Rosja, jeden z największych eksporterów pszenicy na świecie, ma coraz większy problem z wywozem zboża drogą morską. Ukraińskie ataki na infrastrukturę portową nad Morzem Azowskim i Czarnym ograniczyły możliwości załadunku, a w sierpniu rosyjski eksport pszenicy spadł do najniższego poziomu od 16 lat. To sytuacja, która może mieć znaczenie nie tylko dla rosyjskich rolników, ale również dla światowego rynku zbóż.
Rosyjska pszenica utknęła w portach. Eksport najniższy od 16 lat. Fot.: wygenerowane przez AINajbardziej dotknięty jest obwód rostowski, jeden z kluczowych regionów rolniczych Rosji. Region odpowiada za około 10 proc. krajowych zbiorów zbóż, a jego porty były jednym z ważnych kanałów eksportowych.
Po serii ataków możliwość wysyłania zboża drogą morską została mocno ograniczona. Władze regionu zdecydowały się choćby na wprowadzenie stanu wyjątkowego.
Porty, które wysyłały 1,5 mln ton miesięcznie, stanęły
Jeszcze wcześniej terminale nad Morzem Azowskim odpowiadały za eksport choćby 1,5 mln ton zboża miesięcznie.
W połowie lipca działalność tych terminali została wstrzymana, a następnie problemy rozszerzyły się także na część infrastruktury nad Morzem Czarnym.
W efekcie duża część rosyjskiego zboża zamiast trafiać na eksport pozostaje w kraju, co prowadzi do przepełniania elewatorów i zwiększa presję na lokalne ceny.
Noworosyjsk także pod presją
Problemy nie ograniczają się do portów azowskich.
12 sierpnia doszło do dużego ataku dronów na Noworosyjsk, czyli najważniejszy rosyjski port eksportowy nad Morzem Czarnym. W jego wyniku działalność trzech terminali zbożowych została wstrzymana.
Jeden z największych terminali, NKHP, może być naprawiany choćby przez cztery miesiące. Jego roczna przepustowość wynosi około 7,1 mln ton, natomiast łączna zdolność trzech głównych terminali w Noworosyjsku przekracza 20 mln ton rocznie.
Eksport pszenicy najniższy od 16 lat
Zakłócenia logistyczne gwałtownie przełożyły się na wyniki eksportu.
Według szacunków SovEcon w sierpniu 2026 roku Rosja wyeksportowała około 1,9 mln ton pszenicy.
To najniższy wynik od 16 lat.
W porównaniu z sierpniem 2025 roku eksport był 2,3 razy mniejszy, a w odniesieniu do średniej z ostatnich pięciu lat – 2,6 razy niższy.
To znacząca zmiana dla kraju, który w ostatnich latach odgrywał kluczową rolę w światowym handlu pszenicą.
Rosyjskie zboże zostaje w kraju i tanieje
Ograniczenie eksportu ma bardzo wyraźne skutki dla rosyjskich producentów.
Zboże, które miało trafić do odbiorców zagranicznych, pozostaje w magazynach. To powoduje wzrost podaży na rynku wewnętrznym i coraz większą presję na ceny.
Według danych SovEcon średnia cena pszenicy czwartej klasy w europejskiej części Rosji spadła do około 8575 rubli za tonę bez VAT, czyli była około 35 proc. niższa niż na początku sezonu.
Dla gospodarstw oznacza to pogorszenie rentowności i rosnące problemy z płynnością.
Rosja szuka nowych dróg wywozu
Rosyjskie Ministerstwo Rolnictwa analizuje możliwość przeniesienia części eksportu do innych portów.
Rozważane są kierunki bałtyckie, kaspijskie, dalekowschodnie, a choćby porty arktyczne.
Problem polega na tym, iż alternatywne trasy nie mają porównywalnej przepustowości.
Przykładowo terminal w Wysocku ma możliwości przeładunkowe rzędu około 3 mln ton rocznie, podczas gdy porty czarnomorskie potrafiły wywozić większe ilości w ciągu jednego miesiąca.
Rosyjski rząd może interweniować
Kreml stoi więc przed rosnącym problemem nadpodaży na rynku wewnętrznym.
Rosyjskie władze rozważają m.in. państwowe interwencyjne zakupy zboża, które miałyby częściowo ograniczyć spadki cen.
Analizowane jest także czasowe zniesienie lub zmiana mechanizmu ceł eksportowych, aby poprawić konkurencyjność rosyjskiego ziarna na rynkach zagranicznych.
Morze Czarne staje się coraz większym ryzykiem dla rynku zbóż
Problem dotyczy jednak nie tylko Rosji.
W ostatnich tygodniach mocno ograniczony został również eksport z Ukrainy. Rosyjskie ataki na porty w Odessie, Czarnomorsku i Piwdennym zmniejszyły przepustowość głównych szlaków morskich, którymi wcześniej wysyłano większość ukraińskiego ziarna.
Część ukraińskiego eksportu została przeniesiona na Dunaj, ale tam pojawiły się wąskie gardła. Pod koniec sierpnia na wejście do kanału Sulina oczekiwało choćby 70 statków, a tempo odpraw pozostawało ograniczone.
W praktyce oznacza to, iż dwa bardzo ważne źródła podaży zbóż na świecie jednocześnie mierzą się z poważnymi ograniczeniami logistycznymi.
Co to oznacza dla cen zbóż?
Dla rynku światowego najważniejsze jest to, jak długo potrwa zakłócenie eksportu.
Jeżeli rosyjskie i ukraińskie porty przez dłuższy czas pozostaną ograniczone, część importerów będzie musiała szukać pszenicy i kukurydzy w innych krajach.
To może zwiększać zainteresowanie dostawami z Unii Europejskiej, Stanów Zjednoczonych, Kanady czy Australii.
Jednocześnie sytuacja może prowadzić do dużego paradoksu: w Rosji ceny zboża mogą dalej spadać z powodu nadpodaży, podczas gdy na rynku światowym ograniczona dostępność eksportowa może podbijać notowania.
Rynek będzie patrzył przede wszystkim na porty
Najbliższe tygodnie będą kluczowe.
Jeżeli działalność portów w Noworosyjsku i nad Morzem Azowskim nie zostanie gwałtownie przywrócona, rosyjski eksport może pozostać wyraźnie poniżej normalnego poziomu.
To z kolei może wpływać na światowy bilans pszenicy i zwiększać zmienność cen.
Dla europejskich i polskich rolników oznacza to, iż sytuacja na Morzu Czarnym znów staje się jednym z najważniejszych czynników, które mogą decydować o kierunku notowań zbóż w kolejnych tygodniach.

35 minut temu

![Bydła w skupach nie przybywa. Jakie są ceny byków, jałówek i krów? [SONDA]](https://static.tygodnik-rolniczy.pl/images/2026/09/01/557828.webp)











