Rosyjski rząd i Putin twierdzą, iż nie ma kryzysu, ale giełda widzi to inaczej

1 godzina temu

Rosyjski resort finansów nie uważa wykonania deficytu budżetowego w wysokości 6 bln rubli w końcu maja za „kryzys budżetowy”. Prezydent Władimir Putin twierdzi, iż polityka finansowa państwa „idzie w dobrym kierunku”. Tylko inwestorzy są innego zdania – moskiewska giełda zalicza najgorsze spadki od lat.

Rosyjskie Ministerstwo Finansów nie uważa, iż wykonanie całkowitego deficytu w wysokości 6 bln rubli w końcu maja br. jest przejawem „kryzysu budżetowego” – stwierdziła wiceminister finansów Irina Okładnikowa w trakcie przemówienia w Dumie Państwowej.

„Nie uważamy, iż mamy do czynienia z kryzysem budżetowym. (…) Budżet jest realizowany zgodnie z harmonogramem” – powiedziała Okładnikowa usprawiedliwiając postępowanie resortu twierdzeniem, iż wydatki budżetowe „rosną nieco szybciej” niż wcześniej, co „wpływa na wielkość deficytu”.

Jak podała w trakcie przemówienia będącego zarazem sprawozdaniem z wykonania budżetu, w ciągu pierwszych pięciu miesięcy roku dochody państwa wyniosły 14,781 bln rubli, podczas gdy wydatki zamknęły się kwotą 20,791 bln rubli. W efekcie deficyt wyniósł ostatecznie 6,01 bln rubli i był dwukrotnie większy niż w tym samym dniu rok wcześniej. Przekroczył też 1,6-krotnie plan roczny.

Od stycznia do maja br. dochody z ropy naftowej i gazu spadły o 30%, podczas gdy dochody z innych źródeł wzrosły o 12%. W efekcie całkowite dochody pozostały niemal niezmienione wykazując 0,3% wzrost w porównaniu z zeszłym rokiem, ale wydatki wzrosły o 17%.

Okładnikowa uważa wzrost deficytu za „niewielki”.

„Obserwujemy nieco większy wzrost deficytu, ale znowu wynika to z braku spłaty długów przez regiony. W niektórych miejscach obserwujemy nieco wyższy wzrost niektórych wydatków, które naturalnie powinny wzrosnąć w obecnej sytuacji i nie ma sensu tego nie potwierdzać; to pewne. Dlatego nie widzimy w tym żadnego ryzyka” – powiedziała wiceminister w Dumie.

Jej szef, minister finansów Federacji Rosyjskiej Anton Siłuanow tymczasem ostrzegł, iż w obecnym roku po raz kolejny deficyt budżetowy przekroczy cele rządu. W zeszłym roku deficyt skarbu państwa osiągnął 5,6 bln rubli, mimo iż w zamierzeniu władz miał spaść do 1,2 bln rubli. Całkowity deficyt budżetowy Rosji wyniósł 8 bln rubli, do czego przyczynił się rekordowy deficyt w Funduszu Społecznym – 1,2 bln – i w regionach – z których zresztą 12 w tej chwili znajduje się na granicy bankructwa – wynoszący 1,5 bln rubli.

Prezydent Rosji Władimir Putin uważa jednak, iż „sytuacja jest pod kontrolą”, zaś „rząd prowadzi adekwatną politykę”.

W trakcie spotkania z rządem Putin stwierdził, iż inflacja spowalnia, działania rządu przynoszą efekty, zaś w niedługim czasie należy spodziewać się obniżki głównej stopy procentowej. Tymczasem rosyjscy analitycy z banków i funduszy z niepokojem odnotowali nieobecność na rządowym spotkaniu wszechwładnej dotąd w polityce monetarnej prezes zarządu Banku Centralnego Elwiry Nabiulliny. Co prawda biuro prasowe CBR poinformowało wcześniej, iż przebywa ona na zwolnieniu lekarskim, ale podsyciło to jeszcze bardziej plotki o „niełasce” Putina i skłóceniu z nim szefowej Banku Rosji dotąd bez zastrzeżeń popieranej przez prezydenta.

Spotkanie w Banku Rosji w sprawie stóp procentowych odbędzie się 19 czerwca i rzeczywiście, w tej chwili traderzy rosyjskiego rynku przyjmują w 80%, iż zapadnie na nim decyzja o dalszej redukcji stóp procentowych z obecnego poziomu 14,50%.

Putin na spotkaniu z rządem przyznał, iż „podejmując działania mające na celu obniżenie inflacji zdawaliśmy sobie sprawę, iż wpłynie to na wzrost gospodarczy i aktywność inwestycyjną”, ale dodał, iż wstrzymanie inwestycji nie powinno prowadzić do zamrożenia gospodarki.

„Nie ma przecież żadnej przerwy w inwestycjach; proces inwestycyjny trwa. Można mówić o ograniczeniu inwestycji, co samo w sobie jest zrozumiałe, podyktowane problemami związanymi z otoczeniem makroekonomicznym i działaniami władz gospodarczych i finansowych – dotyczy to zarówno kursu waluty krajowej, jak i kursu bazowego” – zauważył.

Tymczasem biznes i banki narzekają na silnego rubla, który zaczyna być większym problemem niż wysokie stopy. A to właśnie kurs rubla był wspierany przez Bank Centralny.

Bankierzy i przedsiębiorcy narzekają w ostatnich miesiącach na silnego rubla, który stał się dla nich większym problemem niż wysokie stopy.

„Sytuacja jest pod kontrolą; to oczywiste, a podejmowane działania przynoszą pożądane rezultaty. Inflacja spada – nieco ponad 5%. Dlatego uważam, iż mamy prawo oczekiwać obniżenia stóp bazowych i osiągnięcia innych niezbędnych parametrów” – skomentował to Putin.

