W styczniu 2026 roku doszło do fragmentacji rosyjskiego satelity Luch, znanego również jako Olymp, na orbicie cmentarnej. Incydent, zarejestrowany przez naziemne obserwacje optyczne, budzi obawy o bezpieczeństwo w rejonie wysokich orbit okołoziemskich oraz zwraca uwagę na narastający problem śmieci kosmicznych.
Zdarzenie miało miejsce 30 stycznia 2026 roku o godzinie 06:09 GMT (UTC). Według danych szwajcarskiej firmy s2A systems, zajmującej się monitorowaniem przestrzeni kosmicznej, satelita uległ fragmentacji, po czym zaczął koziołkować (ang. tumbling). Obiekt o numerze katalogowym NORAD 40258 został wyniesiony w przestrzeń kosmiczną w 2014 roku. Przez lata był opisywany jako tajny wojskowy satelita zdolny do zbliżeń i inspekcji oraz do śledzenia satelitów należących do innych państw, w tym USA, operujących w pasie geostacjonarnym.
Po zakończeniu misji operacyjnej, w październiku 2025 roku, Luch został wycofany z eksploatacji i przeniesiony na tzw. orbitę cmentarną – strefę położoną kilkaset kilometrów powyżej orbity geostacjonarnej (GEO), czyli na wysokości około 36 tys. km. To właśnie tam, kilka miesięcy po przejściu w stan spoczynku, doszło do fragmentacji.
Satelita pełen kontrowersji
Astrofizyk Jonathan McDowell wskazuje, iż jedną z możliwych przyczyn rozpadu mogło być uderzenie zewnętrznego odłamka. Hipotezę tę wspiera argument, iż przed wycofaniem satelity jego wewnętrzne źródła energii (np. paliwo i baterie) powinny zostać opróżnione lub zabezpieczone w procesie pasywacji, co zmniejsza ryzyko niekontrolowanego rozpadu z przyczyn wewnętrznych. Z drugiej strony nie można całkowicie wykluczyć, iż pasywacja nie została przeprowadzona prawidłowo. jeżeli scenariusz kolizji z odłamkiem się potwierdzi, może to sugerować, iż środowisko w rejonie GEO i na orbicie cmentarnej jest bardziej niebezpieczne niż wcześniej oceniano.
Historia operacyjna satelity Luch jest naznaczona kontrowersjami. Jednostka była znana z manewrowania w bliskim sąsiedztwie zagranicznych obiektów. W 2015 roku satelita wywołał protesty Stanów Zjednoczonych, gdy znalazł się pomiędzy dwoma satelitami firmy Intelsat. Z kolei w 2018 roku Francja publicznie oskarżyła Rosję o działania o charakterze szpiegowskim, gdy Luch zbliżył się do francusko-włoskiego satelity Athena-Fidus. W analizach open-source satelitę łączono również z działalnością rosyjskiej FSB.
Ryzyko rośnie
Styczniowa fragmentacja rosyjskiego statku kosmicznego oznacza pojawienie się dodatkowych obiektów w rejonie orbity cmentarnej i potencjalnie zwiększa ryzyko kolizji w tym obszarze orbitalnym.
Zdarzenie pokazuje, iż także „cmentarzyska” satelitarne nie są całkowicie wolne od zagrożeń i iż być może cała praktyka odprowadzania zużytych satelitów z GEO kilkaset kilometrów wyżej wymaga gruntownego przemyślenia, wprowadzenia lepszych rozwiązań i regulacji. Najważniejsze, żeby te wyrzucone obiekty nie rodziły zagrożeń dla infrastruktury wciąż aktywnie działającej na orbicie geostacjonarnej.
Paweł Ziemnicki

3 godzin temu












