
O 50% wzrosły w 2025 roku w porównaniu z 2024 rokiem bezpośrednie inwestycje zagraniczne w Niemczech. Jest to efekt napływu kapitału z Wlk. Brytanii. Jednak pozytywny impuls dla gospodarki niemieckiej jest osłabiony przez zagrożenie rządami skrajnie prawicowej Alternatywy AfD w Saksonii-Anhalt po ewentualnym zwycięstwie wyborczym w tym landzie. Z kolei w rządzie federalnym podnoszą się głosy, iż jeżeli chodzi o inwestycje AI to Niemcy są zapóźnione.
Bezpośrednie inwestycje zagraniczne w Niemczech rosną przede wszystkim dzięki kapitałowi brytyjskiemu przy wyraźnym spadku zaangażowania inwestycyjnego firm amerykańskich – według danych zawartych w raporcie Niemieckiego Instytutu Ekonomicznego (IW).
Firmy spoza Niemiec zainwestowały w tym kraju w 2025 roku około 86 mld euro – tak wynika z danych Bundesbanku dotyczących transakcji bezpośrednich inwestycji zagranicznych, na których oparł się raport IW.
Inwestycje w 2025 roku były o prawie 11% wyższe od mediany z okresu 2015-2024. Co ciekawe, kryzys w stosunkach niemiecko-amerykańskich przełożył się też na inwestycje, bowiem inwestycje z USA spadły o prawie 44% w porównaniu z rokiem poprzednim do 11,8 mld euro w 2025 r. Oznacza to, iż udział Stanów Zjednoczonych w niemieckich bezpośrednich inwestycjach zagranicznych spadł z 36% w 2024 roku do 14% w 2025 r.
Inaczej z firmami brytyjskimi, które zainwestowały w Niemczech 26% mld euro, co stanowi aż 284% wzrost w porównaniu z rokiem poprzednim. Wyprzedziły w ten sposób inwestycje amerykańskie osiągając 31% udział w bezpośrednich inwestycjach zagranicznych na terenie Niemiec.
Inwestycje innych państw Unii Europejskiej w Niemczech osiągnęły 43 mld euro, co oznacza 2,7% spadek w porównaniu z 2024 rokiem. Jednak przez cały czas jest to ponad połowa całkowitego napływu inwestycji zagranicznych.
Jednak te „dobre czasy” dla inwestycji w Niemczech mogą się skończyć. Kanclerz Friedrich Merz ostrzegł, iż jeżeli skrajnie prawicowa partia AfD przejmie władzę w rządzie Saksonii-Anhalt po niedzielnych wyborach nie tylko ten land, ale i całe Niemcy poniosą straty gospodarcze.
„Jeśli sytuacja potoczy się tak, jak sugerują sondaże, ten kraj związkowy będzie musiał stawić czoła poważnym problemom. Nie wyobrażam sobie, żeby międzynarodowi inwestorzy pojawili się na uroczystości wmurowania kamienia węgielnego z premierem AfD, aby budować nowe fabryki lub firmy w Saksonii-Anhalt. Państwo poniesie znaczne straty, jeżeli scenariusz, którego się w tej chwili obawiamy się ziści” – powiedział Merz w wywiadzie dla telewizji ARD.
Saksonia-Anhalt to jeden z najbiedniejszych państw związkowych jednocześnie zwany często „rezerwatem DDR” a wybory w nim, które odbędą się 6 września, mogą doprowadzić do powstania pierwszego rządu od zakończenia II wojny światowej w 1945 roku kierowanego przez skrajną prawicę.
Alternatywa dla Niemiec, czyli AfD, może liczyć w tych wyborach według sondaży na 40% poparcie. Unia Chrześcijańsko-Demokratyczna Merza, rządząca Saksonią-Anhalt od ponad dwóch dekad, ma poparcie na poziomie około 20%.
Sam Friedrich Merz jest kanclerzem z najniższym poparciem w historii szefów rządów powojennych Niemiec po II Wojnie Światowej i saksońska CDU obwinia go o spadek notowań. choćby szef miejscowej CDU Sven Schulze dystansuje się od niego. Część CDU w Saksonii jest też prorosyjska, podobnie jak większość AfD, w tym kraju, jak stwierdzili politycy CDU, z zachodnich landów „ślady Rosji są wyjątkowo wyraźne”. Co gorsza Saksonia-Anhalt nie jest wyjątkiem – zapowiadane wybory landowe w Meklemburgii-Pomorzu Przednim i Berlinie, który jest zarówno krajem związkowym, jak i stolicą kraju związkowego, grożą klęską CDU i znacznym zwiększeniem poparcia dla antyeuropejskiej i prorosyjskiej AfD.
Analitycy giełdy paryskiej zauważyli, iż rzeczywiście zdobycie rządu w Saksonii-Anhalt przez AfD mogłoby grozić zamrożeniem inwestycji zagranicznych w Niemczech, zwłaszcza jeżeli rezultaty w następnych wyborach byłyby podobne.
W samym rządzie federalnym dostrzega się ponadto, iż zagraniczne inwestycje w Niemczech przestają wspierać się na tamtejszych rozwiązaniach hi-tech, zwłaszcza jeżeli chodzi o sztuczną inteligencję.
Najważniejszy urzędnik ds. polityki cyfrowej Niemiec minister cyfryzacji Karsten Wildberger powiedział w wywiadzie dla Bloomberg Television, iż rosnący popyt na sztuczną inteligencję jest ograniczony limitem wielkości centrów danych w największej gospodarce Europy.
„Rzeczywistość jest taka, iż brakuje nam mocy obliczeniowej” – dodał przedstawiając strategię zakładającą czterokrotne zwiększenie mocy obliczeniowej i podwojenie liczby centrów danych do końca dekady.
Rząd kanclerza Friedricha Merza jest pierwszym, który utworzył ministerstwo ds. polityki technologicznej, zaś Karsten Wildberger przyłączył się do wysiłków na rzecz zwiększenia suwerenności cyfrowej Europy. Jak zauważył, wzrost inwestycji zagranicznych i zrównoważony dobrobyt kraju nie jest możliwy bez postępu w dziedzinie sztucznej inteligencji.
„Europa musi się obudzić i wykorzystać talenty, którymi dysponujemy” – powiedział Wildberger, dodając, iż niemieckie władze będą dążyć do przyspieszenia procesów zatwierdzania centrów danych.
Istotnie, dotychczasowe plany rządowe zakładają podwojenie mocy centrów danych do 2030 roku do około 6 gigawatów. Tymczasem według prognoz BloombergNEF w 2030 roku w USA znajdą się centra danych o mocy 118 gigawatów.
Niemcy szukają współpracy Kanadyjczyków w dziedzinie rozwoju sztucznej inteligencji. Kanadyjska firma Cohere zgodziła się kupić od niemieckiego detalisty Schwarz Group za 600 mln dolarów Aleph Alpha, startup niegdyś uważany za niemieckiego lidera w dziedzinie AI. Jednak bezpośrednich inwestycji w centra danych AI przez cały czas nie ma.
Ogólnie mimo szeroko zakrojonych planów budowy europejskich centrów danych propozycje ich dofinansowania przez Unię Europejską napotykają opóźnienia z powodu braku jasności co do popytu na nie i bieżącego finansowania. Plany zakładają, iż centra te zwane Gigafabrykami AI, otrzymają 10 mld euro dofinansowania od UE, ale w tej chwili dostępne są jednak tylko 2 mld euro z funduszy publicznych, a pozostała część musi zostać zatwierdzona w kolejnym budżecie UE.

37 minut temu