Jak podało Ministerstwo Rozwoju Gospodarczego, 1 czerwca roczna inflacja wyniosła 5,39%, z czym absolutnie nie zgadzają się niezależni analitycy podając przykładu manipulowania koszykiem inflacyjnym przez resort rozwoju i agencję statystyczną Rossat.

Ale na spotkaniu z Putinem szef resortu finansów Anton Siłuanow stwierdził, iż koniecznym dla zmniejszenia poziomu stóp jest niski deficyt budżetowy i „Ministerstwo Finansów w tej chwili nad tym pracuje”.

„Anton Germanowicz (Siluanow) wspomniał o budżecie. W związku z tym kurs się zmieni i znajdzie to odzwierciedlenie w kursie walutowym. Nie robimy niczego sztucznie” – skomentował to Putin.

Tymczasem Aleksander Szochin, szef Rosyjskiego Związku Przemysłowców i Przedsiębiorców (RSPP) stwierdził, iż firmy potrzebują kursu 80-85 rubli za dolara i osobiście „bardzo liczy” na jednocyfrowe stopy bazowe, czyli poniżej 10%, do końca tego roku.

Zupełnie inne wrażenie niż rząd i sam Putin mają rosyjscy inwestorzy na rynku kapitałowym. Jak się okazało bardzo liczyli oni na jakiekolwiek informacje o reformie finansów publicznych, inwestycjach czy umowach kredytowych lub inwestycyjnych z dużymi zagranicznymi podmiotami w czasie Międzynarodowego Forum Ekonomicznego SPIEF w Sankt Petersburgu.

Jednak zarówno prezydent, jak i przedstawiciele rządu dużo mówili o wojnie z Ukrainą, którą Rosja oczywiście zamierza wygrać, rosyjskich na niej osiągnięciach oraz „nieustępliwości”, nie dając inwestorom nadziei na kontrakty czy ogólnie rzecz biorąc poprawę sytuacji gospodarczej.

„Nadzieje na pozytywne sygnały ze SPIEF nie spełniły się” – napisali nocie dla inwestorów analitycy IFC Solid: Władimir Putin mówił o „sukcesach” swoich wojsk na froncie, zagroził użyciem pocisku Oresznik na Ukrainie i odrzucił ofertę prezydenta Ukrainy Wołodymyra Zełenskiego, aby osobiście spotkać się i zakończyć wojnę.

W efekcie już 9 czerwca w czasie pierwszej sesji po zakończeniu SPIEF indeks giełdy moskiewskiej, obejmujący akcje czterdziestu największych rosyjskich spółek, spadł do 2484 punktów. Był to najniższy poziom od 26 października ubiegłego roku. Od marcowego szczytu spadł on o 15% i przez 13 kolejnych tygodni kończył sesje poniżej poziomów otwarcia.

„Inwestorzy są wyraźnie rozczarowani” – piszą analitycy z Vector Capital. Sytuacja na rynku, jak twierdzą, przypomina „idealną burzę”: kurs bazowy jest bardzo wysoki, rubel silny, a negocjacje z Ukrainą utknęły w martwym punkcie.

Spadały akcje takich rosyjskich koncernów, jak Gazprom – o 0,1%, Rosnieft -2%, Łukoil i Novatek – o 0,7%, a Rostelecom o 1,3%. Akcje największego rosyjskiej holdingu energetycznego RusHydro, po ostrzeżeniu z 8 czerwca, iż istnieje ryzyko niewypłacalności z powodu przekroczenia limitu zadłużenia, spadły o 10%.

Samoliet, najbardziej zadłużony i zarazem największy deweloper w Rosji, zanotował w ciągu miesiąca 30% spadek kursu i jak zauważa Andriej Zacepin, główny analityk w Alor Broker, rynek patrząc na notowania akcji i obligacji spółki stwierdza, iż wysokie jest prawdopodobieństwo bankructwa.

Na sesji 8 czerwca z kolei spadły akcje spółek IT – IVA o 21%, Astra o 16%. Obroty były rekordowe, na poziomie około 3 mld rubli, co zdaniem analityków IFC Solid wskazuje na to, iż z rynku wycofują się główni inwestorzy.

„Geopolityczne tło nie sprzyja wzrostowi” – zauważa IFC Solid, przypominając, iż Unia Europejska ogłosiła, iż okręty wojennej europejskich państwa N ATO, będą na Morzu Śródziemnym zatrzymywać tankowce „floty cieni” transportujące rosyjską ropę z wykorzystaniem fałszywych bander, co „tworzy dodatkowe przeszkody dla eksportu energii”.

„Negatywne nastroje są związane przede wszystkim z geopolityką, a głównie z brakiem oznak dyplomatycznego rozwiązania konfliktu między Rosją a Ukrainą” – dodaje analityczka Freedom Global Natalia Milczakowa, dodając, iż nie widać ożywienia gospodarczego po ubiegłorocznym spadku, wysokie ceny ropy naftowej w ciągu ostatnich trzech miesięcy nie pomogły gospodarce, mimo wzrostu dochodów z eksportu właśnie ropy i gazu.

Od początku roku kapitalizacja rosyjskiego rynku akcji spadła o 3 bln rubli. Przed wojną wynosiła ona 13 bln rubli, w tej chwili – niecałe 10 bln i przez cały czas spada. Ekonomista Wiktor Tuniew zauważa, iż rosyjski rynek kapitałowy „ulega samo marginalizacji”, bowiem w porównaniu z rozmiarem gospodarki łączna wartość wszystkich akcji jest bliska najniższego poziomu od co najmniej 26 lat, wynosząc 20% PKB.

Idź do oryginalnego materiału