.
Skwrocow uważa, iż przyczyna to plotki o „możliwej konwersji na obligacje specjalne”, czyli wojenne, oraz efekt podwyżki podatków, bowiem większość firm, zwłaszcza małych i średnich, masowo przechodzi na gotówkę i szarą strefę, zwłaszcza kryptowaluty.
„Obserwujemy na przykład gwałtowny spadek wpłat gotówkowych. Tam, gdzie klienci płacili gotówką, pieniądze wracały do banku za pośrednictwem inkasa. Teraz nie, pozostają u klientów, najwyraźniej wykorzystują je do wypłacania pensji i rozliczania się z kontrahentami” – dodał bankier.
Jednak w wypowiedzi dla „The Moscow Times” ekonomista Nikołaj Korzeniewski stwierdził, iż taka skala ucieczki gotówki wskazuje na wycofywanie pieniędzy z systemu bankowego przez osoby z dużymi wpływami politycznymi i gospodarczymi.
„To ludzie, którzy mogą wiedzieć, iż w Rosji niedługo wydarzy się coś wyjątkowo negatywnego – jakaś eskalacja, wojna, szersza geopolityka. Pieniądze głosują nogami: widać, iż jeżeli podejmowane są tak konkretne działania, ryzyko jest duże” – wyjaśnia. Jak dodaje, w Rosji kryptowaluty są sprzedawane za worki „gotówki”, którą następnie można przelać za granicę.
Na portalach finansowych, jak Finanz.ru, można też znaleźć twierdzenia analityków „firmowego” banku Rosji – WTB. Stwierdzili oni w czerwcu br., iż konwersja i wprowadzenie obligacji wojennych ze względu na „eksplozję deficytu budżetowego” jest „nieuniknione”.
„Jedyną kwestią jest nie „czy” ale „kiedy”” – dodali.

1 godzina temu











